Bajtek 1/1989
Bajtek 1/1989

I kolejny numer Bajtka został zreduksowany - tym razem pod nóż poszedł pierwszy numer z 1989 roku. Numer jak numer, oprócz w miarę fajnej okładki w środku dojrzewa nie tylko nowy layout ale przede wszystkim nowe podejście do rzeczywistości - ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:
Listingi dołączone do numeru w ReadyRun
Waldemar Siwiński

Sposób na wirusa

Początek nowego roku skłania zawsze komentatorów politycznych do snucia prognoz na najbliższe dwanaście miesięcy. Im komentator bardziej doświadczony — tym jego prognozy są bardziej ogólne, dotyczące raczej trendów rozwojowych w różnych obszarach polityki, niż konkretnych wydarzeń. 

 

Polityka jest bowiem dziedziną zbyt niestabilną, by poważni ludzie ryzykowali utratę autorytetu, wdając się w zbyt szczegółowe przewidywanie przyszłości. Zupełnie inaczej jest z informatyką.

Tempo rozwoju informatyki tyle już razy wprawia w osłupienie nawet najlepszych speców z tej dziedziny, że mamy w niej do czynienia ze zjawiskiem raczej przecenienia, niż niedocenienia jej możliwości. Zresztą to przecenianie możliwości rozwojowych informatyki okazuje się zjawiskiem pozytywnym, gdyż pociąga za sobą wzrost nakładów na badania podstawowe w tej dziedzinie. I, jak na razie, wszystkie osoby i firmy zaangażowane w tę swoistą pętlę dodatniego sprzężenia zwrotnego, dobrze na tym interesie wychodzą.

Ta właśnie okoliczność skłoniła zapewne Japończyków do zorganizowania w Tokio międzynarodowej konferencji nt. komputerów piątego pokolenia. Inicjatorem tego forum, które odbyło się już po raz trzeci, jest tokijski Instytut Technologii Komputerów Nowych Generacji. Istotny wkład w zorganizowanie konferencji wniosło słynne japońskie Ministerstwo Handlu Międzynarodowego i Przemysłu, widząc widocznie w tym niezły interes — jeśli nawet nie dzisiaj, to z pewnością w przyszłości. Interes w komputerach piątej generacji widzą jednak nie tylko Japończycy, o czym najlepiej świadczy udział w konferencji 300 uczonych z ponad 30 krajów, w tym również z Polski.

Początkujący Czytelnik może w tym momencie zapytać: a co to są te komputery piątej generacji? Pytanie jest uzasadnione, bo o ile, co do wyróżników komputery trzech pierwszych generacji panuje wśród fachowców zgoda, to nie ma jej już przy próbie zdefiniowania komputera generacji czwartej! Zostawmy jednak tę „czwórkę” póki co w spokoju, bowiem akurat co do głównej cechy komputera piątej generacji uczeni raczej są zgodni: będą to komputery o strukturze „równoległej”.

Kadzuhiro Futi, dyrektor centrum doświadczalnego Instytutu Technologii Komputerów Nowych Generacji, porównuje prowadzone przez nich prace nad stworzeniem komputera piątej generacji do sportowca, któremu postawiono zadanie, skoczyć trzy razy wyżej niż to czynił dotychczas. „W ramach programu realizowanego od roku 1982 — mówi Kadzuhiro Futi — udało się nam już osiągnąć podwójną wysokość. Teraz przygotowujemy się do decydującego wysiłku."

W sali wystawowej konferencji zaprezentowano dotychczasowe rezultaty 7-letniej pracy Instytutu, w tym prototyp komputera piątej generacji składającego się z 54 równoległych „myślących bloków”. Przed specami Instytutu postawiono obecnie zadanie skonstruowania w ciągu trzech lat komputera, składającego się z 1000 takich bloków, zdolnego przetwarzać informacje setki razy szybciej, niż najlepsze maszyny istniejące obecnie. Perspektywy zastosowania takich komputerów są na tyle oszałamiające, że przypominają wczorajsze, najbardziej śmiałe wizje SF. Powiem tylko, że przedstawiciele piątej generacji będą zdolni automatycznie — wyręczając armię programistów — tworzyć oprogramowanie dla „zwykłych” superkomputerów Anno Domini 1989.

Zostawmy jednak japońską komputerową arystokrację i wróćmy na chwilę do tego co jest Czytelnikom „Bajtka” zapewne najbliższe — do komputerów osobistych. Po drugiej stronie Pacyfiku, w USA, spece z „Apple Computer”, zadali sobie pytanie, jak będzie wyglądał komputer osobisty wieku XXI?

Otóż, ich zdaniem, będzie to miniwalizkowe urządzenie z ekranem wielkości zwykłego notesu, zdolne do odtwarzania filmów wideo, rozumienia i generowania mowy ludzkiej, dające swojemu właścicielowi możliwość połączenia się praktycznie z każdym człowiekiem i każdym bankiem danych na kuli ziemskiej. Będzie to więc jednocześnie swoisty wideotelefon pozwalający rozmawiać z interlokutorem „twarzą w twarz”.

W ogóle, aby ułatwić i spersonifikować kontakt z komputerem, zakłada się, że powinien pomóc w tym „pośrednik”, którym będzie pojawiające się w trakcie konwersacji elektroniczne wyobrażenie ludzkiej twarzy na ekranie. Gazeta „Washington Post” troszczy się w związku z tym o możliwe konsekwencje takiego rozwiązania. Czy rzeczywiście — pyta — należy dążyć do tego, aby komputer był w pełni podobny do człowieka, mówił ludzkiem głosem i miał naszą twarz? Czy nie grozi to tym, że niektórzy będą omyłkowo brali elektroniczny obraz twarzy za twarz prawdziwą?

Odpowiedź na te pytanie nie należy już jednak do sfery technologii tylko psychologii, socjologii i polityki społecznej. A w tych branżach, jak to już stwierdziliśmy na wstępie, należy być przy udzielaniu odpowiedzi bardzo ostrożnym!

 

Waldemar Siwiński