Od dawna otrzymywaliśmy listy, których nadawcy mieli do nas pretensje o to, że kolumn klanowych, poświęconych temu właśnie komputerowi, który oni mają, jest za mało. Świadczyło to częściowo o nieuważnym czytaniu innych rubryk, dotyczących spraw wspólnych dla wszystkich typów komputerów, ale z drugiej strony stanowiło też dla nas wyraźny sygnał, że potrzebne jest na rynku większe zróżnicowanie periodycznych wydawnictw komputerowych. W swoim czasie zjawisko takie miało już miejsce na zachodnich rynkach pism komputerowych, nie ma więc nic dziwnego w tym, że powtórzyło się również u nas. Tam pojawiły się w odpowiedzi na to zapotrzebowanie pisma typu "Amstrad-User" czy "Spectrum-User" — u nas, mamy nadzieję, takim odpowiednikiem będą monotematyczne wydania dodatkowe "Bajtka" adresowane do użytkowników komputerów Atari, Commodore, Amstrada i Spectrum.
Wkrótce po "ATARI-BAJTKU" powinien pojawić się w kioskach Ruchu "BAJTEK-COMMODORE", następnie kolejny "BAJTEK-ATARI" (jako że ten typ komputera zdominował nasz rynek), a potem przyjdzie kolej na inne komputery. Ponieważ są to wydania dodatkowe, więc nie obejmuje ich prenumerata — przypominam o tym, aby nie było nieporozumień.
Oczywiście, to swoiste rozrośnięcie się i usamodzielnienie kolumn klanowych nie oznacza wcale, że zrezygnujemy z nich na łamach "Bajtka". Mają tu one swoje stałe miejsce — z tym że będziemy starali się prezentować w nich materiały najatrakcyjniejsze, mogące zainteresować również osoby dysponujące innymi komputerami. Będziemy zresztą starali się specjalnie tę uniwersalność materiałów zamieszczanych na kolumnach klanowych podkreślać i wskazywać.
A teraz kilka uwag na gorąco z trwających właśnie targów — wystawy „Komputer 88”. To co się dzieje w momencie pisania tych słów na pierwszych czterech piętrach warszawskiego Pałacu Kultury i Nauki zaskoczyło wszystkich. Impreza, która odbywa się w Polsce zaledwie po raz trzeci już stała się instytucją tak znaczącą, że trudno sobie nawet wyobrazić bez niej lutowy pejzaż stolicy. Wykorzystana do ostatniego metra kwadratowego powierzchnia targowa, zaaferowane twarze oferentów i potencjalnych nabywców, tłumy "gości zaproszonych" od chwili otwarcia do zamknięcia wystawy — to najlepiej świadczy o sukcesie.
Dzięki strategicznym decyzjom podjętym w sztabie ludzi odpowiedzialnych za reformę gospodarczą powstał błyskawicznie w Polsce rynek komputerowy z prawdziwego zdarzenia. Powtarzam — nie wbrew reformie, jak niektórzy lubią narzekać, tylko właśnie w wyniku i w duchu reformy! Dzięki temu dziesiątki, a w tej chwili już nawet setki małych i średnich firm komputerowych mogło na serio, z nadzieją na niezłe zyski, zająć się informatyzacją poszczególnych dziedzin naszej gospodarki. Warszawska wystawa była właśnie przeglądem najprężniejszych w tej dziedzinie. Trzeba przyznać, że był to przegląd imponujący.
Okazało się przy okazji, że wykształcił się na styku sektora zagraniczno-prywatnego z państwowym i spółdzielczym specyficzny typ polskiego menadżera branży komputerowej. Zdominowali warszawską imprezę młodzi ludzie między 20 a 30 rokiem życia. Dobrze władający w większości językiem angielskim, otwarci w kontaktach, precyzyjnie w kalkulacjach, a jednocześnie umiejący szybko podejmować decyzje. W nich nasza nadzieja!
Szkoda tylko, że tak trudno było się dostać na "Komputer 88" ich młodszym kolegom — uczniom szkół podstawowych i średnich. Do godziny 16.00 impreza była przeznaczona tylko dla "gości zaproszonych", dopiero między 16.00 a 18.00 mogli przez trzy dni obejrzeć ją "normalni" ludzie.
Te sześć godzin — i to w nie najlepszej porze, bo dawno po zajęciach szkolnych — to było wszystko, na co mogli liczyć warszawscy uczniowie. Wycieczki z innych miast były zupełnie bez szans!
Można zrozumieć motywacje organizatorów i wystawców, chcących przede wszystkim "robić biznes", ale trudno zgodzić się na traktowanie po macoszemu potrzeb tych, którzy do "biznesu" będą jeszcze przez kilka lat dorastać. Największa wystawa komputerowa w Polsce powinna również w szerszym stopniu spełniać funkcje edukacyjne, powinna stwarzać młodzieży możliwość choćby "napatrzenia się" na najnowszą technikę komputerową. Takie są potrzeby społeczne i organizatorzy nie powinni ich w żadnym razie lekceważyć! Sześć godzin dla szerokiej publiczności to stanowczo za mało. Redakcja "Bajtka" wyraża nadzieję, że w programie przyszłorocznej imprezy w szerszym stopniu uwzględnione zostaną interesy szerokich rzesz młodzieży!
Tyle impresji na gorąco. Pełna relacja z "Komputera 88" — już w następnym numerze "Bajtka"..
Waldemar Siwiński

