O tym, że jest to możliwe przekonuje swoich klientów belgijska firma „Modulus”. Jej propozycja jest nie tylko praktyczna (?), lecz, jak widać na zdjęciu także sympatyczna z wyglądu. Nosi nazwę Moddy i jest dość niezwykłym typem.
Niekonwencjonalność tej konstrukcji oznacza w tym wypadku jej klockowy charakter. Wiele z elementów Moddy'ego to oddzielne roboty.
Na szczególną uwagę zasługują „klocki”, z których składa się podstawa robota, zwana „Technociastkiem”. W zależności od tego, z jakich ośmiu elementów zmontowane jest aktualnie to „ciasteczko” służyć może ono, jak na zdjęciu jako fragment większej całości lub też spełniać rolę samodzielnego urządzenia ostrzegawczo-informacyjnego.
Nie tylko jednak ten element jest robotem samym w sobie. Znajdująca się pod „technociastkiem” tzw. „baza” może ró- wież działać zupełnie samodzielnie. Precyzja jej poruszania się jest tak duża, że gdy przymocujemy doń pisak może z powodzeniem kreślić nawet skomplikowane rysunki.
Z równie dużą precyzją jak „nogi” robota działają również jego „ręce”. Ich konstrukcja pozwala na wykonywanie 6 różnych ruchów, w tym na uginanie „łokci”, chwytanie różnych przedmiotów, itp.
Co z tym wszystkim mają wspólnego nasze domowe komputery? Ano wiele — bez nich ani cały robot, ani żadna z jego części nie mogłyby pracować. Tym na pozór niezwykle skomplikowanym i zaawansowanym technicznie urządzeniem doskonale „rządzi” poczciwy Commodore 64. Tym, którzy marzą o swoim robocie, a dysponują innym komputerem możemy na pocieszenie powiedzieć, że niektóre funkcje Moddy wykonywać może także pod kontrolą Apple'a, IBM PC, a nawet Spectrum. Najwidoczniej jednak, przynajmniej w tym ostatni wypadku serce nie jest najbardziej cenną częścią całości. Cena robota, bowiem, jest niestety wielokrotnie wyższa od żądanej za mikrokomputer konstrukcji lorda Sinclair'a.
(go)
