Bajtek 4/1985
Bajtek Redux nr 4/85

Ufff... pracę nad numerem czwartym, jak zwykle w wersji 0.5 zostały zakończone, tym samym zamknąłem wszystkie numery jakie ukazały się w formacie A5 i poprzedzały dużo formatowe wydawnictwo począwszy od numeru pierwszego z 1986 roku. Następny reduks ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:

Wstepniak

WALDEMAR SIWIŃSKI

Na Progu Trzeciego Tysiąclecia

Przezwyciężenie analfabetyzmu komputerowego nie jest sprawą prostą — uważa prof. Andriej Jerszow. — Nie załatwi się tego jednym pociągnięciem pióra. A brać się za rozwiązanie tego problemu musimy już teraz. Nie wolno nam stracić już ani minuty!.

 

Akademik Andriej Jerszow, lat 51, matematyk i informatyk, należy do tego grona uczonych ze sławnego nowosybirskiego Akadiemgorodka, którzy nie tylko zadziwiają świat niekonwencjonalnymi ideami naukowymi, ale również swoją – działalnością wytyczają nowe kierunki rozwoju nauki i techniki w Związku Radzieckim.

Z jego m.in. inicjatywy już od 10 lat nauczano eksperymentalnie podstaw informatyki uczniów szkoły matematyczno–fizycznej w Nowosybirsku. Doświadczenia te wykorzystał ostatnio prof. Jerszow przygotowując

— w błyskawicznym, jak na tego typ wydawnictwa, tempie — próbny podręcznik do nauczania najmłodszego przedmiotu w radzieckich szkołach: „Podstaw informatyki i techniki obliczeniowej”.

Wprowadzenie tego przedmiotu (a stało się to faktem we wrześniu br.) czy też — uogólniając — edukacja informatyczna społeczeństwa wymaga kolosalnego wysiłku organizacyjnego, dydaktycznego i finansowo–materialnego, o którego skali niech świadczy choćby to, że do szkół trzeba skierować ponad milion komputerów osobistych!

Komputerów tych nie ma jeszcze na razie w zadowalającej ilości i to właśnie rodzi poglądy o konieczności wprowadzenia edukacji informatycznej w sposób stopniowy. Prof. Jerszow sugestie takie jednak zdecydowanie odrzuca i w całej swej imponującej działalności organizatorsko–publicystycznej (jest m. in. redaktorem naczelnym nowego kwartalnika „Mikroprocessornyje sriedstwa i sistemy”, zainaugurował w popularnym czasopiśmie – „Kwant” cykl szkiców, mających ułatwić nauczycielom nauczanie nowego przedmiotu, często wypowiada się na łamach prasy społeczno–politycznej) z determinacją przekonuje o tym, że w radzieckiej grze o komputerowe jutro należy postawić obecnie wszystko na jedną kartę i nie tracić ani godziny.

Oto fragmenty wypowiedzi prof. Andrieja–Jerszowa, publikowane ostatnio w radzieckiej prasie („Socjalistyczeskaja kultura”, „Niediela” i inne). Są one najlepszą ilustracją dominującego u naszych sąsiadów stylu myślenia o przyszłości:

„Każdy nauczyciel zaczyna wykładać nowy przedmiot tylko raz i dla niego zawsze moment ten będzie trudny — i dzisiaj, i za rok, i za trzy lata — przekonuje prof. Jerszow. — Naiwnością byłoby liczyć na to, że nauczyciel sam, z własnej woli, nawet z pomocą starannie przemyślanego systemu urlopów lub stażów, zdoła znaleźć czas i siły, aby dokładnie zrozumieć informatykę i wróciwszy z jakiegoś centrum nauczania — być w stanie naprawdę poprowadzić nowy kurs. Nigdy do tego nie dojdzie, jeśli przed nauczycielem nie pojawi się żelazna konieczność nauczenia się informatyki. Gdybyśmy chcieli dojść do tego stopniowo, według jakiegoś z góry ustalonego grafiku, to może tylko powstać niewyobrażalny zamęt.

Poza tym, jeśli zgodzimy się, że nauczycielowi jest trudno rozpocząć wykładanie nowego przedmiotu — a tak przecież jest zazwyczaj w praktyce — to świadomość, iż robi on to jednocześnie ze wszystkimi swoimi kolegami w całym kraju, ma ważne znaczenie psychologiczne.

Twierdzę, że innej drogi u nas po prostu nie ma. Już w pierwszych projektach reformy oświaty zapowiedziano, że należy dążyć możliwie jak najkrótszą drogą do komputeryzacji. Być może nie w skali całego, kraju, ale wystarczająco szerokim frontem. Niezależnie więc od wszystkiego należało i tworzyć nowe podręczniki i instalować w klasach komputery, i przygotowywać nauczycieli. Jednakże przez długi czas nic w tym zakresie nie działo się. Podjęta obecnie decyzja wprowadzenia kursu informatyki od razu we wszystkich szkołach jest w dużym stopniu podyktowana dążeniem do zmiany takiej sytuacji...

Wyposażona w komputery klasa stanie się dla dziatwy, jesteśmy o tym przekonani, ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu. Dzieci będą zachodzić do niej co najmniej dwa—trzy razy w tygodniu z problemami dotyczącymi różnych przedmiotów szkolnych. W ten sposób rozwiązywać się będzie podwójne, zadanie pedagogiczne: dzieci przywykną do współpracy z elektroniczną maszyną cyfrową, a z jej pomocą głębiej wnikną w problemy historii, fizyki i chemii, nie mówiąc już o matematyce.

Nasze doświadczenia wskazują, że obcowanie dzieci z komputerem daje nauczycielowi unikalną możliwość — wypracowania u jedenasto-, dwunastolatków takiego poziomu inteligencji (to jest władania językiem, umiejętności dokonywania wyborów, myślenia wariantowego), jaki zwykle dzieci osiągają trzy, cztery lata później.

Oczywiście, „bezmaszynowy” kurs informatyki jest pomysłem wymuszonym, ale na dzisiaj niezbędnym. W pierwszym okresie przyjdzie nam ograniczyć się do teoretycznego, skrajnie elementarnego wprowadzenia w informatykę, na miarę obecnych możliwości ucznia i nauczyciela. Ta nowa dyscyplina nie powinna odróżniać się zbytnio w stylu nauczania od bardziej złożonych przedmiotów. Dlatego zaproponowany przez nas podręcznik dla klas dziewiątych bliski jest duchem szkolnemu podręcznikowi algebry. Oczywiste jest też, że nauczanie podstaw informatyki należy na obecnym etapie planować tak, aby uczniowie mogli otrzymać choć trochę rzeczywistej praktyki i ugruntować w ten sposób tę umiejętność algorytmizacji problemów, którą daje kurs podręcznikowy.

Urządzenia techniki obliczeniowej, w miarę ich pojawienia się, należy kierować do tych szkół, w których istnieją ku temu określone przesłanki organizacyjne. Lepiej jest stworzyć jedną, pełną klasę w szkole gotowej do efektywnego wykorzystania komputerów osobistych, niż rozrzucać je do dziesięciu szkół, nieprzygotowanych do ich przyjęcia.

Tam, gdzie nie ma elektronicznych maszyn cyfrowych, należy organizować wycieczki do ośrodków obliczeniowych – i robić to w miarę regularnie. Przecież nikogo nie dziwi, gdy dowozi się dzieci wiejskie na spektakle teatralne do miasta. Dlaczegóż by więc nie zorganizować wycieczki do ośrodka obliczeniowego? Ale trzeba zrobić to tak, aby przyjazd zamienił się w prawdziwe święto informatyki. Niech więc dzieci przygotują sobie małe programy, które następnie zostaną wprowadzone do maszyny. Niech oswoją się z atmosferą ośrodka obliczeniowego. Jest też wiele innych sposobów oswajania dzieci z informatyką. Trzeba poważnie zwiększyć produkcję pomocy naukowych, filmów, gier edukacyjnych. A cóż stoi na przykład na przeszkodzie, aby dla młodych filatelistów stworzyć komputerowe serie znaczków pocztowych? Potrzebne jest tylko jedno — fantazja i wynalazczość...

Nauczycielowi trzeba pomagać rzeczywiście, a nie tylko apelami. Jest w naszym kraju niemało ludzi w ten czy inny sposób związanych z techniką obliczeniową — inżynierowie, specjaliści od serwisu, programiści, specjaliści od zastosowań komputerów w produkcji. Jest ich ponad pól miliona. A przecież specjaliści ci są jeszcze oprócz tego rodzicami. Każdy z nich powinien poczuć się w obowiązku dopomożenia swojemu dziecku, a tym samym i szkole. Niezbędna jest różnego typu pomoc — trzeba przecież będzie zainstalować maszyny, udzielić konsultacji nauczycielowi, zorganizować kółka programowania czy też wycieczkę uczniów i nauczycieli do ośrodka obliczeniowego lub po prostu przyjść na zebranie rodzicielskie, i wziąć udział w rozmowie o nowym przedmiocie.

Sądzę — stwierdza m.in. prof. Jerszow — że olbrzymią pomoc w opanowaniu nowego przedmiotu mógłby okazać specjalny masowy magazyn, ilustrowany, kolorowy i ciekawy, zorientowany na uczniów i nauczycieli, w całości poświęcony informatyce i komputerom. Wydawnictwo takie niezbędne jest właśnie obecnie — w pewnej mierze może ono bowiem uzupełnić niedostatek literatury metodycznej, zaszczepić apetyt na poznanie tej nowej i niezwykłej techniki, osłabić jakoś ten nieprzyjemny moment związany z brakiem w szkołach komputerów”.

***

Komputery wkrótce w szkołach radzieckich będą. Na razie uruchomiono klasy–laboratoria komputerowe w dwustu szkołach (m.in. trzy moskiewskie klasy posiadają komplet urządzeń zainstalowanych w ramach działań promocyjnych przez nasze zrzeszenie „MERA”). Radzieccy naukowcy i inżynierowie kończą prace przy konstruowaniu własnego, optymalnego ze szkolnego punktu widzenia, mikrokomputera. Obliguje ich do tego niezwykle ważka dyspozycja zawarta w projekcie „Podstawowych kierunków gospodarczego i społecznego rozwoju ZSRR na lata 1986—1990 i na okres do roku 2000”, gdzie stwierdza się jednoznacznie, iż należy:

„Zorganizować masową produkcję komputerów osobistych. Zapewnić wzrost produkcji sprzętu techniki obliczeniowej 2 — 2,3 razy. W szybszym tempie zwiększać skalę stosowania nowoczesnych, wysokowydajnych elektronicznych maszyn cyfrowych wszystkich klas. Kontynuować tworzenie i zwiększać efektywność pracy szerokodostępnych ośrodków obliczeniowych, zintegrowanych banków danych, sieci przetwarzania i transmisji informacji”.

Wyścig do nowoczesności, wyścig do Trzeciego Tysiąclecia, wszedł w ZSRR w decydującą fazę.

WALDEMAR SIWIŃSKI

Czytaj także w dziale Wstepniak
„RUN czyli zaczynamy”
ZBIGNIEW SIEDLECKI, WALDEMAR SIWIŃSKI - Bajtek 1/1985

Ambicją zespołu redakcyjnego jest — najogólniej mówiąc — zwalczanie analfabetyzmu mikrokomputerowego w Polsce. Oczekujemy pomocy tych wszystkich, który w walce o sprawy informatyki w Polsce mają już doświadczenie.

RUN czyli zaczynamy
„Start Ostry”
Waldemar Siwiński - Bajtek 1/1986

BAJTEK – to popularne pismo, poświęcone temu wszystkiemu, co z przekształcaniem informacji się wiąże. Przede wszystkim chcemy być pomocni tym, którzy już mają lub chcą mieć komputery osobiste” – tak rozpocząłem artykuł wstępny do pierwszego numeru BAJTKA, który w końcu września ub.r. ukazał się w kioskach “Ruchu”. Nasz “maluch” miał nakład 50 tys. egzemplarzy, co, jak się natychmiast okazało, nie zaspokoiło potrzeb Czytelników. W ciągu pierwszych 10 dni po wyjściu BAJTKA na świat przyszło ponad 1,5 tysiąca listów z prośbami o pomoc w zdobyciu naszego dodatku i z propozycjami tematów do następnych numerów. To ostatecznie przekonało wszystkich naszych sojuszników, że BAJTEK to jest to!

„Czas Wielkich Idei”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1987

Odrabiając nasze zaległości informatyczne warto przyglądać się stale, jak poczynają sobie w tej dziedzinie sąsiedzi. Dziś kilka uwag na temat Związku Radzieckiego.  

„Sportowcy z komputera”
Waldemar Siwiński - Bajtek 7/1987

Dobrze resorowany autobus, stoliki i krzesła zamiast ławek, na stolikach komputery osobiste, z przodu autokaru tablica... Załogę klasy na kółkach stanowi kierowca-elektromechanik (trzeba przecież podłączyć klasę do wiejskiej sieci elektrycznej lub uruchomić przenośny agregat) i instruktor-informatyk... Co stoi na przeszkodzie aby po polskich wsiach zaczęły jeździć takie komputerowe klasy na kółkach? — pytałem w tym miejscu dwa miesiące temu. I oto z satysfakcją stwierdzam, że nasza propozycja szybko znalazła społeczny odzew.  

„Ponad Granicami”
Waldemar Siwiński - Bajtek 9/1987

  Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy w pracy redakcyjnej jest lektura listów od Czytelników.W paczce kolorowych kopert, które codziennie przynosi listonosz do naszej redakcji, prawie zawsze jest również koperta z zagranicznym znaczkiem i adresem. Zazwyczaj zawiera ona kilka miłych uwag pod naszym adresem plus prośbę o przysłanie jednego lub więcej numerów „Bajtka"

„Czas zacząć biec”
Waldemar Siwiński - Bajtek 9/1986

„Wyśledzić moment historyczny, w którym liczydło dosięgło Rozumu, jest równie trudno, jak ów, co małpę przemienił w człowieka” — tą błyskotliwą uwagą zapożyczoną od Stanisława Lema zainaugurowaliśmy we wrześniu ub.r. wydawanie „Bajtka”. W ciągu roku trafiło do rąk Czytelników 1 mln 700 tysięcy egzemplarzy naszego pisma. Jak przekonuje comiesięczne „głosowanie” odbywające się przy kioskach „Ruchu” — o wiele za mało.  

„SPRZĘŻENIE UJEMNE”
Waldemar Siwiński - Bajtek 10/1986

Jaki jest podstawowy warunek uzyskania pożytków z informatyki? Opracowany przez MNSzWiT dokument pt. „Program rozwoju zastosowań techniki komputerowej w procesach kształcenia w szkołach wyższych w latach 1985–1990” przynosi na to pytanie odpowiedź zdecydowaną i klarowną. Brzmi ona: „Upowszechnienie kształcenia informatycznego przez szkoły wyższe jest jedyną drogą do efektywnego i skutecznego rozwoju informatyki i jej zastosowań w gospodarce narodowej”. Koniec, kropka, a co najważniejsze – prawda. Tylko co z tej prawdy wynika?  

„Na Progu Trzeciego Tysiąclecia”
WALDEMAR SIWIŃSKI - Bajtek 4/1985

Przezwyciężenie analfabetyzmu komputerowego nie jest sprawą prostą — uważa prof. Andriej Jerszow. — Nie załatwi się tego jednym pociągnięciem pióra. A brać się za rozwiązanie tego problemu musimy już teraz. Nie wolno nam stracić już ani minuty!.  

„Sposób na wirusa”
Waldemar Siwiński - Bajtek 11/1988

Wirus komputerowy jest w dalszym ciągu tematem nr 1 w rozmowach ludzi zajmujących się profesjonalnie komputerami.

„Komputerowy Świat”
Waldemar Siwiński - Bajtek 10/1988

Jakie problemy mają ludzie zajmujący się komputerami?  

„Wiek XXI już się zaczął!”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1989

Oczywiście, nie u nas, tylko w  Japonii. Nie jest to żaden żart, tylko jak najbardziej realny fakt, gdyż za taki trzeba przecież uznać pieniądze zainwestowane przez wiele japońskich firm z myślą właśnie o wieku XXI. Przykłady? Proszę bardzo:

„Drodzy Czytelnicy!”
Redakcja - Bajtek 2/1989

Z pewnością niemile Was zaskoczył fakt, iż musieliście za ten egzemplarz „Bajtka” zapłacić o prawie 50 procent drożej.   

„Poza Priorytetem”
Waldemar Siwiński - Bajtek 3/1989

W kilku poprzednich numerach pisałem w tym miejscu o najnowszych osiągnięciach technicznych i trendach rozwojowych informatyki na świecie. A co z nami? Gdzie jest Polska — w chwili, gdy inni zaczynają już realizować projekty rozwojowe obliczone na XXI wiek?  

„Na gorąco”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1988

Prawie równocześnie z ukazaniem się tego, lutowego numeru naszego pisma, znajdzie się też na rynku numer specjalny "Bajtka" poświęcony wyłącznie komputerom Atari. "BAJTEK-ATARI" jest odpowiedzią na prośby naszych Czytelników, a jednocześnie zapoczątkowuje całą serię dodatków specjalnych przeznaczonych dla użytkowników poszczególnych typów komputerów osobistych dostępnych na naszym rynku.

„Coś na zimno”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1989

A jednak nie ma nic wspanialszego niż niespodzianki, jakich może dostarczyć nauka!

„Naukowe szaleństwo”
Waldemar Siwiński - Bajtek 5/1989

Dotyczy ono oczywiście zainicjowanego przez profesorów Martina Fleischmanna i Stanleya Ponsa wyścigu czołowych laboratoriów świata do uzyskania syntezy jądrowej w temperaturze pokojowej. W poprzednim numerze pisałem o rewelacji ogłoszonej przez obu profesorów z dużą emfazą, gdyż sprawa, sama w sobie, jest tego z pewnością warta. Jednak kilka tygodni, które upłynęły od ogłoszenia o odkryciu, znacznie ostudziły emocje.