Dobrze zrobiłeś Czytelniku. Gdy głowy nie zaprzątają klasówki, czy sesja egzaminacyjna lepiej wchłania się wiedzę komputerową. A przy tym, o ile mniejsze wyrzuty sumienia: nie robisz wszak tego zamiast wkuwać biologię, czy historię. Mam nadzieję jednak, że rzeczywiście nie robisz tego zamiast, np. pływania na żaglówce. Z uroków lata nie warto rezygnować nawet na rzecz komputera, jak dowodzi przykład naszego redakcyjnego kolegi Wojtka Zientary, który gdy czytasz te słowa, halsuje po morzu zamiast układać dla Ciebie kolejny program na „Atari”.
A propos wyrzutów sumienia. Ciekawe, czy nie czują ich dziś, po zakończeniu kolejnego roku szkolnego szefowie naszej oświaty. Zapowiedziane przez uchwalony przed laty program „Juniory” nie popłynęły jakoś szeroką rzeką do szkół. Czyja w tym wina — nie wiadomo. Jak zwykle trwa przerzucanie piłeczki. A tak naprawdę, ani Was, ani mnie nie powinno interesować kto co ma zrobić. Pracownie, do których powrócicie we wrześniu, powinny już być wyposażone w sprzęt programowy, nauczyciele gotowi w każdej chwili udostępnić Wam to wszystko, czym dysponuje szkoła. Może ktoś wreszcie zda sobie sprawę z tego, że wprawdzie informatyka jest dla entuzjastów, ale zasady obsługi komputera powinny być znane każdemu, tak jak nauka poruszania się po ulicach.
Zabawa z „Juniorem” jest tym śmieszniejsza, że w ciągu dwóch lat od jego powstania nie zrobiono nic dla otwarcia drogi do nowego komputera, jego następcy. Na świecie do edukacji zaczynają przenikać już takie maszyny jak 32-bitowy Archimedes oparty o procesory typu RISC. Czy nie będziemy w tej sytuacji uczyć się o maszynach parowych, gdy wokół latać już będą samoloty?
Zostawmy jednak szkołę. Nad nią „Bajtek” chce się „pomęczyć” w numerze 9 poświęconym w dużej mierze edukacji. Dla entuzjastów informatyki domowej są bowiem nieco bardziej pomyślne wieści. Podczas tegorocznych Międzynarodowych Targów Poznańskich doszło wreszcie do podpisania, zapowiadanego przez nas już dość dawno, kontraktu między Pewexem, a reprezentującą Commodore amerykańską firmą BCI. Tak popularnym na naszym rynku małym Atari przybył zatem nowy konkurent. Nam wypada się tylko z tego cieszyć — większy wybór zawsze oznacza zmianę na lepsze.
Cieszymy się również z tego, że pomimo dość niewielkiego rozmiaru pierwszego kontraktu — 1200 sztuk — Commodore nie chce sprzedawać swoich wyrobów bez całej profesjonalnej otoczki. Szykuje wiele niespodzianek. Każdy nabywca Commodore ma ponoć otrzymać wraz z komputerem książkę w języku polskim, a zajmującym się tym komputerem klubom udostępnione będzie całe oprogramowanie „public domain”. Być może także w „bajtkowych” konkursach na liście nagród obok Atari pojawią się i Commodore.
Kto zatem chce kupić komputer może dziś poważnie zastanowić się nad wyborem: 65XE czy C-64, ST, a może Amiga? W wyborze tym może Wam pomóc lektura „Bajtka — Tylko o Commodore” i przygotowywanego właśnie „Tylko o Atari-2”. Nie liczcie natomiast na to, że kiedykolwiek wprost odpowiemy na pytanie, który komputer jest lepszy: X, czy Y? Nie odpowiemy, choćby z tego powodu, że nie mamy w redakcji szans na uzgodnienie opinii między sobą.
Grzegorz Onichimowski
