Bajtek 7/1987
Bajtek 7/1987

Biorąc pod uwagę bardzo koślawy terminarz reduksów i częstą niechęć do pracy jaką człowiek chyba uzyskał po okresie Covidowym, a co bardziej prawdopodobne po prostu... to już ten wiek, gdzie się mniej chce;) postanowiłem nieznacznie ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:
Listingi dołączone do numeru w ReadyRun

Wstepniak

Waldemar Siwiński

Sportowcy z komputera

Dobrze resorowany autobus, stoliki i krzesła zamiast ławek, na stolikach komputery osobiste, z przodu autokaru tablica... Załogę klasy na kółkach stanowi kierowca-elektromechanik (trzeba przecież podłączyć klasę do wiejskiej sieci elektrycznej lub uruchomić przenośny agregat) i instruktor-informatyk... Co stoi na przeszkodzie aby po polskich wsiach zaczęły jeździć takie komputerowe klasy na kółkach? — pytałem w tym miejscu dwa miesiące temu. I oto z satysfakcją stwierdzam, że nasza propozycja szybko znalazła społeczny odzew.

 

Otrzymaliśmy listy od nauczycieli i uczniów kilku szkół wiejskich, którzy gotowi są podjąć tą metodą naukę informatyki. W jednym przypadku otrzymaliśmy nawet plan szkolnego podwórka z zaznaczeniem, w którym miejscu można by nasz komputerowy autokar ustawić i jak podłączyć go do szkolnej sieci elektrycznej!

Najważniejsze jednak, że zgłosił się sponsor deklarujący gotowość zakupu i wyposażenia w sprzęt tego pierwszego komputerowego autobusu. Oto już po ukazaniu się tekstu przyszli do naszej redakcji koledzy Zbigniew Niemczynowicz i Aleksy Misiejuk reprezentujący Zespoły Usługowo-Wytwórcze Zarządu Krajowego ZMW "Agrotechnika". W naszym pomyśle "zakochali się od pierwszego wejrzenia". W imieniu swojej firmy zadeklarowali natychmiastowe wyłożenie środków finansowych i szybkie podjęcie prac organizacyjnych mających doprowadzić do szybkiego wyjechania w Polskę komputerowej "klasy na kółkach". Dziękujemy za błyskawiczną reakcję!

Warto przy okazji przypomnieć, że nie pierwsza to już tak cenna społecznie inicjatywa "Agrotechniki" w zakresie upowszechniania informatyki. Niedawno informowaliśmy o ufundowaniu przez nią i przekazaniu do kół ZMW aż 50 komputerów osobistych. Tak trzymać, koledzy! Czekamy teraz na zgłoszenia kolejnych sponsorów (jeden autobus to zaledwie kropla w morzu potrzeb polskiej wsi) i na... kolejne zgłoszenia szkół wiejskich. Musimy przecież opracować optymalny przebieg naszej autokarowo-komputerowej linii. W wakacje już pewnie nie zdążymy jej uruchomić, ale 1 września jest datą całkiem realną!

A'propos wakacji i komputerów. Próbowałem kupić niedawno w "Polresie" bilet z miejscówką, aby móc spokojnie wyjechać na kilka dni urlopu. I zalała mnie krew. Nie chodzi wcale o 3-godzinne czekanie w tropikalnym zaduchu źle wietrzonej sali na 1 piętrze Dworca Centralnego, naszego cuda techniki z drugiej połowy lat siedemdziesiątych. Chodzi o to, że panienki z okienka w dalszym ciągu, abym mógł dostać rezerwację muszą łączyć się telefonicznie z jakąś panienką, która ma prawdopodobnie na swym biurku listę wolnych miejscówek. Czasami próba dodzwonienia się do tego "centralnego banku danych" trwała i 40 minut!

Rezerwacja biletów jest najbardziej klasycznym ze wszystkich klasycznych miejsc, w których komputeryzację należy stosować w pierwszej kolejności. Przykład ten powinien się znaleźć już w podręcznikach dla pierwszej klasy szkoły podstawowej, gdyż jego logika jest tak oczywista, że nawet 7-latek zrozumie ją od razu. Dorosłym, jak się okazuje, zrozumieć to trudniej.

Jak dotychczas komputerowy system rezerwacji miejsc wprowadził tylko LOT, gdyż inaczej automatycznie pozostałby na uboczu światowego systemu komunikacji lotniczej. Mam nadzieję, że wobec takiej konieczności staną wkrótce i inni przewoźnicy, gdyż... szkoda gadać!

I jeszcze jedna wakacyjno-komputerowa uwaga. Znowu, jak w ubiegłym roku, zorganizowane zostanie w Polsce kilkaset obozów komputerowych. Bardzo się z tego cieszymy, gdyż skoro trudno jest spotkać komputer w szkole, to dobrze chociaż, że można to zrobić w czasie wakacji. Ambicją każdego większego zakładu przemysłowego jest zorganizowanie przynajmniej jednego obozu czy też kolonii "komputerowej". I bardzo dobrze. Jesteśmy ostatnimi, którzy mieliby cokolwiek przeciwko takim ambicjom. Tylko apelujemy — do uczestników i wychowawców — niech komputer nie przesłoni Wam widoku z wakacyjnego namiotu!

Wakacje to przede wszystkim odpoczynek, zabawa, sport. 1 komputery, oczywiście, ale obok, a nie zamiast zabawy na świeżym powietrzu. W innym przypadku wychowamy pokolenie komputerowych cherlaków. Rozwój intelektualny nie może odbywać się kosztem rozwoju fizycznego. Obie sfery powinny rozwijać się harmonijnie. Pamiętajcie o tym, drodzy wychowawcy.

Nasze wakacyjne hasło: komputerowcy najlepszymi sportowcami! Do biegu! Gotowi! Start!

Waldemar Siwiński

Czytaj także w dziale Wstepniak
„RUN czyli zaczynamy”
ZBIGNIEW SIEDLECKI, WALDEMAR SIWIŃSKI - Bajtek 1/1985

Ambicją zespołu redakcyjnego jest — najogólniej mówiąc — zwalczanie analfabetyzmu mikrokomputerowego w Polsce. Oczekujemy pomocy tych wszystkich, który w walce o sprawy informatyki w Polsce mają już doświadczenie.

RUN czyli zaczynamy
„Start Ostry”
Waldemar Siwiński - Bajtek 1/1986

BAJTEK – to popularne pismo, poświęcone temu wszystkiemu, co z przekształcaniem informacji się wiąże. Przede wszystkim chcemy być pomocni tym, którzy już mają lub chcą mieć komputery osobiste” – tak rozpocząłem artykuł wstępny do pierwszego numeru BAJTKA, który w końcu września ub.r. ukazał się w kioskach “Ruchu”. Nasz “maluch” miał nakład 50 tys. egzemplarzy, co, jak się natychmiast okazało, nie zaspokoiło potrzeb Czytelników. W ciągu pierwszych 10 dni po wyjściu BAJTKA na świat przyszło ponad 1,5 tysiąca listów z prośbami o pomoc w zdobyciu naszego dodatku i z propozycjami tematów do następnych numerów. To ostatecznie przekonało wszystkich naszych sojuszników, że BAJTEK to jest to!

„Czas Wielkich Idei”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1987

Odrabiając nasze zaległości informatyczne warto przyglądać się stale, jak poczynają sobie w tej dziedzinie sąsiedzi. Dziś kilka uwag na temat Związku Radzieckiego.  

„Sportowcy z komputera”
Waldemar Siwiński - Bajtek 7/1987

Dobrze resorowany autobus, stoliki i krzesła zamiast ławek, na stolikach komputery osobiste, z przodu autokaru tablica... Załogę klasy na kółkach stanowi kierowca-elektromechanik (trzeba przecież podłączyć klasę do wiejskiej sieci elektrycznej lub uruchomić przenośny agregat) i instruktor-informatyk... Co stoi na przeszkodzie aby po polskich wsiach zaczęły jeździć takie komputerowe klasy na kółkach? — pytałem w tym miejscu dwa miesiące temu. I oto z satysfakcją stwierdzam, że nasza propozycja szybko znalazła społeczny odzew.  

„Ponad Granicami”
Waldemar Siwiński - Bajtek 9/1987

  Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w pracy redakcyjnej jest lektura listów od Czytelników.W paczce kolorowych kopert, które codziennie przynosi listonosz do naszej redakcji, prawie zawsze jest również koperta z zagranicznym znaczkiem i adresem. Zazwyczaj zawiera ona kilka miłych uwag pod naszym adresem plus prośbę o przysłanie jednego lub więcej numerów „Bajtka"

„Czas zacząć biec”
Waldemar Siwiński - Bajtek 9/1986

„Wyśledzić moment historyczny, w którym liczydło dosięgło Rozumu, jest równie trudno, jak ów, co małpę przemienił w człowieka” — tą błyskotliwą uwagą zapożyczoną od Stanisława Lema zainaugurowaliśmy we wrześniu ub.r. wydawanie „Bajtka”. W ciągu roku trafiło do rąk Czytelników 1 mln 700 tysięcy egzemplarzy naszego pisma. Jak przekonuje comiesięczne „głosowanie” odbywające się przy kioskach „Ruchu” — o wiele za mało.  

„SPRZĘŻENIE UJEMNE”
Waldemar Siwiński - Bajtek 10/1986

Jaki jest podstawowy warunek uzyskania pożytków z informatyki? Opracowany przez MNSzWiT dokument pt. „Program rozwoju zastosowań techniki komputerowej w procesach kształcenia w szkołach wyższych w latach 1985–1990” przynosi na to pytanie odpowiedź zdecydowaną i klarowną. Brzmi ona: „Upowszechnienie kształcenia informatycznego przez szkoły wyższe jest jedyną drogą do efektywnego i skutecznego rozwoju informatyki i jej zastosowań w gospodarce narodowej”. Koniec, kropka, a co najważniejsze – prawda. Tylko co z tej prawdy wynika?  

„Na Progu Trzeciego Tysiąclecia”
WALDEMAR SIWIŃSKI - Bajtek 4/1985

Przezwyciężenie analfabetyzmu komputerowego nie jest sprawą prostą — uważa prof. Andriej Jerszow. — Nie załatwi się tego jednym pociągnięciem pióra. A brać się za rozwiązanie tego problemu musimy już teraz. Nie wolno nam stracić już ani minuty!.  

„Sposób na wirusa”
Waldemar Siwiński - Bajtek 11/1988

Wirus komputerowy jest w dalszym ciągu tematem nr 1 w rozmowach ludzi zajmujących się profesjonalnie komputerami.

„Komputerowy Świat”
Waldemar Siwiński - Bajtek 10/1988

Jakie problemy mają ludzie zajmujący się komputerami?  

„Wiek XXI już się zaczął!”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1989

Oczywiście, nie u nas, tylko w  Japonii. Nie jest to żaden żart, tylko jak najbardziej realny fakt, gdyż za taki trzeba przecież uznać pieniądze zainwestowane przez wiele japońskich firm z myślą właśnie o wieku XXI. Przykłady? Proszę bardzo:

„Drodzy Czytelnicy!”
Redakcja - Bajtek 2/1989

Z pewnością niemile Was zaskoczył fakt, iż musieliście za ten egzemplarz „Bajtka” zapłacić o prawie 50 procent drożej.   

„Poza Priorytetem”
Waldemar Siwiński - Bajtek 3/1989

W kilku poprzednich numerach pisałem w tym miejscu o najnowszych osiągnięciach technicznych i trendach rozwojowych informatyki na świecie. A co z nami? Gdzie jest Polska — w chwili, gdy inni zaczynają już realizować projekty rozwojowe obliczone na XXI wiek?  

„Na gorąco”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1988

Prawie równocześnie z ukazaniem się tego, lutowego numeru naszego pisma, znajdzie się też na rynku numer specjalny "Bajtka" poświęcony wyłącznie komputerom Atari. "BAJTEK-ATARI" jest odpowiedzią na prośby naszych Czytelników, a jednocześnie zapoczątkowuje całą serię dodatków specjalnych przeznaczonych dla użytkowników poszczególnych typów komputerów osobistych dostępnych na naszym rynku.

„Coś na zimno”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1989

A jednak nie ma nic wspanialszego niż niespodzianki, jakich może dostarczyć nauka!

„Naukowe szaleństwo”
Waldemar Siwiński - Bajtek 5/1989

Dotyczy ono oczywiście zainicjowanego przez profesorów Martina Fleischmanna i Stanleya Ponsa wyścigu czołowych laboratoriów świata do uzyskania syntezy jądrowej w temperaturze pokojowej. W poprzednim numerze pisałem o rewelacji ogłoszonej przez obu profesorów z dużą emfazą, gdyż sprawa, sama w sobie, jest tego z pewnością warta. Jednak kilka tygodni, które upłynęły od ogłoszenia o odkryciu, znacznie ostudziły emocje.