RETROKALENDARZ AD2023/2024

Zrób sobie kalendarz jak żeś taki Słodowy

Mijają lata, mijają dekady od czasów gdy bawiliśmy się zacnie przy naszych pierwszych komputerkach, czasami z sentymentu miło by było posiadać jakiś fajny akcent przybity do ściany, który przypomniałby nam nasze grywalne wspomnienia. Po to są kalendarze, a w tym miejscu możesz zaprojektować swój własny kalendarz w paru formatach, który możesz później samodzielnie wydrukować na domowej plujce albo zlecić jego druk na profesjonalnych maszynach cyfrowych. Sam wybierasz sobie grafiki, które będą towarzyszyć Ci przez cały rok, sam możesz dodać najważniejsze daty w twoim kalendarzu.

A więc do dzieła...

Wystarczy mieć opakowanie po CD aby zrobić sobie całkiem gustowny całoroczny kalendarz na biuro. Wystarczy tylko odwrócić wieczko opakowania w drugą stronę i uzyskamy gustowny, przeźroczysty stojaczek na nasze kalendarium. Przygotowane karteczki z miesiącami, o formacie 12 cm na 12 cm doskonale zmieszczą się w ramce, a nam pozostanie tylko pamiętać o przekładaniu miesięcy.

Skąd pomysł
Pomysł nie jest wybitnie nowy, warto jednak odnotować skąd się pojawił, bo przecież trzeba pochwalić dostępne w sieci inspiracje. Temat kalendarzy jest czymś, co jak mantra wałkowany jest zawsze pod koniec roku i wraz z powiększającą się ilością drukarnionline zrobienie dowolnego kalendarza jest sprawą łatwą - zamiast zdjęcia radosnych bąbelków można przesłać to edytora screenshot z zakrwawioną piłą łańcuchową z DOOM'a i już mamy nasz retrokalendarz.

Jednakże większość kreatorów oferuje dość standardowe wymiary kalendarzy, brak natomiast formatu, który swego czasu urzekł mnie wielkością i pomysłem. Kalendarz 12 cm na 12 cm doskonale mieści w stojaku na CD, jest na tyle duży aby spokojnie można było na nim coś zobaczyć i na tyle mały, że można wykorzystać zwykłe zrzuty ekranu i nie zajmie dużo miejsca na biuru - same plusy. Kalendarz w tym formacie doskonale również wydrukuje się na domowej plujce. Na siłę aby ogarnąć kalendarz na 12 miesięcy wystarczą nam 3 kartki dwustronnie zadrukowane polem 24x12cm.
Pierwszy raz zetknąłem się z tym formatem dzięki chłopakom z Sunteam, którzy oprócz bardzo fajnej encyklopedii gier z Turbograpx i wydawania fanzine PC ENGINE stworzyli parę latu temu PDF właśnie z darmowym kalendarzem z tym formacie z contentem dla paru platform. Wtedy powiedziałem sobie w duchu "fajny pomysł, trzeba coś takiego zrobić" i pomysł trafił na półkę. Dopiero gdzieś tam wzmianka o tym, że bodajże Pixel planuje dodawać taki kalendarz, jako cel, w którymś projekcie crowdfund zmotywował mnie do powrotu do zagadnienia. Technicznie nie jest do zbytnio skomplikowany skrypt a wybrany format na tyle uniwersalny, że można z nim zrobić sporo.
Chciałem również nie ograniczać każdego do kontentu jedynie słusznego, wymyślonego przez autora. Każdy ma swój gust a przede wszystkim własny sentyment do tego, co ma się znaleźć na kartce kalendarza. Robią dość sporo sreenshotów na T2E (po pierwsze żeby sprawdzić jak emulator działa, po drugie żeby mieć trochę radochy z tego, co emulator udaje) i posiłkując się danymi z genialnego projektu GameBase, a także dając możliwość korzystanie ze źródeł własnych w żaden sposób nie ograniczam, co znajdzie się na stronie kalendarza. Jedynym ograniczeniem jest sprawa techniczna użytego materiału.

Studium przypadku, czyli gdzie można wydrukować jeśli nie w domu żeby było fajnie i... niekoniecznie tanio
Nie lubię udostępniać czegoś, czego sam nie spróbuję. Po za tym nie wiedziałem jak będzie wyglądać pikseloza powiększona z zrzutów ekranu do 12 cm. Więc zaryzykowałem i...

... przygotowałem sobie na szybko 12 stron kalendarza (to co widać na górze, to kolejna testowa wersja, oryginał zniknął zmieciony kolejnymi zmianami - niby te same okładki, ale już bloki gdzie indziej i tła troche inne;)). Ot, coś miłego dla oka z gier na Amisie (ależ są fotogeniczne te okruchy wspomnień) ale bez większego zastanowienia, po prostu coś co lubię, lubiłem lub brak instrukcji spędzał mi sen z powiek (vide Gravity na kartce czerwcowej). Jakoż, że w domu stoi tylko wypasiony czarnobiały laser firmy Brother i plujkowaty] HP, których koszt wydruku jednej strony nijak nie współgra z ceną samego urządzenia, a mając już od dłuższego czasu ochotę na sprawdzenie jak będzie wyglądać jpg wydrukowany na papierze fotograficznym w labie, rozpocząłem poszukiwania.

Hmmmm... poszukiwania to dość mocno powiedziane. Po prostu po przeglądnięciu paru aukcji na Allegro i wpisaniu w googlach tajnego hasła "tanie odbitki" wybrałem pierwszy z możliwych płatnych linków widniejących na liście. Szast, prast i wylądowałem na stronie firmy CEWE mający tę niesamowitą cechę, że w każdym Rossmanie można odebrać od nich zamówienie.

A Rossmanów przecież u nas dostatek, więc czemu nie Cewe? Ustalmy sobie jedno, to nie product placement i CEWE za poniższy tekst mi nie płaci (jeśli zachce służę numerem konta) - wybór tej firmy był całkowicie przypadkowy i podyktowany łatwym dostępem do usługi.

Pierwszy zonk - wymiar odbitki, niestety format 12x12 jest formatem wyklętym z jakiejś nieznanej mi przyczyny, najbardziej zbliżonym do potrzeb kalendarza jest 13x15 ale pojawia się parę dodatkowych pytań, co robią chłopaki na obróbce? Czy będą na siłę dopasowywać do 13 cm? Czy może nie będą za bardzo mieszać w ustawieniach i na kartce 13x15 dostanę autentyczne 12x12? Te pytania, być może o lżejszym kalibrze niż pytanie o sens życia i istnienie wszechświata, są dość istotne - jeśli powiększą to trzeba dociąć wydruk do formatu - po 5 mm to nie tragedia, a co będzie jeśli jakiś wesołek nie będzie chciał na siłę dopasować wydruk na 13x15? Na wszelki wypadek wybrałem opcję bez ingerencji od strony fotolabu, a nuż nikomu nie będzie się chciało uszczęśliwiać mnie na siłe powiększając użytek do wymaganego formatu, nikogo nie zdziwi, że odbitki mają po 3 cm białego pola z jednej strony i 5mm bieli z jednej strony. Te niejasności dość mocno frapowały mnie w tamtym momencie, teraz jestem już "po", więc mogę spać spokojnie. Otóż...

CEWE przypadkiem w moim wypadku docięło odbitki do kwadratu, otrzymałem gustowny zestaw kwadratowych karteczek niestety większych od zamierzonego 12x12 - 12.5x12.5 pozostało dociąć otrzymane odbitki o 5 mm, inaczej nijak nie zmieściłyby się do opakowania CD. 5 mm to nie jest jakaś koszmarna wielkość, ale np. ED209 musiał się zgodzić na amputację części działka. Sory ED, działko Ci nie jest potrzebne, po schodach i tak nie potrafisz chodzić... Shit happens - ryzyko było wpisane w ten eksperyment. Po prostu wybrałem ten bok, na którym nie było kalendarium dzięki temu naistotniejsze dane obyły się bez kastracji. Przypadkowo miałem również gotowe pasujące jak ulał już opakowanie CD na przyszły kalendarz - płytę Amiga Memories z ostatniej, udanej, akcji crowdfundingowej śp. magazynu Pixel.

Kosztowo 11 kartek kalendrza (czemu 11? Bo zapomniałem po drodze wysłać jednej strony, tak się śpieszyłem;)) to całkiem spory wydatek, bo łącznie z przesyłką całość zamknęła się w 22 złotych. Czasowo na doręczenie odbitek należy czekać do 3 dni, 4 dni więc też nie jest to ultraszybka usługa. Ale efekt? Bardzo zadowalający, na matowym papierze kolory są nasycone i miłe dla oka, papier fotograficzny jest na tyle sztywny, że dobrze leży w ręce i nie ślizga się w opakowaniu. Piksele, nawet te duże nie ranią i niczym nie ustępują powiększeniom w normalnej, drukowanej prasie retro. G'woli ścisłości najlepiej wyglądają screeny z epoki komputerów 16 bitowych - czy to Atari ST, czy też Amiga spora paleta barw osładza schodkowte krawędzie. Przede mną jeszcze sprawdzenie jak w praniu wyjdzie grafika ZX Spectrum, czy Nintendo 64.

Podsumowując, eksperyment uznaje za udany i mogę polecić CEWE do tego typu wydruków, zresztą ocencie sami...

Jeżeli komuś zależy na kalendarzu na wypasie, polecam. Koszt co prawda wysoki, ale kto bogatemu zabroni;) Jestem święcie przekonany, że końcowy koszt może być jeszcze niższy - w tym wypadku sam koszt przesyłki to 6 zł czyli w zasadzie 23% wartości całej produkcji. Jeżeli również znajdzie się firmę, która wykona takie odbitki dokładnie na format cała praca do wrzucenienie ich w okładkę CD. Bez grymaszenia nad jakością wydruku i tańcowaniem z nożyczkami w ręce.

FAQ

Duże te piksele...

No duże... Fajne, nie? Moja córa nie ma litości nad kolorowymi kwadracikami - wychowała się w świecie akceleratorów, efektów HDR i filtrów antromorficznych. Nie chcę jej na siłę nawracać i tłumaczyć, że te duże kwadraty są dla mnie tak samo normalne jak dla niej ich brak. Nieprzeszkadzają, mają swój wymiar i ciężar sentymentalny - pro prostu je lubię. Większość screenshotów, robione były w emulatorach najczęściej z wyłączonymi wodotryskami - nie dlatego, że jestem perwersyjnym purystą ale właśnie dlatego, że piksel powiększony dziesięciokrotnie zostanie tym samym ostrym kwadratem a nie rozmytą plamą "czegoś";). W tej zabawie wykorzystałem również prace osób tworzących GameBase'y i tu niestety bywa różnie w zależności od inwencji i zdolności - trzeba próbować, nie każdy obrazek będzie wyglądał super.

Klikam, klikam nic się nie dzieje...

Z jakiegoś powodu skrypt nie radzi sobie... najczęściej z obrazkiem. Problem będzie dotyczył przede wszystkim zasobów umieszczonych po za tym serwerem (ikonka dyskietki pozwala wskazać zasób zewnętrzny - np. https://www.example.com/picture.jpg ), zdarza się jednak i problem z plikami lokalnymi, pozostaje Ci poszukać innego obrazka - możesz również zgłosić problem, coś zaradzimy. Być może twoja przeglądarka nie lubi się z javascriptem (powiedzmy sobie wprost dość ułomnym, ze względu na umiejętności autora). Ten miniskrypcik byl testowany jedynie pod Windows 10 i przeglądarką FireFox i Chrome. Na pewno nie będzie się lubił z mobile (telefon służy do telefonowania... tak, jestem starej daty).

Ikonki, ikonki? Gdzie te cholerne ikonki?

Istnieje wysokie prawdopodbieństwo, że jeśli nie widzisz tutaj dyskietki, a nie spożywasz właśnie alkoholu metylowego to nie zobaczysz również symbolu oczka i strzałem pozwalających na przesuwanie elementów. Daj mi o tym znać... zmienimy na bardziej bezpieczne, tradycyjne rozwiązania.

Przy zapisie jest opcja plik prywatny

No jest taka opcja, jeśli w nią klikniesz Twój projekt nie będzie edytowalny, nie będzie również wyświetlał się w podglądzie nowych projektów. Również, jeśli zdecydujesz się na skorzystanie z obcych źrodeł, taki kalendarz będzie niedostępny. Ludzi po Covidzie są nerwowi i po co mi jakiś pieniacz, który nie pozwala na korzystanie ze swoich obrazków strasząc sądem niekoniecznie ostatecznym. A tak, co stworzysz zostaje tylko u Ciebie...

Puste białe kwadraciki w kalendarium i napis "Styczeń is loading"? WTF?

Weź pisaczek do ręki i codziennie zamaluj polę przy dacie, na siłę wyjdzie z tego paseczek, który można potraktować jako progress w ładowaniu kolejnego poziomu roku... Mi pomysł się spodobał, czy Wam też sami musicie ocenić. Dla ludzi obdarzonych zmysłem DIY ("Do It Yourself" - odmiana mocy jedi tkwiąca w pomysłowości i pewnej ręce) można okienko progresu wyciąć nożykiem a z tyłu zrobć prosty mechanizm z paseczkiem i przewijać zamiast gryzmolić.

Będzie wyglądać jeszcze fajniej, prawie tak samo super jak wskaźnik prędkości w Fiacie 125, prawie tak pieknię jak opalizujący na zielono pasek zakresu w Unitrowskim Amatorze, to było dopiero fajne radio;) (doskonale sprawdzało się jako wzmacniacz dla Amigi 500:P))

Wszysto jakieś poprzestawiane po załadowaniu projektu kalendarza

Wiem i pracuję nad problemem... to jakaś frapująca cecha css'a, że nie chce dostosować widoku do wartości narzuconych przez skrypt. Zresztą to tylko podgląd, jeśli klikniesz drukuj albo podgląd wszystko wyjdzie tak jak powinno być. A jak to zobaczyć, jeśli klikniesz w jakiekolwiek narzędzie do przesuwania lub powiększania obrazka wszystko wróci na swoje miejsce. Być może to zagadnienie już jest nieaktualne, być może już sobie z tym poradziłem:) Ale zostawiam na stan dzisiejszy;P