Bajtek 8/1986
Bajtek 8/1986 v2 06/02/2026

Na dobry początek roku udostępniam kolejny reduks Bajtka - tym razem numeru 8 z 1986 roku. Przyznaję, że tym razem makietę trochę przetrzymałem - powód, wiedząc, że pojawi się artykuł w Poligamii poświęcony reduksom zdecydowałem, że pojawi ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:
Listingi dołączone do numeru w ReadyRun

NIE TYLKO KOMPUTERY

Waldemar Siwiński

Radioteleskopy — oczy i uszy Ziemii

Cóż piękniejszego nad niebo, które ogarnia wszystko, co piękne — te słowa Mikołaja Kopernika zapisane w sławnym dziele „De Revolutionibus...” najlepiej wyrażają odwieczną tęsknotę człowieka do poznania tego wszystkiego co jest ponad nami, ponad Ziemią. Podstawowym — dziś i w przyszłości — instrumentem tego poznania są radioteleskopy, wspaniałe oczy i uszy Ziemi, których stworzenie możliwe było dzięki elektronice, komputerom i geniuszowi matematyków.

 

 

Już dzisiaj radioteleskopy gruntownie zmieniły nasze wyobrażenia o kształcie Wszechświata. A jest to dopiero przedsmak tego, co nas czeka w roku 1990, gdy urzeczywistniony zostanie radziecki projekt „Radiostron”, mający na celu zbudowanie superradioteleskopu kosmicznego.

Ale po kolei.

DRUGA REWOLUCJA

Przygoda z radioteleskopami zaczęła się niespełna 55 lat temu, gdy inżynier Karl Jansky, młody pracownik Laboratorium Bella dostał polecenie zbadania zakłóceń występujących w przekazywaniu sygnałów radiowych na duże odległości. Po kilku miesiącach pomiarów okazało się, że część szumów zakłócających łączność pochodzi z „nieba”. Odkrycie to stało się na kilka lat sensacją dla dziennikarzy i szerokiej publiczności, ale fachowi astronomowie zlekceważyli je. Zignorowała je również firma Bella. Jansky zmarł w wieku 45 lat, nie zdając sobie sprawy z tego, że zapoczątkował nową dziedzinę nauki — radioastronomię. Pierwszej rewolucji w astronomii dokonali Kopernik i Galileusz. Drugą zapoczątkował Jansky. Rzecz w tym, że technika obserwacyjna zapoczątkowała lunetą Galileusza wyczerpała w pierwszej połowie XX wieku swe możliwości. Coraz trudniejsze stawało się bowiem zwiększanie rozdzielności (a co za tym idzie zasięgu obserwacji) poprzez budowę wielkich teleskopów.

Powstanie radioastronomii przełamało tę barierę. Zdolność rozdzielcza i czułość obserwacji radiowych są obecnie 10 tysięcy razy większe od optycznych. Znaczy to, że obserwuje się promieniowanie radiowe od źródeł, których nie można zidentyfikować optycznie.

Pierwszą radiową mapę nieba opublikował w 1940 roku amerykański radioamator — Grote Reber. Dla astronomów „skazanych” do tego czasu na obserwacje światła widzialnego, otwarło się następne okno w kosmos.

Pierwszy profesjonalny radioteleskop wyposażony w antenę paraboliczną o średnicy 76 m powstał w Jodrell Bank pod Manchesterem. Z kolei w Cambridge zbudowano na odcinku 5 km 8 małych anten połączonych w system. Amerykanie zbudowali nieruchomą antenę o średnicy 300 metrów na wyspie Porto Rico. Radzieccy astronomowie m.in. uruchomili na Kaukazie antenę pierścieniową „Ratan 600”, której obwód wynosi 1,6 km. Dotychczas największy sterowany radioteleskop zbudowany został w RFN; naukowcy z Instytutu Maxa Plan-cka w Effelsburgu od 1971 roku „słuchają” nieba swoim stumetrowym uchem, wychwytując nawet najsłabsze sygnały.

Do ekskluzywnego klubu krajów mogących pochwalić się posiadaniem własnego radioteleskopu należy również Polska. Znajduje się on w Piwnicach 13 km od Torunia, na terenie Zakładu Radioastronomii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika. Zachęcam, aby planując szkolne wycieczki do Torunia przewidzieć w ich planie wizytę w tym nowoczesnym ośrodku naukowym, w którym polscy radioastronomowie podpatrują życie Wszechświata. Warto!

Konsekwencją drugiej rewolucji w astronomii było radykalne przemeblowanie modelu Wszechświata. Uznawany obecnie za najbardziej odpowiadający obserwacjom „model standardowy”, oparty na teorii Wielkiego Wybuchu, w dalszym ciągu inspiruje jednak więcej pytań niż udziela odpowiedzi. I dlatego, aby na te pytania odpowiedzieć, niezbędne jest dalsze wzbogacanie bazy empirycznej kosmologii

SUPERSYNTEZA

Jest intuicyjnie zrozumiała, że im większą dysponujemy anteną tym słabsze sygnały można odbierać. A możliwość odbioru słabszych sygnałów to zwiększenie zasięgu i rozdzielczości radioteleskopu. Dlatego właśnie od dawna starano się budować coraz większe przyrządy. Toruńska 15-metrowa antena paraboliczna wygląda z bliska okazale i imponująco, ale zestawiona na przykład ze stumetrową czaszą radioteleskopu Instytutu Maxa Plancka maleje do wymiarów karzełka.

Budowa coraz większych anten napotyka jednak na barierę rosnących wykładniczo kosztów i trudności technicznych. Wydawało się, w pewnym momencie, że, tak jak wcześniej astronomia optyczna, również radioastronomia stanęła w swym rozwoju przed murem nie do przebicia. Mur ten jednak przekroczono — dzięki geniuszowi ludzkiemu, matematyce i komputerom. Jeśli ktoś uważał do tej pory matematykę tylko i wyłącznie na nudy i nikomu niepotrzebny przedmiot szkolny — to ma właśnie okazję zmienić zdanie! Okazuje się, że zamiast budować coraz większe anteny, wystarczy odpowiednio skorelować obserwacje prowadzone przez anteny mniejsze. Następnie, za pomocą niezbyt skomplikowanych obliczeń (dwuwymiarowe odwzorowanie Fouriera) otrzymuje się obraz równoważny temu, jaki otrzymalibyśmy dysponując anteną o średnicy równej odległości pomiędzy antenami mniejszymi. Jest to zupełnie fantastyczna możliwość, gdyż oznacza przecież, że używając do obserwacji dwóch anten odległych od siebie na przykład o 100 km, dysponujemy faktycznie zupełnie niemożliwością dzisiaj do zbudowania anteną, której czasza miałaby 100 km średnicy!

Liczbę powyższą można dowolnie zwiększać. I to się robi. We wspólnym eksperymencie przeprowadzonym przez obserwatoria w Green Bank (USA) i w Simeiżk (ZSRR, Krym) uzyskano np. pozytywne wyniki na bazie 8030 km.

Za opracowanie i zrealizowanie tej właśnie metody obserwacji — nazwanej supersyntezą aparatury — prof. Martin Ryle otrzymał w 1978 roku jak najbardziej zasłużoną Nagrodę Nobla.

A wyobraźmy sobie, że z radioteleskopem na Ziemi współpracował będzie radioteleskop umieszczony w przestrzeni kosmicznej...

RADIOSTRON

Idźmy dalej. A co stoi na przeszkodzie aby stworzyć przyrząd (nazywa się on fachowo interferometrem) złożony z dwóch lub więcej radioteleskopów umieszczonych w kosmosie? Przecież będziemy mogli dysponować dzięki temu takimi możliwościami, jakie uzyskalibyśmy budując na przykład antenę paraboliczną o średnicy ponad 70 tysięcy kilometrów (średnica orbity geostacjonarnej). Jest to już dzisiaj w pełni realne. Akademik Roald Sagdiejew, dyrektor radzieckiego Instytutu Badań Kosmicznych zapowiedział, że taki właśnie interferometr, złożony z trzech umieszczonych w kosmosie radioteleskopów, Związek Radziecki zamierza uruchomić w roku 1990. Projekt nosi kryptonim „Radiostron” i już dziś wzbudza zainteresowanie uczonych całego świata.

— Co daje umieszczenie radioteleskopów w przestrzeni kosmicznej? — będąc w Instytucie Badań Kosmicznych w Moskwie zapytałem o to prof. Nikołaja Kardaszewa, członka-korespondenta Akademii Nauk ZSRR, czołowego specjalistę na świecie w zakresie poszukiwań pozaziemskich cywilizacji.

— Chodzi nie tylko o zwiększenie odległości między antenami, czyli o zwiększenie rozdzielczości przyrządu — odpowiada prof. Kardaszew. — Równie istotne jest całkowite wykluczenie wszystkich zakłóceń, które są wywoływane na Ziemi przez liczne radiostacje i urządzenia przemysłowe.

— W jaki punkt nieba proponuje pan profesor skierować taki radioteleskop w pierwszej kolejności?

— Pierwszeństwo należy się jądrom galaktyk i pulsarom oraz okolicom hipotetycznych „czarnych dziur” o bardzo dużych masach, rzędu miliardów mas Słońca. Interferometr ten umożliwi też wykonanie kolejnego znaczącego kroku w poszukiwaniu pozaziemskich cywilizacji.

Waldemar Siwiński

Czytaj także w dziale NIE TYLKO KOMPUTERY
„Horyzonty Kosmosu”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1986

Komputer jest ważny ale... nie jest wszystkim. Dlatego uznaliśmy, że źle byłoby gdyby w pierwszym w Polsce piśmie określającym się "przepustką w XXI wiek" zabrakło miejsca na wielkie problemy PRZYSZŁOŚCI. A przyszłość to nie tylko komputery, ale również opanowanie kosmosu, zagospodarowanie oceanicznych głębin, automatyzacja i robotyzacja, energetyka termojądrowa, biotechnologie, klonowanie, edukacja. Postęp w tych wszystkich dziedzinach możliwy jest tylko dzięki rozwojowi techniki komputerowej — to oczywiste. Ale, z drugiej strony, rozwój wszystkich tych dziedzin, stawiając nowe wymagania, wpływa na rozwój informatyki. Warto zdawać sobie sprawę z tego sprzężenia zwrotnego.    

„W poszukiwaniu bliźniaka Ziemi”
Bajtek - Bajtek 2/1986

Któż z nas, patrząc w rozgwieżdżone niebo, nie zastanawiał się, czy gdzieś tam daleko, na jakiejś planecie żyją istoty podobne do nas. Proponujemy Ci wspólną wyprawę na poszukiwanie życia w Kosmosie.

„EXPO '86”
Wojciech Łuczak - Bajtek 11/1986

SĄ niesłychanie praktyczne. Nie miewają humorów, nie potrzebują modnych strojów, są bardzo, bardzo atrakcyjne, a posilają się jedynie kanadyjskim prądem o napięciu 110V.    

„Termojądrowy Obwarzanek”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1987

Teoretycznie, po opanowaniu przez człowieka umiejętności stosowania syntezę termojądrową jeden litr wody może dać tyle energii co 300 litrów benzyny

Termojądrowy Obwarzanek
„Co Pan na to, Panie Bell?”
Wojciech Łuczak - Bajtek 7/1987

Z niezwykle prostym wynalazkiem Grahama Bella zrobiono już prawie wszystko. Zaczęło się wszak od dwóch tub połączonych przewodami. Dopiero później pojawiły się łącznice i panienki telefonistki. Właśnie wówczas po raz pierwszy użyto sformułowania, iż czarodziejska skrzyneczka z korbką najbardziej usatysfakcjonowała piękniejszą połowę społeczeństwa. Ale kiedy na scenę wkroczyły automatyczne centrale, podmorskie kable, zaprzestano dowcipów. Telefon stał się podstawowym narzędziem robienia interesów.

„FABRYKA PRZYSZŁOŚCI”
(AK) - Bajtek 9/1987

Jest rok 2087. Fabryki są w większości zautomatyzowane i zwykle ulokowane pod ziemią. Nad nimi rosną drzewa i kwiaty. W zautomatyzowanych fabrykach nawet prace konserwacyjne i naprawcze wykonywane są przez mobilne roboty. Jedynie nowe pomysły, projektowanie nowych fabryk, narzędzi i urządzeń, a także pro duktów finalnych pozostało domeną pracy ludzkiej. I to tylko dlatego, że człowiek potrafi marzyć, a maszyny tego się nie nauczyły.

„Mars po Fobosie”
Jurij Zajcew - Bajtek 12/1987

Czy człowiek poleci na Marsa? Amerykański uczony Carl Sagan uważa, że istnieją już wszystkie przesłanki do wykonania takiego lotu. Niedawno odbył się telemost specjalistów radzieckich i amerykańskich, podczas którego omawiano techniczne i polityczne aspekty takiego przedsięwzięcia. Być może już wkrótce dowiemy sie o konkretnych planach w tym zakresie...

„Talerzem w Niebo”
Wojciech Łuczak - Bajtek 1/1988

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do sympatycznej buzi pani Batista — prezenterki serwisu informacyjnego amerykańskiej sieci telewizyjnej CNN, która na naszych ekranach telewizyjnych pojawia się za sprawą Panoramy Dnia. To, iż nasza najmłodsza muza wyczarowała milionom Polaków, nie odbierającym jeszcze programu moskiewskiej telewizji, skrót dziennika „Wriemia”, nie budzi żadnych emocji. Czemu jednak do formuły — coś ze Wschodu i coś z Zachodu dobrano, spośród całej gamy telewizyjnych potentatów zza Atlantyku, właśnie CNN?

„Rewolucja przy Fleet Street”
Wojciech Markiewicz - Bajtek 5/1988

W piątek, 24 stycznia 1986 r. Rupert Murdoch, właściciel czterech czołowych angielskich tytułów prasowych — "The Times", "The Sunday Times", "The Sun" i gazety niedzielnej "News of the World" — zwolnił z pracy sześć z siedmiu tysięcy drukarzy, techników i urzędników, których dotąd zatrudniał przy redagowaniu i druku tych pism. Jak doszło do tego, że z dnia na dzień sześć siódmych personelu straciło pracę, a gazety ukazywały się w niezmienionej objętości i nakładzie? Uproszczeniem byłoby napisać, że 6 tys. ludzi straciło pracę za sprawą komputerów — nowych technologii składu i druku.

„Życie bez szkoły”
Roman Wojciechowski - Bajtek 3-4/1986

Inaugurując miesiąc temu rubrykę „Nie tylko komputery” pisaliśmy „Komputer jest ważny, ale nie jest... wszystkim”. Dlatego uznaliśmy, że źle byłoby, gdyby w pierwszym w Polsce określającym się jako „przepustka w XXI wiek” zabrakło miejsca na wielkie problemy przeszłości. W poprzednim numerze pisaliśmy o podboju Kosmosu. Dzisiaj proponujemy zastanowienie się nad PERSPEKTYWAMI EDUKACJI.

Życie bez szkoły
„Klucz do energii jutra”
Waldemar Siwiński - Bajtek 7/1986

Są takie idee i projekty naukowe, które w pewnych okresach czasu ogniskują uwagę i wysiłek najwybitniejszych uczonych świata. Do takich wyzwań stojących przed światową nauką należy obecnie kontrolowana synteza termojądrowa, która może zapewnić ludzkości dostatek energii na setki lat.

„Radioteleskopy — oczy i uszy Ziemii”
Waldemar Siwiński - Bajtek 8/1986

Cóż piękniejszego nad niebo, które ogarnia wszystko, co piękne — te słowa Mikołaja Kopernika zapisane w sławnym dziele „De Revolutionibus...” najlepiej wyrażają odwieczną tęsknotę człowieka do poznania tego wszystkiego co jest ponad nami, ponad Ziemią. Podstawowym — dziś i w przyszłości — instrumentem tego poznania są radioteleskopy, wspaniałe oczy i uszy Ziemi, których stworzenie możliwe było dzięki elektronice, komputerom i geniuszowi matematyków.    

„Homo intelligens”
(AK) - Bajtek 9/1986

Trwająca nieprzerwanie prawie 35 tys. lat epoka homo sapiens dobiega końca. Jesteśmy świadkami narodzin nowego typu człowieka, który nazwany został homo inteligens.  

„Kierunek: Księżyc!!!”
Waldemar Siwiński - Bajtek 12/1986

„Gwiezdny pokój” zamiast „Gwiezdnych Wojen” – tak można najkrócej określić propozycję Związku Radzieckiego wspólnego podjęcia przez wszystkie państwa wieloetapowego programu zagospodarowania kosmosu w perspektywie do 2000 roku. Proponuje się między innymi, aby w okresie tym stworzyć warunki umożliwiające już w pierwszych latach XXI wieku praktyczne zagospodarowanie i wykorzystanie Księżyca, jako bazy dla wysyłania ekspedycji do innych planet.

Kierunek: Księżyc!!!
„Bity z Lodówki”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 12/1988

Ciekawe ilu ludzi, zapalając wieczorem światło w swoim domu, zastanawia się, jaki procent energii wytworzonej przez spalający się w elektrowniach węgiel lub spadającą na turbiny wodę trafia do żarówki jego lampy? Z pewnością coraz więcej, w miarę jak wzrasta nasz niepokój związany z zagrożeniami ekologicznymi, z deficytem paliw, z coraz bardziej niepokojącymi perspektywami przyszłości rodzimej energetyki.

„Komputerowy Anioł Stróż”
{opr.} F.P. - Bajtek 11/1988

Kurczaki — tak nazywano tę grę w czasach mojego dzieciństwa: dwóch kierowców prowadziło swoje samochody pędzące naprzeciwko siebie. Pierwszy, który zrejterował skręcając w bok przegrywał; jeśli skręcili obaj, stawka przechodziła na następną parę ryzykantów.

„Leć po drucie”
Wojciech Łuczak - Bajtek 6/1988

Kiedy pochylając głowę wchodzimy do urządzonego ze smakiem i elegancją dwuosobowego kokpitu — wysuniętego w przód kadłuba miejsca pracy osób „powożących” samolotem, łapiemy w locie myśl, że ktoś z nas zakpił, że czegoś w tym wszystkim brakuje.

„Projekt KOLUMB”
Jurij Zajcew - Bajtek 10/1988

Wreszcie się zaczęło! 7 i 12 lipca z kosmodromu Bajkonur wystartowały w kierunku Marsa dwie radzieckie sondy kosmiczne „Fobos-1" i „Fobos-2". W połowie przyszłego roku przelecą one w odległości kilkudziesięciu metrów (!) nad powierzchnią Fobosa, tajemniczego księżyca Marsa, badając różnymi metodami jego powierzchnię':

Projekt KOLUMB
„Ptasim lotem”
Wojciech Łuczak - Bajtek 9/1988

Roy Hopkins — jeden z najlepszych oblatywaczy amerykańskiej firmy Bell należy do niewielkiego na razie grona wtajemniczonych. Poznał już doskonale sekrety pilotażu maszyny..., która nie wykonała jeszcze swego dziewiczego lotu zaplanowanego na koniec września 1988 roku. Było to możliwe dzięki coraz bardziej nieodzownej w świecie nowoczesnego lotnictwa, maksymalnie zbliżającej lotniska do rzeczywistości technice komputerowej symulacji. Nim Zupełna Nowość oznaczona numerem seryjnym 001 po raz pierwszy wypełznie z hangaru na beton lotniska, człowiek próbujący ją w powietrzu wie dobrze, dzięki elektronice, jakich zachowań sztucznego ptaka trzeba się spodziewać tam w górze.

„Gigabity Z Akceleratora”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 1/1989

Gdyby w dziedzinie motoryzacji postęp techniczny był równie szybki, jak w mikroelektronice Rolls-Royce byłby dziś samochodem o stuletniej trwałości, zużywającym pół litra paliwa na tysiąc kilometrów i kosztującym... 5 dolarów.

„Stąd do kosmosu”
Franciszek Penczek - Bajtek 2/1989

Start radzieckiego kosmolotu rozpoczął kolejny, nowy, międzynarodowy wyścig na orbitę. Tym razem mniejszej jakby znaczenie mają ambicje — bardziej liczy się biznes. Kto pierwszy opanuje technologię i potwierdzi wielokrotnymi startami zalety swoich statków, ten zdobędzie zamówienia na usługi kosmiczne.

„Inwazja wideofonów”
Wojciech Łuczak - Bajtek 2/1988

Żadna szanująca się rekwizytornia choćby najtańszego i realizowanego najprostszymi środkami filmu science fiction nie może się obyć bez tego jedynego specyficznego sprzętu. Jego obecność w kadrze symbolizuje to. że ludzkość pokonała już dawno pewien etap w historii komunikowania się na odległość i stał się on czymś zupełnie naturalnym w codziennym życiu przyszłych pokoleń.

„Słoneczna zupa”
Wojciech Łuczak - Bajtek 3/1987

Najpierw pół godziny lotu Boeingiem 737 Indian Airlines z Delhi do Lakhnau — jednego z głównych miast stanu Uttar Pradesz, a potem przesiadka do automobilu przypominającego konstrukcyjnie nasze dawne Warszawy. Ale tylko takie właśnie pojazdy, wytwarzane całkowicie w Indiach (Hindusi z dumą to podkreślają) wytrzymują dziesiątki tysięcy kilometrów wąskich, asfaltowych, ale niezwykle wyboistych dróg Półwyspu Dekan.

„Kijowskie Giganty ”
Wojciech Łuczak - Bajtek 7/1989

Świat dowiedział się po raz pierwszy o jego istnieniu w 1977 roku. Niezwykły gość Paryskiego Salonu Lotniczego — szef kijowskiego biura konstrukcji lotniczych Oleg K. Antonów wspomniał wówczas dziennikarzom, iż jego zespół inżynierów pracuje nad programem rozwoju ogromnego samolotu transportowego nowej generacji.