Budzisz się i co się okazuje na budziku już 8.30, a przecież punktualnie o 9.00 masz swoje codzienne wystąpienie w telewizji. Nie możesz się spóźnić, rozpoczynasz więc swój wielki wyścig z czasem. Droga do celu nie jest prosta ani bezpieczna.
Poruszasz się w skomplikowanej sieci podziemnych kanałów, gdzie przez cały czas ganiają cię buty-mutanty zabierające przy spotkaniu niezbędną ci energię. Trzeba się bronić. Służy do tego pistolet z klejowymi pociskami, które zatrzymują buty, ale tylko na parę chwil. Jeżeli jesteś nieuważny i przypadkiem nadepniesz na niecelny pocisk — na chwilę sam się przykleisz, a przecież czas biegnie nieubłaganie. Co począć jeżeli w klejowym pistolecie zabraknie amunicji? (wskaźnik dolny). Patrz uważnie — może odnajdziesz kubły pełne kleju... Nie zapomnij też o górnym wskaźniku zapasu energii potrzebnej ci do życia i dalszej wędrówki. Uzupełnisz ją napotkanymi po drodze przysmakami. Ale uważaj — nie objadaj się nimi bez potrzeby. Nie możesz najeść się na zapas, a co będzie, gdy zabraknie ci pożywienia? Drzwi do studia telewizyjnego możesz otworzyć zagubionym gdzieś kluczem, jednak dopiero wtedy, gdy całe będą pokryte błyszczącym materiałem, którego kawałki rozrzucone są po kanałach. Musisz je wszystkie odszukać w labiryncie.
Jednorazowo możesz udźwignąć tylko jeden taki kawałek, więc sieć kanałów przyjdzie ci przemierzać wielokrotnie. Aby przyśpieszyć swą wędrówkę, możesz na dolnym poziomie skorzystać z metra, zatrzymując je na chwilę celnym strzałem ze swego klejowego pistoletu.
Największym twoim wrogiem w tej grze jest czas. Bez dokładnej znajomości topografii kanałów i wytyczeniu najkrótszych dróg ukończyć jej nie sposób. Załóżmy jednak, że do 9.00 zostało jeszcze parę minut. Drzwi do studia poryte są już w całości błyszczącą materią i Roland — czyli ty, graczu, biegniesz do nich z odnalezionym z trudem kluczem. Chyba wszystko skończy się dobrze i nie spóźnisz się na swój występ. Aby jednak uniknąć rozczarowań i zdenerwowania przed otworzeniem drzwi studia najedz się do syta, bo do wielkiego finału jest jeszcze daleko.
Jarosław Rumiak


















































































