Akademik Andriej Jerszow, lat 51, matematyk i informatyk, należy do tego grona uczonych ze sławnego nowosybirskiego Akadiemgorodka, którzy nie tylko zadziwiają świat niekonwencjonalnymi ideami naukowymi, ale również swoją – działalnością wytyczają nowe kierunki rozwoju nauki i techniki w Związku Radzieckim.
Z jego m.in. inicjatywy już od 10 lat nauczano eksperymentalnie podstaw informatyki uczniów szkoły matematyczno–fizycznej w Nowosybirsku. Doświadczenia te wykorzystał ostatnio prof. Jerszow przygotowując
— w błyskawicznym, jak na tego typ wydawnictwa, tempie — próbny podręcznik do nauczania najmłodszego przedmiotu w radzieckich szkołach: „Podstaw informatyki i techniki obliczeniowej”.
Wprowadzenie tego przedmiotu (a stało się to faktem we wrześniu br.) czy też — uogólniając — edukacja informatyczna społeczeństwa wymaga kolosalnego wysiłku organizacyjnego, dydaktycznego i finansowo–materialnego, o którego skali niech świadczy choćby to, że do szkół trzeba skierować ponad milion komputerów osobistych!
Komputerów tych nie ma jeszcze na razie w zadowalającej ilości i to właśnie rodzi poglądy o konieczności wprowadzenia edukacji informatycznej w sposób stopniowy. Prof. Jerszow sugestie takie jednak zdecydowanie odrzuca i w całej swej imponującej działalności organizatorsko–publicystycznej (jest m. in. redaktorem naczelnym nowego kwartalnika „Mikroprocessornyje sriedstwa i sistemy”, zainaugurował w popularnym czasopiśmie – „Kwant” cykl szkiców, mających ułatwić nauczycielom nauczanie nowego przedmiotu, często wypowiada się na łamach prasy społeczno–politycznej) z determinacją przekonuje o tym, że w radzieckiej grze o komputerowe jutro należy postawić obecnie wszystko na jedną kartę i nie tracić ani godziny.
Oto fragmenty wypowiedzi prof. Andrieja–Jerszowa, publikowane ostatnio w radzieckiej prasie („Socjalistyczeskaja kultura”, „Niediela” i inne). Są one najlepszą ilustracją dominującego u naszych sąsiadów stylu myślenia o przyszłości:
„Każdy nauczyciel zaczyna wykładać nowy przedmiot tylko raz i dla niego zawsze moment ten będzie trudny — i dzisiaj, i za rok, i za trzy lata — przekonuje prof. Jerszow. — Naiwnością byłoby liczyć na to, że nauczyciel sam, z własnej woli, nawet z pomocą starannie przemyślanego systemu urlopów lub stażów, zdoła znaleźć czas i siły, aby dokładnie zrozumieć informatykę i wróciwszy z jakiegoś centrum nauczania — być w stanie naprawdę poprowadzić nowy kurs. Nigdy do tego nie dojdzie, jeśli przed nauczycielem nie pojawi się żelazna konieczność nauczenia się informatyki. Gdybyśmy chcieli dojść do tego stopniowo, według jakiegoś z góry ustalonego grafiku, to może tylko powstać niewyobrażalny zamęt.
Poza tym, jeśli zgodzimy się, że nauczycielowi jest trudno rozpocząć wykładanie nowego przedmiotu — a tak przecież jest zazwyczaj w praktyce — to świadomość, iż robi on to jednocześnie ze wszystkimi swoimi kolegami w całym kraju, ma ważne znaczenie psychologiczne.
Twierdzę, że innej drogi u nas po prostu nie ma. Już w pierwszych projektach reformy oświaty zapowiedziano, że należy dążyć możliwie jak najkrótszą drogą do komputeryzacji. Być może nie w skali całego, kraju, ale wystarczająco szerokim frontem. Niezależnie więc od wszystkiego należało i tworzyć nowe podręczniki i instalować w klasach komputery, i przygotowywać nauczycieli. Jednakże przez długi czas nic w tym zakresie nie działo się. Podjęta obecnie decyzja wprowadzenia kursu informatyki od razu we wszystkich szkołach jest w dużym stopniu podyktowana dążeniem do zmiany takiej sytuacji...
Wyposażona w komputery klasa stanie się dla dziatwy, jesteśmy o tym przekonani, ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu. Dzieci będą zachodzić do niej co najmniej dwa—trzy razy w tygodniu z problemami dotyczącymi różnych przedmiotów szkolnych. W ten sposób rozwiązywać się będzie podwójne, zadanie pedagogiczne: dzieci przywykną do współpracy z elektroniczną maszyną cyfrową, a z jej pomocą głębiej wnikną w problemy historii, fizyki i chemii, nie mówiąc już o matematyce.
Nasze doświadczenia wskazują, że obcowanie dzieci z komputerem daje nauczycielowi unikalną możliwość — wypracowania u jedenasto-, dwunastolatków takiego poziomu inteligencji (to jest władania językiem, umiejętności dokonywania wyborów, myślenia wariantowego), jaki zwykle dzieci osiągają trzy, cztery lata później.
Oczywiście, „bezmaszynowy” kurs informatyki jest pomysłem wymuszonym, ale na dzisiaj niezbędnym. W pierwszym okresie przyjdzie nam ograniczyć się do teoretycznego, skrajnie elementarnego wprowadzenia w informatykę, na miarę obecnych możliwości ucznia i nauczyciela. Ta nowa dyscyplina nie powinna odróżniać się zbytnio w stylu nauczania od bardziej złożonych przedmiotów. Dlatego zaproponowany przez nas podręcznik dla klas dziewiątych bliski jest duchem szkolnemu podręcznikowi algebry. Oczywiste jest też, że nauczanie podstaw informatyki należy na obecnym etapie planować tak, aby uczniowie mogli otrzymać choć trochę rzeczywistej praktyki i ugruntować w ten sposób tę umiejętność algorytmizacji problemów, którą daje kurs podręcznikowy.
Urządzenia techniki obliczeniowej, w miarę ich pojawienia się, należy kierować do tych szkół, w których istnieją ku temu określone przesłanki organizacyjne. Lepiej jest stworzyć jedną, pełną klasę w szkole gotowej do efektywnego wykorzystania komputerów osobistych, niż rozrzucać je do dziesięciu szkół, nieprzygotowanych do ich przyjęcia.
Tam, gdzie nie ma elektronicznych maszyn cyfrowych, należy organizować wycieczki do ośrodków obliczeniowych – i robić to w miarę regularnie. Przecież nikogo nie dziwi, gdy dowozi się dzieci wiejskie na spektakle teatralne do miasta. Dlaczegóż by więc nie zorganizować wycieczki do ośrodka obliczeniowego? Ale trzeba zrobić to tak, aby przyjazd zamienił się w prawdziwe święto informatyki. Niech więc dzieci przygotują sobie małe programy, które następnie zostaną wprowadzone do maszyny. Niech oswoją się z atmosferą ośrodka obliczeniowego. Jest też wiele innych sposobów oswajania dzieci z informatyką. Trzeba poważnie zwiększyć produkcję pomocy naukowych, filmów, gier edukacyjnych. A cóż stoi na przykład na przeszkodzie, aby dla młodych filatelistów stworzyć komputerowe serie znaczków pocztowych? Potrzebne jest tylko jedno — fantazja i wynalazczość...
Nauczycielowi trzeba pomagać rzeczywiście, a nie tylko apelami. Jest w naszym kraju niemało ludzi w ten czy inny sposób związanych z techniką obliczeniową — inżynierowie, specjaliści od serwisu, programiści, specjaliści od zastosowań komputerów w produkcji. Jest ich ponad pól miliona. A przecież specjaliści ci są jeszcze oprócz tego rodzicami. Każdy z nich powinien poczuć się w obowiązku dopomożenia swojemu dziecku, a tym samym i szkole. Niezbędna jest różnego typu pomoc — trzeba przecież będzie zainstalować maszyny, udzielić konsultacji nauczycielowi, zorganizować kółka programowania czy też wycieczkę uczniów i nauczycieli do ośrodka obliczeniowego lub po prostu przyjść na zebranie rodzicielskie, i wziąć udział w rozmowie o nowym przedmiocie.
Sądzę — stwierdza m.in. prof. Jerszow — że olbrzymią pomoc w opanowaniu nowego przedmiotu mógłby okazać specjalny masowy magazyn, ilustrowany, kolorowy i ciekawy, zorientowany na uczniów i nauczycieli, w całości poświęcony informatyce i komputerom. Wydawnictwo takie niezbędne jest właśnie obecnie — w pewnej mierze może ono bowiem uzupełnić niedostatek literatury metodycznej, zaszczepić apetyt na poznanie tej nowej i niezwykłej techniki, osłabić jakoś ten nieprzyjemny moment związany z brakiem w szkołach komputerów”.
***
Komputery wkrótce w szkołach radzieckich będą. Na razie uruchomiono klasy–laboratoria komputerowe w dwustu szkołach (m.in. trzy moskiewskie klasy posiadają komplet urządzeń zainstalowanych w ramach działań promocyjnych przez nasze zrzeszenie „MERA”). Radzieccy naukowcy i inżynierowie kończą prace przy konstruowaniu własnego, optymalnego ze szkolnego punktu widzenia, mikrokomputera. Obliguje ich do tego niezwykle ważka dyspozycja zawarta w projekcie „Podstawowych kierunków gospodarczego i społecznego rozwoju ZSRR na lata 1986—1990 i na okres do roku 2000”, gdzie stwierdza się jednoznacznie, iż należy:
„Zorganizować masową produkcję komputerów osobistych. Zapewnić wzrost produkcji sprzętu techniki obliczeniowej 2 — 2,3 razy. W szybszym tempie zwiększać skalę stosowania nowoczesnych, wysokowydajnych elektronicznych maszyn cyfrowych wszystkich klas. Kontynuować tworzenie i zwiększać efektywność pracy szerokodostępnych ośrodków obliczeniowych, zintegrowanych banków danych, sieci przetwarzania i transmisji informacji”.
Wyścig do nowoczesności, wyścig do Trzeciego Tysiąclecia, wszedł w ZSRR w decydującą fazę.
WALDEMAR SIWIŃSKI

