Bajtek 7/1989
Bajtek 7/1989

Gotowy, co prawda nie wszystko tym razem udało się opanować (np. listing do Perkusji dla ZX Spectrum), ale już jest;P

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:
Listingi dołączone do numeru w ReadyRun

GRA O JUTRO

Marek Czarkowski

Kradzione Tuczy

W kwietniu 1726 roku na Jamajce kapitan Green z Bristolu zaokrętował w charakterze bosmana na statku „Elizabeth“ niejakiego Wiliama Fly'a. Fly wśliznął się na statek z kilku kamratami znanymi z gotowości do każdego nikczemnego czynu. Postanowił bowiem zamordować kapitana i pierwszego oficera aby samemu objąć dowództwo i puścić się na piraterię.

U wybrzeży Gwinei nędznicy pochwycili Greena i wyrzucili go za burtę. Po czym podnieśli na maszt czarną flagę i poczęli łupić statki spotkane na morzu.

Pojmano ich niedaleko Bostonu. Fly został powieszony w łańcuchach u wejścia do przystani w tym mieście. Krótkie była panowanie tego zakamieniałego w zbrodni łotra, któremu brakowało tylko kunsztu i sił, żeby dorównać słynnym infamisom, pladze mórz.

A DZIŚ?

Oczywiście są piraci morscy, ale to nie oni nas interesują. Choć ich metody budzą odrazę i zasługują na podobne traktowanie jak trzysta lat temu.

Są też inni. Wykształceni, inteligentni, posiadający znaczne dochody i nie obawiający się przyszłości — przynajmniej w Polsce.

To piraci komputerowi. Czerpiący zyski ze sprzedaży masowo powielanych programów. Proceder ten jest możliwy, ponieważ w naszym kraju nie ma ochrony prawnej oprogramowania.

Fragment stanowiska Polskiego Towarzystwa Informatycznego w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych: ...sytuacja, w której można za darmo otrzymać kopie programów, stwarza społeczne przekonanie, że oprogramowanie nic nie kosztuje lub kosztuje niewiele. To przekonanie jest błędne i może mieć poważne skutki dla podejmowania decyzji gospodarczych.

Ich owocnej działalności zawdzięczamy powszechne w środowisku użytkowników przekonanie, że komputer jest wszystkim, a program niczym. Można go przecież nabyć za cenę niewspółmiernie niższą od ceny sprzętu.

Oferty handlarzy giełdowych — 300 – 400 złotych za jeden program na „Spectrum“ czy ogłoszenia prasowe licznych „Studiów komputerowych“ proponujących „gry, programy użytkowe, literaturę... i co piąty program bezpłatnie“ — potwierdzają tę tezę.

Pewien zachodni biznesmen posiadający udziały w jednej z firm sprzedających na polskim rynku sprzęt komputerowy po odwiedzeniu giełdy tak skomentował to, co zobaczył: „Nie! W tym kraju nie sprzedam ani jednego programu.“

Identyczną zasadę wyznają rodzimi programiści.

...kopiowanie na szeroką skalę oprogramowania zagranicznego bez zgody i woli producentów stanowi łamanie zasad przyjętych w obrocie w ich krajach i jest poważną barierą dla rozwoju prawidłowych stosunków handlowych z tymi producentami.

Zyski ze sprzedaży oprogramowania są w skali światowej znacznie większe od tych ze sprzedaży sprzętu komputerowego.

Mimo to nie opłaca się pisanie programów dla polskiego użytkownika. Z góry wiadomo, że zysku nie będzie. Program albo zostanie skopiowany i odsprzedany dalej, albo po prostu „puszczony“ po znajomych.

Stan ten hamuje rozwój rodzimego przemysłu softwarowego. Nie sposób wyobrazić sobie firmy pragnącej wejść ze swoim towarem na zachodni rynek, jeśli w produkcji posługuje się ona kradzionym oprogramowaniem narzędziowym. Nikt z nimi nie będzie handlował. Nie kupuje się u pasera.

Podobna sytuacja może spotkać przedsiębiorstwa posługujące się „pirackim“ oprogramowaniem w zupełnie innych celach.

O tym jak skuteczne mogą być tego rodzaju sankcje, niech przekona nas przykład Brazylii.

Amerykańskie korporacje handlowe oskarżyły firmy brazylijskie, eksportujące do USA kawę, o posługiwanie się kradzionym oprogramowaniem. A bez komputerów nie sposób obecnie prowadzić poważnych interesów.

Brazylijczycy zareagowali błyskawicznie na spadek zainteresowania kawą. Nie dosyć, że wykupili prawa użytkowania odpowiednich programów, to dodatkowo wprowadzili u siebie surowe przepisy chroniące producentów oprogramowania.

Bill Gates, szef największej na świecie firmy softwarowej Microsoft powiedział w jednym z wywiadów:

„Komputer kupuje się raz na cztery lata, a nasze programy trzeba kupować stale. Bez nich twój sprzęt staje się kupą złomu“.

ILE KOSZTUJE PROGRAM?

Wystarczy sięgnąć do amerykańskiego miesięcznika „BYTE“ aby przekonać się, że nie są to małe kwoty. Oto kilka przykładów z marca br.

  • DBase III Plus433 $
  • Lotus 1-2-3295 $
  • Ventura Publisher 2.0470 $
  • Wordstar 2000+205 $
  • Turbo Pascal 4.058 $

To są ceny profesjonalnego oprogramowania. Miłośnikom gier wystarczają mniejsze pieniądze.

  • Defender of the Crown37.99 $
  • King of Chicago37.99 $
  • Sub Battle27.99 $
  • King Ouest IV35.99 $
  • Leisure Suit Larry II35.45 $

Ceny te warto porównać z cenami sprzętu. To daje najlepsze wyobrażenie o rzeczywistej wartości programu. Zwykły 14-calowy monitor kosztuje 60 $, kolorowy 270 $, karta VGA do niego 329 $. Komputer kompatybilny z IBM XT firmy VENDEX TECHNOLOGIES w podstawowej konfiguracji bez twardego dysku — 699 $.

Z tego zestawienia wynika, że gdyby w Polsce ktoś chciał nabyć autoryzowany program, musiałby mieć bardzo dużo pieniędzy. Tańsze jest zwrócenie się do spółki z o.o. sprzedającej software po cenach, które np. państwowy użytkownik jest w stanie zaakceptować.

W tym miejscu niewielka dygresja.

Kilka lat temu doskonale „szły“ w naszym kraju programy zastępujące pracę księgowości w przedsiębiorstwach. Dokonywano zakupów sprzętu, organizowano kursy, „wdrażano“ ...i po pewnym czasie okazywało się, że programy te są znakomite dla angielskich, amerykańskich czy zachodnioniemieckich przedsiębiorstw. One były napisane nie DLA NAS.

Trzeba było przeprosić się z zarękawkami i ponownie przekwalifikować panie Basie i Zosie.

W Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej firma softwarowa zapewnia jednocześnie 24-godzinny serwis. O każdej porze dnia i nocy użytkownik może skontaktować się telefonicznie z ludźmi, którzy doradzą mu, co ma robić, kiedy program nie chce działać. W przypadku korzystania z pirackich kopii nie jest to możliwe. Często podczas „łamania“ program ulega uszkodzeniu, co nie pozwala na pełne wykorzystanie jego możliwości.

Piraci oczywiście nie informują o tym swoich klientów.

Zupełnie inna sytuacja panuje na rynku gier komputerowych. Tu nie są potrzebne specjalne programy kopiujące (mimo to warto je mieć!), wystarczy dwukasetowy magnetofon.

Wtajemniczeni twierdzą, że zdolny nastolatek dysponujący prostym zestawem „magnetofon + komputer — jest w stanie zarobić w ciągu miesiąca około 150 tysięcy złotych.

Dawno już pojawiło się u nich przekonanie, że program jest „niczyj“, a zarabia na nim ten, kto potrafi błyskawicznie zorganizować „produkcję“ i sprzedaż. Profesor Władysław M. Turski w ten sposób skomentował to, co dzieje się na giełdach: „Nie ma się czemu dziwić. Ci młodzieńcy nie opanowali w szkole prostej zasady — nie kradnij“, dodał też: „ Wydaje mi się, ze w przyszłości będziemy mieli kłopoty“.

W obronie istniejącego stanu rzeczy często przytaczany jest argument odwołujący się do kosztów, jakie musielibyśmy ponieść z chwilą wprowadzenia w Polsce ochrony prawnej oprogramowania — trzeba byłoby uiścić opłaty licencyjne na rzecz producentów zachodnich.

Jeśli tak się stanie, to z pewnością sytuacja zmusi wielu do racjonalnego gospodarowania funduszami na zakupy. Być może okaże się, że to samo można wyprodukować w kraju taniej!

Uwagi te dotyczą mikrokomputerów. Duże komputery, to zupełnie inne problemy. Po pierwsze w Polsce prawie ich nie ma. Po drugie ich oprogramowanie przygotowywane jest „na zamówienie“, najczęściej w kilku tylko egzemplarzach. W związku z tym łatwo je chronić. Po trzecie zastosowanie oprogramowania dodatkowo eliminuje potencjalnych piratów. Kogo będzie interesował program obsługi pasażerów nowego portu lotniczego na Okęciu.

Jeśli oczywiście taki port powstanie.

W dziedzinie oprogramowania dużych komputerów dawno już utraciliśmy kontakt ze światową czołówką.

Jeśli w tej chwili myślimy o tym, w jaki sposób zmniejszyć dzielący nas dystans, powinniśmy zacząć zachowywać się jak ludzie cywilizowani.

Polska uczestniczy w pracach Światowej Organizacji Własności Intelektualnej, a mimo to nasze prawo autorskie i wynalazcze jest w niedostatecznym stopniu przystosowane do ochrony programów komputerowych przed pirackim kopiowaniem.

Jak dotychczas nie było w naszym kraju ani jednego procesu o naruszenie praw autorskich w tej dziedzinie1

O ile fakt ten jest uzasadniony aktualnym stanem prawa, to dziwi brak reakcji na handel tłumaczeniami instrukcji i podręczników wydawanymi w swoistym „drugim obiegu“.

Prawo autorskie jednoznacznie wypowiada się na temat publikacji „bez wiedzy i zgody autora“ Tymczasem bez najmniejszych problemów można kupić opisy gier, instrukcje obsługi, podręczniki programowania, itp. Słone ceny nie zniechęcają nabywców. Mimo wysiłków krajowych autorów i wydawców brak jest literatury informatycznej, szczególnie tej na poziomie podstawowym, przeznaczonej dla masowego użytkownika.

Stan ten powinien jak najszybciej ulec zmianie.

CO NAS CZEKA?

Z pewnością doczekamy się zmian w prawie autorskim, które uwzględnią interesy programistów. Nie zmieni to od razu starych nawyków, nie znikną z dnia na dzień ludzie handlujący kradzionymi programami. Będzie jednak podstawa prawna no walki z nimi. A co najważniejsze — może wreszcie doczekamy się rodzimego przemysłu softwarowego. Ta produkcja bardzo się opłaca.

Istniejące obecnie firmy, które sprzedają własne programy, nie będą musiały stosować drogich zabezpieczeń hardwarowych. Byc może stanie się opłacalna produkcja oprogramowania dostępnego dla przeciętnego odbiorcy.

Mam nadzieję, że przy okazji zmienią się też nasze niedobre nawyki.

Koszty zwłoki ponosimy wszyscy. Jestem przekonany, że prędzej czy później zachodnie firmy zareagują na bezprawne z ich punktu widzenia praktyki Polaków. To, że dotychczas nie znam przykładu takiej drastycznej reakcji świadczy, że nie jesteśmy dla nich liczącym się partnerem.

Obraz ten byłby niepełny bez informacji o tym, co mimo trudnych warunków próbuje się robić.

Podczas targów „infosystem 89“ spółka „Aplicom“ przedstawiła autoryzowaną wersję programu AutoCad wraz z zabezpieczeniem sprzętowym. Podobnie postępuje spółka „Cyfronex“ oferująca profesjonalny program składu gazetowego. Inni zabezpieczają się jak mogą licząc na to, że uda się choć na jakiś czas odstraszyć piratów.

15 grudnia 1988 r. Polskie Towarzystwo Informatyczne przedstawiło swoje stanowisko w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych. Trwają też w Sejmie prace nad nowelizacją prawa autorskiego. Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zostaną uchwalone konieczne poprawki. Wtedy może zniknie czarna flaga znad polskich komputerów.


PROPOZYCJA DEFINICJI PODSTAWOWYCH ELEMENTÓW PRAWA WŁASNOŚCI PROGRAMU

  1. Przedmiotem prawa własności programu jest każdy program komputerowy ustalony w postaci:
    • a) kodu programowego w wersji do bezpośredniego wykonania przez komputer.
    • b) tekstu programu w języku symbolicznym lub innej postaci umożliwiającej automatyczne wygenerowanie kodu programu w wersji do bezpośredniego wykonania przez komputer. 
    1. 1.1 Przedmiotem prawa własności programu jest również każdy szczegółowy opis programu, tj. taki opis, który umożliwia proste odtworzenie którejkolwiek postaci z wymienionych w p. 1.
  2. Przedmiotem prawa własności programu jest osoba, która poniosła nakłady na opracowanie programu W szczególności, jeżeli program opracowany został w wykonaniu umowy o pracę lub umowy o dzieło, prawo własności programu służy pracodawcy lub zamawiającemu.
    • 2.1 Jeżeli kilka osób poniosło nakłady związane z opracowaniem programu, dla określenia prawa każdej z osób stosuje się odpowiednie przepisy prawa cywilnego dotyczące współwłasności.
    • 2.2 Domniemywa się, że prawo własności programu służy osobie, której nazwa uwidoczniona jest w szczegółowym opisie programu lub która uwidoczniona zostaje w zewnętrznych przejawach działania programu (np. na ekranie, wydruku iub rysunku).
    • 2.3 Bezpośrednim twórcom programu służy prawo ochrony dóbr osobistych zgodnie z zasadami prawa cywilnego. Nie obejmuje ono jednak prawa do decydowania o sposobie wykorzystania programu przez właściciela prawa do tego programu.
  3. Prawo własności programu obejmuje prawo do:
    1. a) wyłącznego rozporządzania programem
    2. b) pobierania przychodów z tytułu eksploatacji programu
    3. 1 Prawo własności programu może być w całości lub części zbyte innej osobie
  4. Poszczególne uprawnienia w zakresie prawa własności programu mogą być udzielone przez właściciela prawa do programu innej osobie w drodze umowy licencyjnej.
  5. Korzystanie z cudzego programu może odbywać się wyłącznie na podstawie umowy zawartej z właścicielem prawa do tego programu lub osobą uprawnioną wg zasad określonych w p. 4.
  6. Naruszeniami prawa własności programu są ponadto:
    • a) kopiowanie programu,
    • b) odtwarzanie tekstu programu w języku symbolicznym lub opisu programu na podstawie kodu programu w wersji do bezpośredniego wykonania.
    • c) wykorzystanie istotnych rozwiązań zawartych w programie w opracowaniu innego programu, bez pisemnej zgody właściciela prawa do tego programu lub osoby uprawnionej wg zasad określonych w p. 4.
  7. Opublikowanie przez właściciela prawa do programu szczegółowego opisu w książce lub czasopiśmie uważane jest za wyrażenie zgody na swobodne wykorzystywanie programu oraz zawartych w nim rozwiązań
  8. Usuwanie nazw osoby lub osób, którym przysługuje prawo własności programu oraz stwarzanie w jakikolwiek sposób przekonania, że prawo to przysługuje innej osobie lub osobom są ściągane karnie
  9. Właściciel prawa do programu lub osoba upoważniona wg zasad określonych w p. 4 może żądać od każdego. Kto narusza zasady określone w p. 5 i 6, zaniechania tych naruszeń oraz wydania korzyści materialnych.

Opracował Jacek Irlik
Polskie Towarzystwo Informatyczne Warszawa 15 XII 1988 r 


 

Marek Czarkowski

Czytaj także w dziale GRA O JUTRO
„Postanowiłem - muszę mieć komputer!”
Roman Wojciechowski - Bajtek 1/1986

Rozmowa z ADAMEM KRAUZE (lat 18) uczniem czwartej klasy Liceum Ogólnokształcącego nr LX w Warszawie, kandydatem do Młodzieżowej Akademii Umiejętności.

Postanowiłem - muszę mieć komputer!
„Czy maszyna może myśleć”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 2/1986

Rozmowa z Andrzejem Gogolewskim, lat 33, inżynierem elektronikiem, absolwentem Politechniki Warszawskiej, twórcą układu sterowania najnowszego polskiego robota RIMP-900, wiceprezesem Młodzieżowej Akademii Umiejętności.

„Kompromis”
Sławomir Polak, Roman Wojciechowski - Bajtek 11/1986

Rozmowa z WOJCIECHEM SZANTEREM − dyrektorem Zarządu Centralnej Składnicy Harcerskiej.

Kompromis
„Urlop z komputerem”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 6/1987

Rozmowa z Markiem Adamczykiem, prezesem Młodzieżowej Akademii Umiejętności, wynalazcą i racjonalizatorem z elektrowni Kozienice.

„Zawod z Perspektywą”
Grzegorz Onichimowski, Waldemar Siwiński - Bajtek 5/1987

Rozmowa z prof. Wiesławem Grudzewskim, przewodniczącym TMMT, podsekretarzem stanu w Urzędzie Postępu Naukowo- -Technicznego i Wdrożeń.

„Hobby dla inteligentnych”
Sławomir Polak, Roman Wojciechowski - Bajtek 1/1987

Rozmowa z ROLANDEM WACŁAWKIEM — wykładowcą informatyki w Śląskiej Akademii Medycznej.

„Struktura krzemu”
{doc. dr hab inż.} Andrzej Jakubowski{kierownik Zakładu Mikroelektroniki Wydziału Elektroniki PW} - Bajtek 1/1987

Podczas spotkań z Czytelnikami często padają pytania: Jakie są możliwości miniaturyzacji sprzętu komputerowego? Jakie są granice integracji układów scalonych? Aby udzielić na nie odpowiedzi poprosiliśmy doc. doktora hab inżyniera Andrzeja Jakubowskiego, o udostępnienie nam fragmentów wykładu inauguracyjnego na ten temat, wygłoszonego przez niego podczas uroczystego otwarcia roku akademickiego 1986/87 na Wydziale Elektroniki Politechniki Warszawskiej.

„Kluby Komputerowe”
Roman Poznański - Bajtek 3/1985

Pierwszym w Polsce klubem mikrokomputerowym był ABAKUS. Powstał on na początku 1983 roku w Warszawie, a jego założycielem był Leszek Wilk, obecny prezes klubu. Leszek przekazał na ten cel swój prywatny sprzęt, zresztą do dzisiaj klub pracuje prawie wyłącznie na sprzęcie ofiarowanym przez niego.

„Tylko Narzędzie”
Wanda Roszkowska, Roman Poznański - Bajtek 12/1987

Rozmowa z Andrzejem Pągowskim, grafikiem, inicjatorem powstania Studia EGA — grupy plastyków posługujących się w pracy komputerami.

„Mecenas”
Grzegorz Onichimowski, Kazimierz Treger - Bajtek 4/1988

Rozmowa z Mirosławem Madejskim, przewodniczącym Rady Fundatorów fundacji „Pomoc Dzieciom”, szefem „Refleksu”.

„Kreowanie Bytów”
Wanda Roszkowska, Roman Poznański - Bajtek 1/1988

Rozmowa z prof. dr. hab. inż. Ryszardem Tadeusiewiczem, kierownikiem  Zakładu Biocybernetyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

„Piętno Osobowości”
Franciszek Penczek - Bajtek 5/1988

Rozmowa z inż. Jackiem Sobczykiem, współwłaścicielem firmy "Cyfronex".

„Jesteśmy firmą bez granic”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 3/1988

Rozmowa z Gaudenzem M. Juon, dyrektorem marketingu i sprzedaży koncernu „Star” na Europę, Bliski Wschód i Afrykę oraz Christophe J. Musiałem, dyrektorem handlowym „Stara” na Europę.

Jesteśmy firmą bez granic
„Stawiam na elektronikę!”
Roman Wojciechowski - Bajtek 3-4/1986

Rozmowa z PIOTREM STĘPNIEM uczniem VII klasy Szkoły Podstawowej nr 209 w Warszawie, stypendystą Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, uczestnikiem Pracowni Podstaw Informatyki Pałacu Kultury i Nauki.

Stawiam na elektronikę!
„Do Rzeszowa przez Atlantę”
Grzegorz Onicimowski - Bajtek 3-4/1986

Rezerwując bilet lotniczy w kasie PLL „LOT”, widzimy, jak na klawiaturze komputerowego terminala „panienka z okienka” wystukuje trasę, dzień, otrzymuje informację o wolnych miejscach, wpisuje dane klienta i za chwilę otrzymujemy już numer rezerwacji. Na pozór zatem, każdy z nas może zetknąć się z LOT–owską informatyką. Tyle, że terminal komputerowy pełni tu rolę wyłącznie teleksu.

„Optymista”
Roman Wojciechowski - Bajtek 5-6/1986

Rozmowa z Andrzejem Wojciechowskim, konstruktorem w Zakładach Urządzeń Komputerowych „MERA-ELZAB”, zdobywcą I miejsca w Turnieju Młodych Mistrzów Techniki w woj. katowickim za opracowanie „Zmniejszenia wsadu pamięci EPROM 2716 do monitorów 7953 NCH/7209”.

„Ostatni dzwonek”
Sławomir Polak, Roman Wojciechowski - Bajtek 7/1986

Rozmowa z WŁODZIMIERZEM NATORFEM, nauczycielem fizyki w IX Liceum Ogólnokształcącym im. Klementyny Hoffmanowej w Warszawie, członkiem zespołu doradczego przy Ministrze Oświaty i Wychowania do spraw Edukacji.

„Eskimosi w TV”
Sławomir Polak, Piotr Radziszewski - Bajtek 8/1986

Rozmowa z Tomaszem Pyciem, dziennikarzem telewizyjnym, autorem programu “Spektrum”

„Start. Komputery — nareszcie w szkole?”
Sławomir Polak, Roman Wojciechowski - Bajtek 9/1986

Rozmowa z doc. dr hab. Stanisławem Waligórskim, Członkiem Prezydium Zarządu Głównego PTI, przewodniczącym zespołu, który opracował program przedmiotu “elementy informatyki”.

„Z dwóch stron katedry”
Sławomir Polak, Roman Wojciechowski - Bajtek 10/1986

Rozmowa z Norbertem Krzakiem −beanem Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej −kierunek informatyka.

„Myślące odkurzacze”
Roman Wojciechowski - Bajtek 12/1986

Rozmowa z doc. dr hab. Adamem Borkowskim z pracowni Systemów Adaptacyjnych Ośrodka Rozwoju Techniki Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN.

Myślące odkurzacze
„Uwaga Wirus!”
Janusz Jarmoch - Bajtek 11/1988

Jeszcze do niedawna pojęcie „wirus" kojarzyło się nam głównie z epidemią grypy, która prawie każdej zimy daje się we znaki setkom tysięcy ludzi. Niestety, słowo to weszło również do języka komputerowego. Określa się nim groźną plagę, która — szybko się rozprzestrzenia i bardzo dokucza użytkownikom komputerów.  

„Sonda Bajtka: Na Pirackiej Fali”

Czy kopiując od kolegi grę miałeś kiedyś wrażenie, że dopuszczasz się nieuczciwości? Jeśli nie, zapraszamy do lektury sondy "Bajtka" poświęconej prawnym aspektom obrotu softwarem w Polsce i ich konsekwencjom.    

„Rzemieślnicy i naukowcy”
Krzysztof Małecki, Grzegorz Onichimowski - Bajtek 10/1988

Rozmowa z doc. Janem Madeyem, dyrektorem Instytutu Informatyki Uniwersytetu Warszawskiego.

„Flety dla pastuszków”
Franciszek Penczek - Bajtek 8/1988

rozmowa z Wojciechem Mannem, dziennikarzem muzycznym

„Muzyka własna, nuty komputera”
Kazimierz Treger - Bajtek 2/1988

Rozmowa z kompozytorem i muzykiem — Krzysztofem Sadowskim

„Komputerze — wszystkiego najlepszego”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 2/1988

Nie będziemy drugą Japonia. Nie zapowiada sie nawet byśmy mieli ambicje i możliwości stać sie drugim Tajwanem — przynajmniej, jeśli wziąć pod uwagę rolę, jak w gospodarce obu krajów zamierza powierzyć sie informatyce i przemysłowi produkującemu na jej potrzeby. Dla nas oznacza to. że długo jeszcze w "Bajtku" nie pojawia sie klany komputerów o nazwach bardziej swojskich niż "Atari" czy "Commodore".

„Hazardziści”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 3/1987

Rozmowa z prof. Andrzejem Kajetanem Wróblewskim — dziekanem Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr. hab. Ryszardem Kutnerem i dr. Romanem Szwedem — organizatorami specjalności „fizyka komputerowa” na tym wydziale.

„Bliżej świata?”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1989

Rozmowa z doc. dr hab. Lechem Zacherem kierownikiem Zespołu Cybernetyki Politycznej i Prognozowania w Międzyuczelnianym Instytucie Nauk Politycznych UMCS.

„Kradzione Tuczy”
Marek Czarkowski - Bajtek 7/1989

W kwietniu 1726 roku na Jamajce kapitan Green z Bristolu zaokrętował w charakterze bosmana na statku „Elizabeth“ niejakiego Wiliama Fly'a. Fly wśliznął się na statek z kilku kamratami znanymi z gotowości do każdego nikczemnego czynu. Postanowił bowiem zamordować kapitana i pierwszego oficera aby samemu objąć dowództwo i puścić się na piraterię.