Bajtek 5/1989
Bajtek 5/1989 0.94

Chciałem zamknąć ten numer przed końcem roku — więc jakoż, że czas trzeba ładnie podzielić przed Sylwestrowymi przygotowaniami, a notką - notka siłą rzeczy będzie zdawkowa.  Bajtek Reduks 5/1989 vs skan. Okładka numeru. Numer 5 w ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:
Listingi dołączone do numeru w ReadyRun

Wstepniak

Waldemar Siwiński

Naukowe szaleństwo

Dotyczy ono oczywiście zainicjowanego przez profesorów Martina Fleischmanna i Stanleya Ponsa wyścigu czołowych laboratoriów świata do uzyskania syntezy jądrowej w temperaturze pokojowej. W poprzednim numerze pisałem o rewelacji ogłoszonej przez obu profesorów z dużą emfazą, gdyż sprawa, sama w sobie, jest tego z pewnością warta. Jednak kilka tygodni, które upłynęły od ogłoszenia o odkryciu, znacznie ostudziły emocje.

Najpierw zalani zostaliśmy falą informacji z różnych ośrodków naukowych, raczej do tej pory nieznanych, o powtórzeniu eksperymentu Fleischmanna-Ponsa. Jednak tym pierwszym, hurra optymistycznym doniesieniom, towarzyszyło zastanawiające milczenie głównych światowych ośrodków zajmujących się badaniami nad syntezą jądrową. Tajemnica tego milczenia została wkrótce wyjaśniona: trwały tam przygotowania do weryfikacji hipotezy (bo każde odkrycie, dopóki nie zostanie potwierdzone w szeregu niezależnych doświadczeń, jest tylko hipotezą!) sformułowanej w Uniwersytecie Utah.

Po mniej więcej dwóch — trzech tygodniach zaczęły nadchodzić informacje o wynikach tych kontrolnych doświadczeń. Wyniki, niestety, negatywne. Choć gwoli formalności należy powiedzieć, że trudno właściwie mówić o powtórzeniach eksperymentu, gdyż okazało się wkrótce, że Fleischmann i Pons odmówili ujawnienia kluczowych szczegółów swojego osiągnięcia — tak im bowiem poradzili prawnicy wynajęci do zajęcia się opatentowaniem i wyciągnięciem „szmalu“ z tego odkrycia.

Fleischmann i Pons znaleźli się w opałach. Najsilniejszy atak przypuścili fizycy, dysponujący do tej pory monopolem na badania w zakresie syntezy jądrowej. Uczestnicy dorocznego zjazdu Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego, który odbył się na początku maja w Baltimore, nie zostawili na autorach kontrowersyjnego eksperymentu suchej nitki. Elektromechanicy zapowiedzieli odwet na swoim zjeździe w Los Angeles...

Ale przecież nie o argumenty słowne w całej tej zabawie chodzi! Najlepszym argumentem „za“ byłyby przecież nie budzące zastrzeżeń, udane doświadczenia, możliwe do powtórzenia przez każdego, kto tego zapragnie i ma niezbędne ku temu wyposażenie oraz doświadczenie w przeprowadzaniu eksperymentów. Na razie jednak, (piszę te słowa na początku maja) takich przekonujących argumentów brakuje.

Nie zazdroszczę Fleischmannowi i Ponsowi, jeśli okaże się ostatecznie, że nie mieli racji! Jednak jest w tej całej historii, niezależnie od możliwych jej zakończeń, element niezwykle pozytywny. Otóż okazało się przecież, że ich komunikat pobudził do działania tysiące, a może nawet i setki tysięcy naukowców na całym świecie. A oznacza to przecież, iż uznali oni, że synteza jądrowa w temperaturze pokojowej jest możliwa i to zupełnie inną drogą niż się tego wcześnie] spodziewano!

Poza wszystkimi innymi wnioskami — jest to w moim rozumieniu bardzo pozytywny fakt. Fakt w gruncie rzeczy romantyczny, gdyż pokazujący, że można zrobić coś dużego w nauce bez potrzeby korzystania z urządzeń, na które stać tylko nieliczne kraje i do których dostęp, siłą rzeczy, mogą mieć tylko nieliczni naukowcy. Zbudowanie „tokamaka“ przewyższa już dzisiaj nawet możliwości krajów najbogatszych (dlatego właśnie podjęto międzynarodowy program badań nad kontrolowaną syntezą termojądrową). Natomiast na szklaną probówkę, elektrodę z tytanu i pół litra „ciężkiej wody“ stać już wiele ośrodków naukowych, a nawet indywidualnych uczonych.

I mimo, że piszę o syntezie jądrowej, to nic nie stoi przecież na przeszkodzie, aby te ogólne wnioski, mówiące, że w nauce możliwe są wielkie niespodzianki, których autorami może być każdy z nas (jeśli będzie oczywiście bardzo chciał), Czytelnicy „Bajtka“ przetransportowali na swoje własne podwórko

Waldemar Siwiński

Czytaj także w dziale Wstepniak
„RUN czyli zaczynamy”
ZBIGNIEW SIEDLECKI, WALDEMAR SIWIŃSKI - Bajtek 1/1985

Ambicją zespołu redakcyjnego jest — najogólniej mówiąc — zwalczanie analfabetyzmu mikrokomputerowego w Polsce. Oczekujemy pomocy tych wszystkich, który w walce o sprawy informatyki w Polsce mają już doświadczenie.

RUN czyli zaczynamy
„Start Ostry”
Waldemar Siwiński - Bajtek 1/1986

BAJTEK – to popularne pismo, poświęcone temu wszystkiemu, co z przekształcaniem informacji się wiąże. Przede wszystkim chcemy być pomocni tym, którzy już mają lub chcą mieć komputery osobiste” – tak rozpocząłem artykuł wstępny do pierwszego numeru BAJTKA, który w końcu września ub.r. ukazał się w kioskach “Ruchu”. Nasz “maluch” miał nakład 50 tys. egzemplarzy, co, jak się natychmiast okazało, nie zaspokoiło potrzeb Czytelników. W ciągu pierwszych 10 dni po wyjściu BAJTKA na świat przyszło ponad 1,5 tysiąca listów z prośbami o pomoc w zdobyciu naszego dodatku i z propozycjami tematów do następnych numerów. To ostatecznie przekonało wszystkich naszych sojuszników, że BAJTEK to jest to!

„Czas Wielkich Idei”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1987

Odrabiając nasze zaległości informatyczne warto przyglądać się stale, jak poczynają sobie w tej dziedzinie sąsiedzi. Dziś kilka uwag na temat Związku Radzieckiego.  

„Sportowcy z komputera”
Waldemar Siwiński - Bajtek 7/1987

Dobrze resorowany autobus, stoliki i krzesła zamiast ławek, na stolikach komputery osobiste, z przodu autokaru tablica... Załogę klasy na kółkach stanowi kierowca-elektromechanik (trzeba przecież podłączyć klasę do wiejskiej sieci elektrycznej lub uruchomić przenośny agregat) i instruktor-informatyk... Co stoi na przeszkodzie aby po polskich wsiach zaczęły jeździć takie komputerowe klasy na kółkach? — pytałem w tym miejscu dwa miesiące temu. I oto z satysfakcją stwierdzam, że nasza propozycja szybko znalazła społeczny odzew.  

„Ponad Granicami”
Waldemar Siwiński - Bajtek 9/1987

  Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w pracy redakcyjnej jest lektura listów od Czytelników.W paczce kolorowych kopert, które codziennie przynosi listonosz do naszej redakcji, prawie zawsze jest również koperta z zagranicznym znaczkiem i adresem. Zazwyczaj zawiera ona kilka miłych uwag pod naszym adresem plus prośbę o przysłanie jednego lub więcej numerów „Bajtka"

„Czas zacząć biec”
Waldemar Siwiński - Bajtek 9/1986

„Wyśledzić moment historyczny, w którym liczydło dosięgło Rozumu, jest równie trudno, jak ów, co małpę przemienił w człowieka” — tą błyskotliwą uwagą zapożyczoną od Stanisława Lema zainaugurowaliśmy we wrześniu ub.r. wydawanie „Bajtka”. W ciągu roku trafiło do rąk Czytelników 1 mln 700 tysięcy egzemplarzy naszego pisma. Jak przekonuje comiesięczne „głosowanie” odbywające się przy kioskach „Ruchu” — o wiele za mało.  

„SPRZĘŻENIE UJEMNE”
Waldemar Siwiński - Bajtek 10/1986

Jaki jest podstawowy warunek uzyskania pożytków z informatyki? Opracowany przez MNSzWiT dokument pt. „Program rozwoju zastosowań techniki komputerowej w procesach kształcenia w szkołach wyższych w latach 1985–1990” przynosi na to pytanie odpowiedź zdecydowaną i klarowną. Brzmi ona: „Upowszechnienie kształcenia informatycznego przez szkoły wyższe jest jedyną drogą do efektywnego i skutecznego rozwoju informatyki i jej zastosowań w gospodarce narodowej”. Koniec, kropka, a co najważniejsze – prawda. Tylko co z tej prawdy wynika?  

„Na Progu Trzeciego Tysiąclecia”
WALDEMAR SIWIŃSKI - Bajtek 4/1985

Przezwyciężenie analfabetyzmu komputerowego nie jest sprawą prostą — uważa prof. Andriej Jerszow. — Nie załatwi się tego jednym pociągnięciem pióra. A brać się za rozwiązanie tego problemu musimy już teraz. Nie wolno nam stracić już ani minuty!.  

„Sposób na wirusa”
Waldemar Siwiński - Bajtek 11/1988

Wirus komputerowy jest w dalszym ciągu tematem nr 1 w rozmowach ludzi zajmujących się profesjonalnie komputerami.

„Komputerowy Świat”
Waldemar Siwiński - Bajtek 10/1988

Jakie problemy mają ludzie zajmujący się komputerami?  

„Wiek XXI już się zaczął!”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1989

Oczywiście, nie u nas, tylko w  Japonii. Nie jest to żaden żart, tylko jak najbardziej realny fakt, gdyż za taki trzeba przecież uznać pieniądze zainwestowane przez wiele japońskich firm z myślą właśnie o wieku XXI. Przykłady? Proszę bardzo:

„Drodzy Czytelnicy!”
Redakcja - Bajtek 2/1989

Z pewnością niemile Was zaskoczył fakt, iż musieliście za ten egzemplarz „Bajtka” zapłacić o prawie 50 procent drożej.   

„Poza Priorytetem”
Waldemar Siwiński - Bajtek 3/1989

W kilku poprzednich numerach pisałem w tym miejscu o najnowszych osiągnięciach technicznych i trendach rozwojowych informatyki na świecie. A co z nami? Gdzie jest Polska — w chwili, gdy inni zaczynają już realizować projekty rozwojowe obliczone na XXI wiek?  

„Na gorąco”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1988

Prawie równocześnie z ukazaniem się tego, lutowego numeru naszego pisma, znajdzie się też na rynku numer specjalny "Bajtka" poświęcony wyłącznie komputerom Atari. "BAJTEK-ATARI" jest odpowiedzią na prośby naszych Czytelników, a jednocześnie zapoczątkowuje całą serię dodatków specjalnych przeznaczonych dla użytkowników poszczególnych typów komputerów osobistych dostępnych na naszym rynku.

„Coś na zimno”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1989

A jednak nie ma nic wspanialszego niż niespodzianki, jakich może dostarczyć nauka!

„Naukowe szaleństwo”
Waldemar Siwiński - Bajtek 5/1989

Dotyczy ono oczywiście zainicjowanego przez profesorów Martina Fleischmanna i Stanleya Ponsa wyścigu czołowych laboratoriów świata do uzyskania syntezy jądrowej w temperaturze pokojowej. W poprzednim numerze pisałem o rewelacji ogłoszonej przez obu profesorów z dużą emfazą, gdyż sprawa, sama w sobie, jest tego z pewnością warta. Jednak kilka tygodni, które upłynęły od ogłoszenia o odkryciu, znacznie ostudziły emocje.