Otrzymaliśmy listy od nauczycieli i uczniów kilku szkół wiejskich, którzy gotowi są podjąć tą metodą naukę informatyki. W jednym przypadku otrzymaliśmy nawet plan szkolnego podwórka z zaznaczeniem, w którym miejscu można by nasz komputerowy autokar ustawić i jak podłączyć go do szkolnej sieci elektrycznej!
Najważniejsze jednak, że zgłosił się sponsor deklarujący gotowość zakupu i wyposażenia w sprzęt tego pierwszego komputerowego autobusu. Oto już po ukazaniu się tekstu przyszli do naszej redakcji koledzy Zbigniew Niemczynowicz i Aleksy Misiejuk reprezentujący Zespoły Usługowo-Wytwórcze Zarządu Krajowego ZMW "Agrotechnika". W naszym pomyśle "zakochali się od pierwszego wejrzenia". W imieniu swojej firmy zadeklarowali natychmiastowe wyłożenie środków finansowych i szybkie podjęcie prac organizacyjnych mających doprowadzić do szybkiego wyjechania w Polskę komputerowej "klasy na kółkach". Dziękujemy za błyskawiczną reakcję!
Warto przy okazji przypomnieć, że nie pierwsza to już tak cenna społecznie inicjatywa "Agrotechniki" w zakresie upowszechniania informatyki. Niedawno informowaliśmy o ufundowaniu przez nią i przekazaniu do kół ZMW aż 50 komputerów osobistych. Tak trzymać, koledzy! Czekamy teraz na zgłoszenia kolejnych sponsorów (jeden autobus to zaledwie kropla w morzu potrzeb polskiej wsi) i na... kolejne zgłoszenia szkół wiejskich. Musimy przecież opracować optymalny przebieg naszej autokarowo-komputerowej linii. W wakacje już pewnie nie zdążymy jej uruchomić, ale 1 września jest datą całkiem realną!
A'propos wakacji i komputerów. Próbowałem kupić niedawno w "Polresie" bilet z miejscówką, aby móc spokojnie wyjechać na kilka dni urlopu. I zalała mnie krew. Nie chodzi wcale o 3-godzinne czekanie w tropikalnym zaduchu źle wietrzonej sali na 1 piętrze Dworca Centralnego, naszego cuda techniki z drugiej połowy lat siedemdziesiątych. Chodzi o to, że panienki z okienka w dalszym ciągu, abym mógł dostać rezerwację muszą łączyć się telefonicznie z jakąś panienką, która ma prawdopodobnie na swym biurku listę wolnych miejscówek. Czasami próba dodzwonienia się do tego "centralnego banku danych" trwała i 40 minut!
Rezerwacja biletów jest najbardziej klasycznym ze wszystkich klasycznych miejsc, w których komputeryzację należy stosować w pierwszej kolejności. Przykład ten powinien się znaleźć już w podręcznikach dla pierwszej klasy szkoły podstawowej, gdyż jego logika jest tak oczywista, że nawet 7-latek zrozumie ją od razu. Dorosłym, jak się okazuje, zrozumieć to trudniej.
Jak dotychczas komputerowy system rezerwacji miejsc wprowadził tylko LOT, gdyż inaczej automatycznie pozostałby na uboczu światowego systemu komunikacji lotniczej. Mam nadzieję, że wobec takiej konieczności staną wkrótce i inni przewoźnicy, gdyż... szkoda gadać!
I jeszcze jedna wakacyjno-komputerowa uwaga. Znowu, jak w ubiegłym roku, zorganizowane zostanie w Polsce kilkaset obozów komputerowych. Bardzo się z tego cieszymy, gdyż skoro trudno jest spotkać komputer w szkole, to dobrze chociaż, że można to zrobić w czasie wakacji. Ambicją każdego większego zakładu przemysłowego jest zorganizowanie przynajmniej jednego obozu czy też kolonii "komputerowej". I bardzo dobrze. Jesteśmy ostatnimi, którzy mieliby cokolwiek przeciwko takim ambicjom. Tylko apelujemy — do uczestników i wychowawców — niech komputer nie przesłoni Wam widoku z wakacyjnego namiotu!
Wakacje to przede wszystkim odpoczynek, zabawa, sport. 1 komputery, oczywiście, ale obok, a nie zamiast zabawy na świeżym powietrzu. W innym przypadku wychowamy pokolenie komputerowych cherlaków. Rozwój intelektualny nie może odbywać się kosztem rozwoju fizycznego. Obie sfery powinny rozwijać się harmonijnie. Pamiętajcie o tym, drodzy wychowawcy.
Nasze wakacyjne hasło: komputerowcy najlepszymi sportowcami! Do biegu! Gotowi! Start!
Waldemar Siwiński

