Przykładami takich pojęć są: energia, entropia, czasoprzestrzeń, komplementarność, symetria, pole, chaos... Dlatego zachęcamy wszystkich ambitnych Czytelników „Bajtka” do studiowania fizyki. Publikowana obok rozmowa z prof. Andrzejem Kajetanem Wróblewskim — członkiem Polskiej Akademii Nauk i jego kolegami z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego pokazuje, że istnieje możliwość zgłębiania praw fizyki i jednocześnie rozwijania swoich zainteresowań komputerowych. Warto z tej możliwości skorzystać!
— Co z okresu edukacji w szkole jest najważniejsze dla przyszłego uczonego? — takie pytanie zadałem niedawno w Moskwie wybitnemu fizykowi radzieckiemu, członkowi Akademii Nauk ZSRR, prof. Witalijowi Ginzburgowi. Kandydatów do studiowania fizyki (i nie tylko) zachęcam do przeczytania kilku rad uczonego, który współtworzył spory fragment współczesnej nauki.
— Po pierwsze — odpowiedział prof. Ginzburg — szkoła powinna dawać umiejętność pisania bez błędów językiem literackim, jasnego przekazywania swoich myśli. Pewne umiejętności daje w tej mierze i uczelnia, na przykład w trakcie przygotowywania prac przejściowych i dyplomowych. Ale podstawy powinna dawać szkołą. Mnie nie dała. W 1934 roku, na drugim semestrze studiów-, przeprowadzono u nas na Uniwersytecie Moskiewskim dyktando, i połowa studentów, łącznie ze mną, otrzymała ocenę niedostateczną. Wprowadzono potem zajęcia z języka rosyjskiego, ale niewiele one mi dały. Muszę do dziś często zaglądać do słownika, myśleć nad budową nawet prostych zdań, sprawdzać to co napisałem. Staram się więcej dawać do przepisania na maszynie. Ale czyż maszynistka ma obowiązek poprawiania błędów i czyż można zdawać się na to?
Po drugie — szkoła powinna zapewnić automatyzm w zakresie elementarnej matematyki. Mam na myśli umiejętność szybkiego liczenia, nawyki w zakresie arytmetyki, algebry, trygonometrii, korzystania z komputerów osobistych. To też osiąga się treningiem. Uczniów nudzi odmienianie i koniugowanie, nauka zasad gramatyki, rozwiązywanie wiele razy prawie jednakowych zadań i dokonywanie przekształceń, które już ze swej istoty są oczywiste. Tak się złożyło, że do szkoły podstawowej chodziłem tylko 4 lata i zdając na studia musiałem w ciągu 3 miesięcy opanować materiał z wielu lat. Dlatego, powiedzmy, rozwiązałem 100 zadań zamiast 1000, które rozwiązałbym w szkole. Rezultat tego — brak nawyków automatyzmu — odczuwam przez całe życie. Dlatego radzę nie oszczędzać czasu poprzez zmniejszanie liczby zadań, przykładów, ćwiczeń. To fałszywa oszczędność.
Trzecie — nie wymaganie a życzenie — jeszcze w szkole należy opanować język angielski. Do drugiej wojny światowej dominował w fizyce język niemiecki, teraz nawet w RFN i NRD czasopisma fizyczne zamieszczają artykuły w przeważającej części po angielsku. Właśnie język angielski stał się międzynarodowym językiem nauki i koniecznością jest znać go. Tracić wiele czasu na uczelni aby nauczyć się języka jest po prostu głupie i nieracjonalne.
Czwarta i ostatnia uwaga — należy wyjść poza program szkolny, zetknąć się chociaż trochę ze współczesnym stanem nauki. Szkoła powinna zapewnić uczniom taką możliwość. A jeśli nie zapewni? Trzeba samemu szukać w czasopismach popularno-naukowych, w trakcie publicznych wykładów itp. Usłyszę pewnie: „A skąd wziąć czas, skoro tak dużo zadają do domu?” Jest to i prawda, i nieprawda zarazem. Na to, co rzeczywiście nas interesuje czas zawsze się znajdzie. Nie można nauczyć się pływać nie wchodząc do wody!
Tyle akademik Ginzburg. Mam nadzieję, że i lektura „Bajtka” jest dla wszystkich przyszłych studentów okazją do takiego pierwszego zetknięcia się z problemami współczesnej nauki, przede wszystkim informatyki, ale nie tylko. Po to m.in. wprowadziliśmy rubrykę „Nie tylko komputery”. Powodzenia na maturze i podczas egzaminów na studia!
Waldemar Siwiński
