Bajtek 4/1985
Bajtek Redux nr 4/85

Ufff... pracę nad numerem czwartym, jak zwykle w wersji 0.5 zostały zakończone, tym samym zamknąłem wszystkie numery jakie ukazały się w formacie A5 i poprzedzały dużo formatowe wydawnictwo począwszy od numeru pierwszego z 1986 roku. Następny reduks ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:

JAK TO ROBIĄ INNI

Elżbieta Weggi|Wiktor Weggi

Wejście na Mleczną Drogę

Państwo Środka, które do niedawna kojarzyło nam się raczej tylko z armią odzianych w workowate drelichy robotników, wykonujących ręcznie nierzadko bardzo ciężkie prace, zmienia się w kraj pod wieloma względami nowoczesny. Nic jest tych dziedzin jeszcze wiele, ale w niektórych Chiny dzięki pracowitości swego narodu i taniej sile roboczej wyraźnie odrobiły straty, dzielące je od krajów wysokorozwiniętych.

 

 

Sklepy z komputerami pojawiły się przy wszystkich głównych ulicach Pekinu. Oferują najnowocześniejsze mikrokomputery, oprogramowanie i urządzenia towarzyszące. Większość towarów pochodzi z Japonii i Stanów Zjednoczonych — informuje „The New York Times".

Ceny są jeszcze astronomiczne — 45 600 juanów (średnia płaca wynosi w Chinach 70 juanów) za standardowy komputer osobisty firmy International Business Machines (IBM), a więc 15 500 dol. przy oficjalnym kursie wymiany, czyli osiem razy drożej niż w Stanach Zjednoczonych.

Jak stwierdza cytowany już „The New York Times”, ceny są tak wysokie m.in. dlatego, że towary te często pochodzą z tzw. zielonego rynku, czyli trafiły do Chin bez oficjalnego zezwolenia rządu amerykańskiego i importerzy mogą dyktować warunki.

Kto odwiedza zatem sklepy z komputerami? Profesorowie fizyki i matematyki, leśnicy i agronomowie, nafciarze, przedstawiciele linii lotniczych, banków, wielkich zakładów produkcyjnych, projektanci. Nie kupują dla siebie — bo ich na to nie stać — lecz dla swoich organizacji, firm i uczelni. „Dian nao” czyli „elektryczny mózg” — jak niepoprawnie nazywają komputer — stał się w Chinach towarem bardzo modnym.

Przed renomowanymi, zachodnimi firmami komputerowymi otworzył się dziewiczy zgoła rynek. Przypomina to gorączkę z połowy XIX wieku, kiedy to Chiny rozwarły wrota dla zagranicznych produktów. Dziesiątki amerykańskich i japońskich producentów sprzętu informatycznego otwiera w Chinach swoje przedstawicielstwa.

Według szacunkowych danych, w dzisiejszych Chinach, liczących ponad miliard ludzi, pracuje łącznie około 70 tys. komputerów. W ub. roku wyprodukowano w ChRL ponad 20 tys. systemów mikrokomputerowych. Dodajmy do tego import za 425 mln dolarów. Urząd statystyczny szacuje liczbę instytucji i zakładów wykorzystujących komputery na ok. 10 tys., przy czym dane te nie obejmują sił zbrojnych. Jeszcze przed 5 laty tylko 100 zakładów i instytucji korzystało z komputerów!

Kilka „bitów” historii: postęp w dziedzinie produkcji komputerów — ale głównie na potrzeby armii — był stały i nawet rewolucja kulturalna nie potrafiła mu w istotnym stopniu zaszkodzić. Pierwsza maszyna licząca, opatrzona kodem 103, przeprowadzająca tysiąc operacji na sekundę, powstała w 1958 r., wersja 104 (10 tys. operacji na sek.) — w 1959, model 119 (50 tys. operacji na sek.) — w 1964 roku. Były to oczywiście komputery lampowe. Druga generacja — oparta na tranzystorach — zrodziła się w 1983 r., trzecia — wykorzystująca układy scalone — rozwijała się w latach 1971—1979. Już w 1972 r. model 150 miał zdolność przeprowadzania miliona operacji na sekundę. Pod koniec 1983 r. chińskie środki masowego przekazu poinformowały o wyprodukowaniu w ChRL pierwszego, całkowicie własnego superkomputera, zdolnego do przeprowadzenia 100 milionów operacji w ciągu sekundy. Urządzenie to o nazwie Yinhe, czyli galaktyka, albo jak kto woli — droga-mleczna, zostało opracowane przez grupę naukowców: z Uniwersytetu Nauk Obronnych i Wojskowych w Changsa. Chiny weszły dzięki temu do grona kilku krajów świata zdolnych produkować tak wielkie i skomplikowane maszyny. Dziś w całych Chinach pracuje ponad 4 tys. wielkich komputerów, a produkcja tych urządzeń

— wszelkich rozmiarów i o różnym zastosowaniu — jest jednym z podstawowych kierunków, rozwoju przemysłu w okresie siódmego planu - pięcioletniego (1986—1990). Podjęto już konkretne działania

— w przyszłym roku w Kwangczu amerykański koncern IBM, wspólnie z chińską firmą komputerową ma rozpocząć produkcję typu 5550, bliskiego krewnego modelu w komputerze, żaden jednak nie okazał się doskonały. W tej chwili najbardziej zaawansowane są w tej dziedzinie dwie firmy amerykańskie - IBM i Wang.

I inne cienie komputeryzacji w Chinach: według „Renmin Ribao” tylko połowa zainstalowanych w Chinach komputerów jest efektywnie wykorzystywana. Dla porównania pekiński dziennik przytacza kilka wysokouprzemysłowio-nych krajów, w których wykorzystywanie sieci komputerowej sięga nawet 98,5 proc. Straty wynikające z przestoju bądź niewykorzystywania komputerów sięgają natomiast około 10,5 mld juanów.

Dotychczasowa struktura organizacyjna przemysłu chińskiego, niewielki zakres swobody w podejmowaniu decyzji przez kierownictwa największych nawet i zakładów, nie sprzyjają, stosowaniu komputerów. Chiny nie dysponują zresztą odpowiednią liczbą fachowego personelu do obsługi i konserwacji tych bardzo przecież skomplikowanych urządzeń.

Technika komputerowa jest przedmiotem wykładanym na 90 wyższych uczelniach, ale co roku, studia na tym kierunku kończy zaledwie 2.5 tys. osób. Od czerwca 1983 roku prowadzone jest szkolenie kadr kierowniczych w gospodarce w zakresie posługiwania się techniką komputerową w zarządzaniu. Przez trzy lata — na zasadzie rotacji szkolą się dyrektorzy, z ok. 3 tys. chińskich zakładów produkcyjnych. Dodajmy do tego 41 ośrodków szkolenia techników komputerowych i dalszych 10 w budowie. W sumie liczba specjalistów zajmujących się konserwacją i naprawami komputerów wynosi zaledwie 20 tys. Koszty wynikłe z niewłaściwego użytkowania stanowią już ok. 20 proc. wartości samego sprzętu.

Istnieją też czynniki obiektywne. W niektórych rejonach Chin często wyłączany jest prąd, komputery nękają spadki napięcia, burze piaskowe, wilgotne upały oraz przejmujące mrozy. A komputer to urządzenie bardzo delikatne. Może się też zdarzyć, że unieruchomią go — rzecz nie do pomyślenia w innych krajach — szczury.

Często na zapoznanie się z nowoczesną techniką wyjeżdżają za granicę ludzie nie mający wiele wspólnego z praktycznym obsługiwaniem komputera. Chodzi po prostu o wycieczkę, ponieważ dostawca — czego strona chińska domaga się w każdym kontrakcie — zobowiązuje się do przeszkolenia na swój koszt pewnej liczby chińskich użytkowników.

Ale Państwo Środka weszło już na drogę nowoczesności i mimo rozlicznych przeszkód natury wewnętrznej jak i zewnętrznej, posuwa się po niej w niezłym tempie do przodu.

Elżbieta Weggi, Wiktor Weggi

Czytaj także w dziale JAK TO ROBIĄ INNI
„Bajtek na Syberii”
Waldemar Siwiński - Bajtek 1/1986

Słynny nowosybirski Akadiemgorodok. Koniec stycznia. Przez bajkowo ośnieżony sosnowo-brzozowy las idę do Centrum Obliczeniowego, na spotkanie z akademikiem Andriejem Jerszowem. Wśród różnojęzycznej literatury leżącej na biurku i krzesłach w gabinecie tego najwybitniejszego radzieckiego informatyka spostrzegam styczniowy numer amerykańskiego pisma „BYTE".

Bajtek na Syberii
„Gorączka Krzemowej Doliny”

Nakładem wydawnictwa Basic Books z Nowego Jorku ukazała się w 1984 r. książka Everetta M Rogersa i Judith K. Larsen pt. „Gorączka Krzemowej Doliny ". W żywej, lecz wnikliwej formie przedstawia ona proces kształtowania się specyficznej kultury środowiska „wysokiej technologii" (high technology), twórców półprzewodników, obwodów scalonych, komputerów i ich oprogramowania, a także ich sukcesy i niepowodzenia, wytężoną pracę i rozrywki. Poniżej rozpoczynamy druk wybranych fragmentów książki.

Gorączka Krzemowej Doliny
„Co słychać w Szwecji. Korespondencja ze Szwecji”
Klaudiusz Dybowski - Bajtek 11/1986

Przyjeżdżającemu do Malmö natychmiast rzuci się w oczy niezwykła czystość panująca w tym mieście i olbrzymia ilość sklepów, od których zawartości można dostać zawrotu głowy. Niestety znacznie częściej można też dostać zawrotu od cen tu panujących — Szwecja jest raczej drogim krajem.

„Komputerowa furia. Korespondencja z Bułgarii”
MAGDA RULSKA - Bajtek 3/1985

Komputer przestaje być nowością. Nowością staje się odkrywanie, jakim jeszcze celom może służyć” — z opinią Nikołaja Tomowa, naczelnego inżyniera sofijskiej „Elektroniki” nie sposób się nie zgodzić. Zawarta jest w niej fascynacja Bułgarów wyścigiem za światową czołówką, fascynacja elektroniką i jej wytworami.

„Bajtek na uniwersytecie. Korespondencja z Węgier”
Roman Poznański - Bajtek 8/1986

Na początku lipca tego roku. w Węgierskim mieście Salgotarian młodzi ludzie z wielu krajów spotkali się na Letnim Uniwersytecie. Tego rodzaju spot-kania były organizowane dla węgierskiej młodzieży już od wielu lat, po raz trzec i natomiast zaproszono młodzież z innych krajów. Temat-hasło tegorocznego Uniwersytetu to „Technologie przyszłości i młodzież”.

„Dlaczego IBM”
Andrzej Pilaszek - Bajtek 12/1986

Znaczna cześć reklam profesjonalnych, szesnastobitowych mikrokomputerów zawiera następujące sformułowanie: nasz produkt jest zgodny programowo z IBM PC. Praktycznie takie stwierdzenie oznacza zwykle, że pod względem funkcjonalnym produkt jest prawie idealna kopia IBMa.  

„Wejście na Mleczną Drogę”
Elżbieta Weggi, Wiktor Weggi - Bajtek 4/1985

Państwo Środka, które do niedawna kojarzyło nam się raczej tylko z armią odzianych w workowate drelichy robotników, wykonujących ręcznie nierzadko bardzo ciężkie prace, zmienia się w kraj pod wieloma względami nowoczesny. Nic jest tych dziedzin jeszcze wiele, ale w niektórych Chiny dzięki pracowitości swego narodu i taniej sile roboczej wyraźnie odrobiły straty, dzielące je od krajów wysokorozwiniętych.    

„W kolejce do kasy”
Andrzej Pilaszek - Bajtek 10/1988

O tym, że komputer jest przede wszystkim narzędziem pracy, nie zaś zabawką pisaliśmy w „Bajtku" już nie raz. Dziś tropiąc poważne zastosowania komputerów, spenetrujemy wnętrze nowoczesnego sklepu.

„Parkingowy na obwodach scalonych”
Wojciech Łuczak - Bajtek 9/1988

Tego upalnego sobotniego przedpołudnia spory parking w centrum Osnabrueck zakorkował się na amen.

„Komputery w szkołach USA”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1989

W ubiegłym roku szkolnym 94,9 proc. amerykańskich szkół w większym lub mniejszym stopniu korzystało z komputerów w procesie nauczania.