— Od pierwszego września w niektórych szkołach pojawi się nowy uzupełniający przedmiot „elementy informatyki”. Przedmiot, którego nauczanie w szkołach praktycznie nie ma żadnych tradycji. Kto jest autorem programu?
— Program został opracowany przez Polskie Towarzystwo Informatyczne na zlecenie Instytutu Programów Szkolnych i zatwierdzony w lipcu 1985 roku przez ministra oświaty i wychowania do realizacji w roku szkolnym 1986/87. Przez pół roku dyskutowaliśmy nad programem, celami nauczania oraz warunkami, które muszą być spełnione, żeby w ogóle rozpoczynanie zajęć miało sens.
— Jakie są cele nauczania?
— Program wyraźnie formułuje cele kształcenia i — na cc zwracam uwagę — wychowania. Oto one: „Zasadniczym celem zajęć z elementów informatyki jest nauczanie metod rozwiązywania za pomocą komputera prostych problemów na poziomie programu liceum ogólnokształcącego, dostosowanych do wiedzy i umiejętności uczniów. W trakcie tych zajęć uczniowie powinni poznać podstawy programowania oraz zdobyć praktyczne umiejętności posługiwania się szkolnym sprzętem informatycznym i jego oprogramowaniem. Dodatkowym celem nauczania elementów informatyki jest stworzenie warunków sprzyjających w korzystaniu z komputera podczas uczenia się matematyki, fizyki, chemii, pracy-techniki i innych przedmiotów”.*
Nie jest więc najważniejszym celem nauczanie języków programowania, czy — używając języka młodzieżowego — opowiadanie o bitach latających we wnętrzu komputera. Nie jest także celem dokładne zapoznanie z budową sprzętu. Najważniejsze jest nauczenie, jak posługiwać się komputerem jako narzędziem.
Program został tak pomyślany, aby uczniowie mogli opanowywać zasady samodzielnej pracy z komputerem szkolnym już od pierwszego momentu zajęć. Ćwiczenia z komputerem są ich zasadniczą częścią — niezbędne wiadomości o komputerze, oprogramowaniu, języku programowania i korzystaniu z nich powinny być przekazywane w czasie zajęć praktycznych lub w powiązaniu z nimi. Należy unikać prowadzenia lekcji z tego przed-. miotu metodą wykładów z kredą i tablicą oraz przeładowywania zajęć wiedzą teoretyczną, która nie będzie miała bezpośredniego zastosowania lub związku z zasadniczym celem przedmiotu: nauczenie posługiwania się komputerem w rozwiązywaniu konkretnych problemów. Dlatego zajęcia nie mogą przekształcić się w naukę o komputerach i szczegółach technicznych ich budowy oraz działania. Również nie można z nich robić wyłącznie kursu języka programowania, zwłaszcza bez zwrócenia uwagi na to, jak tym językiem należy się prawidłowo posługiwać i jakie metody programowania trzeba stosować, aby to było rzeczywiście skuteczne.
— Dlatego teoria informatyki została organiczona do minimum?
— Oczywiście, ponieważ nie zamierzamy wychowywać przyszłych profesjonalnych programistów, a użytkowników komputerów. Ważna jest dla nas umiejętność korzystania z już ułożonych programów. Program został tak ułożony, żeby uczeń zaczął pracować z komputerem już w drugiej godzinie zajęć. To jest właśnie nowoczesność informatyki.
— Innym nowum jest to, że do grupy mogą należeć uczniowie z różnych klas: od pierwszej do ostatniej. Czy różnice w poziomie intelektualnym nie utrudnią zajęć?
— Różnice te nie stanowią żadnego problemu, gdyż dużo czasu przeznacza się na pracę indywidualną.
— Wydaje się jednak, że przewidziane na ten cel 20 proc. godzin to niewiele.
— Rzeczywiście, może wydawać się, że nie jest to dużo. Ale przecież w trakcie całych zajęć uczniowie pracują z komputerem. Treść programu celowo jest ujęta ogólnie. Nie napisano, co robić w każdej godzinie — to powinno zależeć od inwencji nauczyciela i od tego, jak będzie współpracować z klasą.
— Czy program konsultowano z nauczycielami?
— Przede wszystkim zespół, który go opracowywał, składał się w większości z nauczycieli-praktyków. Ale oczywiście były prowadzone dyskusje w bardzo szerokim gronie, odwoływaliśmy się do doświadczeń szkół, w których uczono elementów informatyki, wykorzystaliśmy dostępną w kraju literaturę — także zagraniczną.
— Jednym z ulubionych argumentów przeciwników zmian jest stwierdzenie, że najbardziej szkodliwe jest eksperymentowanie na uczniach.
— A czy można w ogóle wyobrazić sobie wprowadzenie nowego przedmiotu bez eksperymentalnego sprawdzenia? Znam kilka szkół we Wrocławiu i w Warszawie — a są także inne w kraju — gdzie program sprawdzono i odbyło się to bez szkody dla uczniów. Zresztą, program cały czas jest sprawdzany. Także najbliższe lata będą jego sprawdzianem.
— Czy będzie modyfikowany i w jakim trybie?
— Program jest zatwierdzony i chyba przez najbliższe lata nie będzie zmieniany. Co bedzie później? Zależy od doświadczeń, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że gwałtowne zmiany — nawet w programie dopiero wprowadzonym — też nie są dobre.
— W rozdziale „Treści kształcenia i wychowania” w punkcie „Obsługa mikrokomputera” czytamy, że jednym z zadań jest „zapoznanie się ze szkolnym mikrokomputerem”. A cóż to takiego jest? Przecież praktycznie nie istnieje „polski mikrokomputer szkolny”! Szkoły maję zbieraninę najróżniejszego sprzętu, gromadzonego na zasadzie: bierzemy wszystko co się tylko uda zdobyć.
— Dlatego zakładamy w programie, że jeśli zajęcia się rozpoczynają i jest przewidziane zapoznanie się z mikrokomputerem — to szkoła już ma laboratorium i przypadają nie więcej niż trzy osoby na jedną klawiaturę. Poza tym bardzo dokładnie jest określone, co to takiego szkolny mikrokomputer. Musi mieć pamięć wewnętrzną nie mniejszą niż 64 kilobajty, pamięć zewnętrzna na dyskach miękkich, monitor ekranowy z grafiką (możliwość rysowania kresek), klawiaturę odpowiadającą polskim normom i z polskim alfabetem, możliwość przyłączenia drugiego monitora i drukarki. Pożądana jest pamięć kasetowa lub możliwość przyłączenia magnetofonu kasetowego, urządzenia do lokalizacji punktu na ekranie: mysz, manipulator albo pióro świetlne, struktura otwarta — umożliwiająca dalszą rozbudowę, łącznie z innymi urządzeniami peryferyjnymi lub przyłączenie do sieci:
— Czy w obecnej sytuacji nie są to wymagania zbyt rygorystyczne?
– Inny sprzęt do nauczania elementów informatyki w szkole praktycznie się nie nadaje. Można przy jego pomocy robić różne próby w Kółkach mikrokomputerowych — nie ograniczonych jednak ściśle szkolną metodyką nauczania, oceniania, promowania itd. W przybliżeniu — z wyjątkiem klawiatury i dyskietek — zbliżony do wymagań jest Spectrum. Obecnie przy jego pomocy są prowadzone eksperymentalne zajęcia. Ale jeszcze lepsze byłyby Amstrady czy Macintosh'e — chociażby ze względu na pamięć na dyskach elastycznych. Pamięć na taśmach magnetofonowych jest zbyt powolna i bardzo zawodna co poważnie utrudnia prowadzenie zajęć.
Zajęcia z tego przedmiotu mogą być prowadzone wyłącznie w tych szkołach, które mogą zapewnić wszystkim uczestnikom dostęp do mikrokomputera z oprogramowaniem dostosowanym do realizacji tego programu. Pracę uczniów z komputerem należy traktować jako główny sposób przyswajania wiadomości. Trzeba także zapewnić uczniom dostęp do komputera poza formalnymi godzinami zajęć.
— Jedną z barier jest polska klawiatura?
— Tak i jest to trudny do spełnienia warunek. Chodzi jednak o to, żeby nie uczyć młodzieży posługiwania się żargonem; nie pisać „trojkat” zamiast „trójkąt”. Przy pisowni fonetycznej mogą występować błędy ortograficzne — co z punktu widzenia dydaktyki jest niedopuszczalne. Wprowadzenie komputerów nie może powodować kaleczenia języka. Zespół PTI opracował polskie LOGO, przygotowano także jego interpreter. Ministerstwo Oświaty i Wychowania będzie te opracowania rozpowszechniać.
— Doszliśmy do punktu krytycznego. Praktycznie nie istnieje polski komputer szkolny — na razie są tylko jego założenia. Meritum, najbardziej znany rodzimy mikrokomputer personalny nie spełnia tych warunków. Wyprodukowano zaledwie kilka prototypów Juniora — praktycznie więc nie ma o czym mówić. Wszyscy się zgadzają, że czas najwyższy zacząć kształcenie informatyczne. Ale jednocześnie nie ma zaplecza, są opinie, że nie jesteśmy przygotowani do wprowadzenia tego przedmiotu.
— Zgadzam się, dlatego uparcie podkreślam: powodzenie akcji zależy od dobrego wyposażenia i przygotowania nauczycieli. Nie chcę wartościować — co ważniejsze, są to dwa równorzędne i niezbędne czynniki. A wyposażenie to nie tylko komputery i urządzenia peryferyjne, a także oprogramowanie i materiały pomocniczne, chociażby poradniki metodyczne.
— Ministerstwo Oświaty i Wychowania opracowało program rozwoju kształcenia informatycznego. Mówi on o różnych formach: od kółek mikrokomputerowych — a więc zajęć amatorskich — po wprowadzenie nowego przedmiotu do szkół które musi być poprzedzone dwuletnimi przygotowaniami. Przez dwa lata 1986-1987 resort oświaty będzie się przygotowywał do wprowadzenia przedmiotu elementy informatyki. W tym czasie można prowadzić te zajęcia w szkołach które mają już pewne doświadczenia, zaplecze i przygotowanych nauczycieli. Nie ma żadnych nacisków żeby było tych szkół jak najwięcej. Wręcz przeciwnie, zaleca się jak największą ostrożność. Niestety, dwa lata to bardzo mało. Dlatego w pierwszej kolejności sprzęt powinien być dostarczony do ośrodków kształcenia nauczycieli. Nauczyciel nie może uczyć się informatyki razem z uczniami. Byłoby to wręcz tragiczne w skutkach.
— Dla resortu dwa lata to mało, ale dla uczniów którzy chcą się uczyć informatyki — to bardzo dużo,
— Tak, ale są także inne formy tej edukacji. Poza tym warto zastanowić się nad stwierdzeniem uczniowie chcą się uczyć. Co to znaczy? Po pierwsze nie wszyscy chcą. Po drugie: duża część młodzieży słyszała już jakieś nowinki, czytała artykuły, oglądała programy w telewizji, ale nie miała kontaktu z komputerem. Dlatego tak ważne jest, żeby zetknięcie z komputerem nie spowodowało zniechęcenia do informatyki. Niesłychanie o to łatwo, jeśli zajęcia będą prowadzone niewłaściwie przez osoby nie przygotowane do tego, w tłoku, bez dostępu do komputera, bez szansy poznania, jakie są jego możliwości.
Przedwczesna powszechność i obligatoryjność nauczania informatyki zawiera ogromne ryzyko popełnienia poważnych pomyłek. Rozsądek nakazuje poprzedzić powszechne wprowadzanie elementów informatyki okresem próbnym, w którym gromadzone byłyby doświadczenia w szkołach, posiadających eksperymentalne, właściwie wyposażone, laboratoria z odpowiednim sprzętem i oprogramowaniem, oraz odpowiednio przygotowanych nauczycieli, którzy byliby współtwórcami właściwych metod nauczania, współpracując z odpowiednimi uczelniami, ośrodkami doskonalenia lub placówkami metodycznymi.
— Jaki procent szkół jest w stanie już w tym roku rozpoczynać zajęcia?
— Około 1 proc... Jeżeli uwzględnimy, że jest ok. 3 tys. szkół mogących wprowadzać przedmiot, a kursy przygotowujące objęły 200-300 nauczycieli, jeżeli uwzględniamy brak sprzętu — to otrzymamy ten jeden procent.
— Nie brzmi to zbyt optymistycznie. Producenci sprzętu komputerowego twierdzą wręcz, że nie jesteśmy w stanie produkować więcej niż 5 tys. mikrokomputerów rocznie, i tak jest to liczba solidnie zawyżona. MERA-ELZAB produkuje rocznie 2 tys. Meritum i jest to produkcja uboczna, do której zakład dopłaca.
— Dlatego ministerialny program komputeryzacji szkół zakłada, że należy zapewnić jednostkom resortu oświaty możliwość zakupu 75 tys. sztuk kompletnych zestawów mikrokomputerowych wraz z odpowiednimi urządzeniami peryferyjnymi i materiałami.
— W naszych warunkach liczba 75 tys. wydaje się wręcz astronomiczna. Jaki jest najniższy próg, od którego można by zacząć wprowadzenie przedmiotu?
— Moim zdamem rachunek zaczyna się od 10 tys. sztuk rocznie. Jeżeli przemysł zacznie produkować polski mikrokomputer — a powinien zacząć, żeby wspomniane dwa lata nie poszły na marne — to wtedy będzie o czym mówić. Proponuję jednak nie zastanawiać się nad tym, czy przemysł wyprodukuje — będą to po prostu jałowe dyskusje. Proponuję konkluzję: nowy program nauczania musi być wprowadzony do szkoły poważnie. Młodzież jest bardzo inteligentna i łatwo zauważy, czy traktuje się ją poważnie, czy też są to działania pozorne.
Orientacyjny przydział godzin
1. Obsługa mikrokomputera 2 (3%)
2. Praktyczne zastosowania mikrokomputera 6 (8%)
3. Tworzenie rysunków na ekranie 4 (5%)
4. Procedury 12 (16%)
5. Styl programowania 12 (16%)
6. Nieelementarne metody grafiki 12 (16%)
7. Działania na tekstach 12 (16%)
8. Ćwiczenia samodzielne 15 (20%)
* Wszystkie cytaty pochodzą z „Programu liceum ogólnokszałcącego (profil podstawowy i matematyczno-fizyczny) elementy informatyki. Uzupełniający przedmiot nauczania. Warszawa 1985, WSiP
Rozmawiali
Sławomir Polak, Roman Wojciechowski




