Jerzy Markowski

W komputerowym raju? Korespondencja własna z Singapuru.

Co, nie przywiozłeś stamtąd komputera??? Frajerze, przecież one są tam bajecznie tanie! Jak można zaprzepaścić taką wspaniałą okazję? Czy ty w ogóle potrafisz myśleć i liczyć? Jeśli tobie nie zależy, to przynajmniej pomyślałbyś o kolegach. Tak mniej więcej przed rokiem powitał mnie jeden z kolegów, ogarnięty mikrokomputerową pasją. Kiedy wiec niedawno nadarzyła mi się ponownie okazja podróży do Singapuru, postanowiłem zarówno pomyśleć, jak I policzyć, pomny tych gromkich reprymend. Najlepiej jednak „liczy" się na miejscu, „zanurzając" się w komputerowy rynek.

Pierwsze zaskoczenie wiąże się z tym. że owo „zanurzenie się" nie jest wcale takie proste. Bo choć miasto-państwo, jakim jest Singapur wygląda od pierwszego wejrzenia na jeden olbrzymi — i trzeba to również przyznać — olśniewający supermarket, gdzie sprzedaje się dosłownie wszystko, to znalezienie się w komputerowym raju nastręcza pewne trudności. Trzeba po prostu wiedzieć, gdzie się udać. Nie chcąc nadwerężać cierpliwości Czytelników „IKS-a", powiem więc od razu, że składa się on z trzech miejsc godnych uwagi i odwiedzenia: FUNAN CENTRE mieszczącego się przy North Bridge Road 109, PEOPLE'S PARK CENTRE przy Upper Cross Street 101 i SIM LIM TOWER, znajdującego się przy Jalan Besar 10 I to właśnie w takiej kolejności.

Gdy już wiemy gdzie, wybierzmy się zatem do jednego z nich, najokazalszego i najbardziej renomowanego wśród polskich „turystów", a za taki uchodzi Funan Centre. Zresztą jest to bez znaczenia również z innego powodu, Jak bowiem nietrudno było się później zorientować, dystrybucją sprzętu komputerowego wśród pokaźnej liczby tirm handlowych i salonów sprzedaży zajmuje się kilku głównych jego dostawców. On też określają jego podstawową cenę, poniżej której nie zejdzie żaden sprzedawca, mimo niezaprzeczalnych walorów osobistych i zdolności kupieckich nabywcy. To, co sprzedający opuści z ceny wywoławczej oznacza dokładnie pomniejszenie o tyle jego zysku. Często bywa i tak, ze gdy klient jest bardzo cierpliwy i namolny w targowaniu się o cenę, a targowanie się jest w Singapurze na porządku dziennym przy wszelkich zakupach i nawet wskazane ze względów obyczajowych, wówczas sprzedawca sięga do specjalnej książki z cenami lub też telefonicznie kontaktuje się ze swoim dostawcą, czy aby nie przeholował przy opuszczaniu. Wynika więc z tego generalny wniosek, że cena podstawowa sprzętu komputerowego w różnych punktach jest stała, różni się natomiast zyskiem, jaki chce osiągnąć sprzedający. Tak więc identyczna drukarka, monitor czy klawiatura ze stacją dysków mogą się różnić ceną w zależności od miejsca kupna o 20, 50 a czasem i nawet 100 dolarów singapurskich. Ten ostatni przypadek należy jednak do rzadkości. Niezorientowanym i dla lepszego zrozumienia tego. o czym będzie później, winien jestem informację, że za jednego dolara amerykańskiego płacono w banku 2,17 dolara singapurskiego.

Uzbrojeni w te podstawowe dane, możemy wreszcie przekroczyć progi Funan Centre. Właściwie szklanobetonowy wieżowiec o nowoczesnej sylwetce nie wyróżnia się niczym szczególnym wśród budowli, jakich tu w Singapurze jest wiele. Dokładnie rzecz biorąc nie ma także progów tylko lśnią cy marmurem, gładki jak stół hall. ale już podmuch zimnego klimatyzowanego powietrza wciąga nas do wnętrza. I tu czeka na nas pierwsze rozczarowanie. W środku fontanna, rozstawione kawiarniane stoliki, rozświetlone witryny sklepów ze sprzętem fotograficznym, radiotechnicznym, ciuchami wszelkiej maści, za to żadnych komputerów. Ktoś mało odporny psychicznie gotów więc natychmiast zrezygnować. Nic bardziej błędnego. Trzeba bowiem wiedzieć, że komputery ulokowały się dopiero na wielobranżowegu supermarketu. A więc winda, wciśnięty guziczek z cyfrą 6, i jedziemy. Tak oto dostajemy się do krainy marzeń niejednego młodego człowieka.

Bo też rzeczywiście na tym jednym piętrze jest tyle sklepów z komputerowymi cudeńkami, ile bez mała wszystkich stoisk w warszawskich domach towarowych „Centrum". Pierwsze wrażenie — dominacja, i to zdecydowana, produktów japońskich. Potentata takiego jak amerykański IBM, kontrolujący do niedawna 80. proc. komputerowego rynku, niemal nie widać. Nie znaczy to wcale, by wyrobów tego renomowanego koncernu nie było. Nic podobnego, są.

Ale w swej masie przytłaczają je urządzenia z magiczną tabliczką Made in Japan oraz równie często sygnowano przez Tajwan, Hongkong czy Koreę Południową. Wystarczy bowiem powiedzieć, że obroty japońskiego giganta komputerowego FUJITSU LIMITED w sprzedaży w roku ubiegłym sięgnęły sumy prawie 7 miliardów dolarów. Tak że Tajwan, produkujący głównie na japońskiej licencji, zwiększył w ostatnich 3 latach swój eksport sprzętu komputerowego 4-krotnie, do około 2 miliardów dolarów rocznie, stając się czołowym eksporterem w tej branży. Takie firmy jak Compaq, Leading Edge, Epson, Panasonic, Kaypro czy Tandy są dziś w stanie zaopatrywać rynki w komputery osobiste tańsze i porównywalne parametrami z produktami IBM. Na przykład wyprodukowany w Korei płd. komputer Leading Edge wyposażony jest w dwie stacje dysków, większą pamięć operacyjną niż standardowy IBM PC, edytor tekstu oraz 15-miesięczną gwarancję. Te właśnie tendencje, jak w soczewce odbijają się na komputerowym rynku singapurskim.

Przejdźmy zatem do konkretów najbardziej interesujących, a więc cen. w salonach sprzedaży różnych firm w Funan. Nic bowiem bardziej frapującego, jak to za ile można nabyć komputer domowy właśnie tam. Poczynić jednak wypada istotną uwagę, iż wszystkie ceny zanotowane dla czytelników "Iks-a" są cenami wywoławczymi, a więc bez targowania się, tudzież wyrażenia chęci nabycia kilku jednostek, co także skutecznie obniża koszty. Przedmiot marzeń niejednego z komputerowych zapaleńców, czyli kompletny zestaw IBM PC/XT ze stacją dysków, monitorem, twardym dyskiem 640 kb, drukarką itd. można nabyć juz za ok. 1800 dol. USA. Bez drukarki ten sam komputer kosztuje o 200—250 dol. mniej. Tych, którym i tak suma ta wydaje się zawrotna, pragnę pocieszyć, że kompatybilne hardware'owe i software'owe komputery np. Macintosh model Mac-charlie można nabyć o 100 - 200 dol. taniej. Słaba to co prawda pociecha, zwłaszcza dla mniej zasobnych finansowo kieszeni, ale jednak. Wszyscy bowiem zdajemy sobie sprawę, że twardy dysk jest tym elementem, który w decydujący sposób kształtuje ceny komputerów tej klasy. Niemniej specjaliści przewidują, że pamięci masowe będą taniały, a tym samym i ogólny koszt komputerów. W tym roku w Singapurze dodatkowy wpływ na wyższe ceny sprzętu komputerowego ma niewątpliwie także drastyczny wzrost kursu japońskiego jena (o 41 proc.) w stosunku do amerykańskiego dolara. A przecież reguły cen dyktuje w tym regionie Japonia.

Są oczywiście i komputery znacznie tańsze. Znany i u nas popularny Commodore C-64 ze stacją dysków i zielonym monitorem można kupić już za 630—650 doi. singapurskich. Posiadaczem innego modelu C1 300 tej samej firmy o pojemności pamięci 128 kb można stać się za 1100 dol. sing. dla porównania mikrokomputer Sinclaira w wersji Spectrum ZX z pamięcią 64 kb kosztuje zaledwie 260 dol. sing. Wśród niezbyt drogich komputerów domowych obecna jest także na tutejszym rynku firma Atari ze swym modelem 800 XL wycenionym wraz ze stacją dysków na 500 doi. sing. Bardzo ekspansywny, także cenowo, wydaje się w Singapurze Schneider CPC 6128, który konkuruje skutecznie z innymi firmami. Za jego wersję z zielonym monitorem trzeba zapłacić 1000, a z kolorowym 1150 dol. sing. Prawdziwą furorę na tutejszym rynku robią komputery firmy Epson Corporation rodem z Nagano, zwłaszcza zaś Epson QX-16 oraz produkty innej renomowanej firmy japońskiej Seikosha Co. Ltd oznaczone jako Seiko seria 8600. Te ostatnie mają już wbudowane twarde dyski C pojemności 10 mb, 20 mb lub 50 mb. Większość komputerów osobistych wygląda tak samo, ma zbliżone parametry, pracuje ze standardowym oprogramowaniem i niewiele różni się w cenie. Do tego można się przyzwyczaić także w Singapurze.

Znacznie trudniej natomiast przyzwyczaić się do obfitości urządzeń peryferyjnych. Dosłownie każda firma handlująca sprzętem komputerowym jest nimi zawalona. Nic dziwnego, skoro japończycy skierowali swe eksportowe wysiłki właśnie w tym kierunku. Drukarki, stacje dysków, monitory, dyskietki dostępne na singapurskim rynku a produkowane przez Japończyków są najwyższej klasy. A ceny, gdyż o nich mówimy od dłuższego czasu, wydają się interesujące. Wymieńmy kilka przykładowo. Drukarka do Schneidera, ciesząca się w naszym kraju niesłabnącym powodzeniem Seikosha SP-1000 w wersjach A lub AP kosztuje 440-450 dol. sing., a wyprodukowana w Hongkongu czy Korei Płd. drukarka do tego samego typu mikrokomputera Amstrad DMP-2000 jest do nabycia w cenie 450-460 dol. sing. Z kolei taśmy wymienne do Seikoshy SP-1000 kosztują 15 dol. sing., zaś do SP-500 są o 2 dol. sing. tańsze. A dyskietki do Amstrada, by pozostać przy tym samym typie komputera CF-2 wycenione są na 7 dol. sing. Inna drukarka, współpracująca z Macintoshem czy Epsonem, legitymująca się równoległym wejściem i prędkością druku 120 znaków na sek., oznaczona symbolem National Super 5, ceniona jest na 480-500 dol. sing. Zbliżoną ceną wykazują się też drukarki firmy Brother Industries Ltd, które w dużym wyborze typów i pokaźnych ilościach znajdują się na półkach singapurskich firm handlowych.

Nie wspominam już w tym miejscu o okablowaniu, bo w Funan Center są punkty wykonujące na poczekaniu wszystkie możliwe połączenia do dowolnego typu komputera za naprawdę niską opłatą. Obfitość programów, książek, instrukcji, fachowych periodyków z dziedziny informatyki jest doprawdy oszałamiająca. Specjalistyczna obsługa sprawia częściej wrażenie twego doradcy niż sprzedawcy, który stara się wyłącznie "upłynnić" posiadany towar. Wszędzie podłączony jest sprzęt do demonstracji, przy którym potencjalny klient może spędzić i cały dzień, wychodząc w końcu bez dokonania zakupu. Przy wyjściu usłyszy wtedy grzeczne zaproszenie, by odwiedził firmę w dniu następnym, gdyż może łatwiej będzie mu się zdecydować. Bo każdy tam zdaje sobie sprawę, ze kupno komputera jest zawsze mniejszą lub większą inwestycją i pośpiech nie jest przy tym wskazany, tym bardziej że zakupiony Komputer winien spełniać określone zadania funkcjonalne nie zaś służyć wyłącznie dziecięcej zabawie. Mimo to miejscowych i zagranicznych klientów nie brakuje w Funan Centre. W sklepie firmy Syntax Computer Pte. Ltd. mogłem na przykład bez trudu zauważyć przygotowany do wysyłki kompletny zestaw Amstrada CPC6128. Z nalepek adresowych wynikało, ze zawędruje do dalekiego Madrasu w Indiach. Jeśli zaś o mnie chodzi, i w tym roku wróciłem bez komputera...

 

Jerzy Markowski