Bajtek 12/1986
Bajtek 12/1986 v0.3 (było 0.5)

Niektóre rzeczy zawsze mają pod górę - to najbardziej trywialne ze stwierdzeń najlepiej określa prędkość prac jakie towarzyszyły powstawaniu Bajtka 12/1986. Miało być w miarę prosto i przyjemnie, no może trochę bardziej ambitnie chciałem ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:
Listingi dołączone do numeru w ReadyRun

NIE TYLKO KOMPUTERY

Waldemar Siwiński

Kierunek: Księżyc!!!

„Gwiezdny pokój” zamiast „Gwiezdnych Wojen” – tak można najkrócej określić propozycję Związku Radzieckiego wspólnego podjęcia przez wszystkie państwa wieloetapowego programu zagospodarowania kosmosu w perspektywie do 2000 roku. Proponuje się między innymi, aby w okresie tym stworzyć warunki umożliwiające już w pierwszych latach XXI wieku praktyczne zagospodarowanie i wykorzystanie Księżyca, jako bazy dla wysyłania ekspedycji do innych planet.

 

Nakłady energetyczne niezbędne dla przetransportowania ładunku z Księżyca, na orbitę wokołziemską są 2030 razy mniejsze, niż przy sprowadzeniu tej samej masy z Ziemi.

TAJEMNICA„NIERDZEWNEGO” ŻELAZA

Przydatność naukowa stworzenia długo funkcjonującej zamieszkałej stacji badawczej na powierzchni Księżyca nie budziła nigdy zastrzeżeń. Występują tam bowiem unikalne warunki naturalne stanowiące klucz do zrozumienia wczesnej historii Ziemi.

Z Księżyca, na jakościowo nowych podstawach, można badać dalszy i bliższy kosmos.

Wysoka próżnia i mała siła ciężkości pozwalają przeprowadzać unikalne eksperymenty z zakresu fizyki, chemii, biologii i innych nauk. Dalszych badań wymagają niektóre problemy wynikłe przy poznawaniu na Ziemi Właściwości gruntu księżycowego dostarczonego przez aparaty kosmiczne. Na przykład, na czym polega tajemnica „nierdzewnego” księżycowego żelaza? Dlaczego posadzone w księżycowy grunt rośliny rozwijają się w porównywalnych warunkach o wiele intensywniej niż na zwykłej ziemskiej glebie? Co jest przyczyną namagnesowania księżycowych skał? Takich pytań jest o wiele więcej.

Na Księżycu nie ma praktycznie atmosfery, dlatego zachowały się tam w stanie niezmienionym ślady niewiarygodnie dalekich wydarzeń, mających miejsce, możliwe, w pierwszych 500 milionach lat istnienia Systemu Słonecznego. Oddzielne fragmenty dostarczonych na Ziemię skał księżycowych mają, według niektórych ocen, taki właśnie wiek. Cząsteczki wchodzące w skład strumienia wysyłanej przez Słońce plazmy pozostawiają mikroskopijne ślady — tory i w ziarenkach piasku wierzchniej warstwy rozdrobnionych Księżycowych skał. Właśnie na podstawie tych śladów zostawionych w najstarszych skałach, można odtworzyć historię słonecznej aktywności w ciągu ostatnich 34 miliardów lat. Badania te mają niezwykłą wagę dla poznania mechanizmu pracy naszej  „latarni”.

METEORYTY Z ZIEMI

Przy analizie gruntu księżycowego odkryto fragmenty najstarszych skał ziemskich. Na Ziemi, w stanie czystym, takie skały już nie występują. Na Księżycu mogły one przetrwać w stanie niezmienionym miliardy lat. Skąd jednak się tam wzięły?

Na trop odpowiedzi naprowadza nas fakt, że stosunkowo niedawno wykryto na Ziemi fragmenty skał księżycowych, które dotarły do nas jako meteoryty. Dlatego, jako w pełni prawdopodobną, można również wyobrazić sobie i odwrotną drogę wędrówki materii: z Ziemi na Księżyc. Gdy nasza planeta była jeszcze młoda i nie posiadała tak gęstej atmosfery na jej powierzchnię padały meteoryty o wiele częściej niż obecnie. Każdemu takiemu upadkowi towarzyszył silny wybuch. Niektóre z wyrzuconych przez ten wybuch ziemskich skał mogły uzyskać drugą prędkość kosmiczną i po odpowiednio długiej podroży w kosmosie trafić na Księżyc.

BEZ KSIĘŻYCA ANI RUSZ!

Oczywiście, organizacja badań naukowych jest na Księżycu bardzo złożona. Ich przeprowadzenie przerasta możliwość automatów czy uczestników krótkoterminowych ekspedycji na powierzchnię Księżyca. Ale badacze, przez długi okres czasu żyjący w stałej księżycowej bazie naukowej, odpowiednio „uzbrojeni” w aparaturę naukowa, mogliby zajmować się szeroką gamę problemów.

Specjaliści widzą kilka głównych kierunków wykorzystania Księżyca i księżycowych materiałów przy zagospodarowywaniu wysokich orbit okołoziemskich. Za jeden z najważniejszych kierunków doktor nauk matematycznofizycznych Władysław Szewczenko (z którego materiałów tu korzystam) uważa pełniejsze wykorzystanie energii słonecznej. Opracowano projekt stworzenia na orbicie geostacjonarnej urządzeń energetycznych zdolnych tanio wytwarzać energię elektryczną i przesyłać ją na Ziemię w formie przetworzonej (np. w postaci mikrofal) lub odbijać na Ziemię światło słoneczne. Na tej podstawie proponuje się rozwinąć opartą na nowych zasadach energetykę, a także nowe kosmiczne technologie i zasadniczo nowe metody w agrotechnice. Precyzyjne obliczenia wykazały jednak, że bez wykorzystania księżycowych zasobów naturalnych i księżycowego przemysłu urzeczywistnienie podobnych projektów jest praktycznie niemożliwe. W czym rzecz?

Otóż nakłady energetyczne niezbędne dla przetransportowania danego ładunku z Księżyca na wysoką orbitę wokółziemską są... 2030 razy mniejsze, niż przy sprowadzeniu tej samej masy ładunku z Ziemi. Na przykład, masa użyteczna przy starcie systemu kosmicznego wielokrotnego wykorzystania z kosmodromu ziemskiego stanowi dotychczas zaledwie około 1,5 procent całej startującej masy. Przy starcie z Księżyca ładunek użyteczny może natomiast stanowić nawet 50 proc. ogólnej masy startującego systemu.

TANIEJ NIŻ „APOLLO”

W przyszłości, gdy wokół Ziemi zaczną powstawać wielkie stacje kosmiczne z kilkudziesięcioosobowymi załogami, będą się tam musiały również znaleźć setki ton materiałów niezbędnych dla stworzenia pewnej niezawodnej ochrony tych zamieszkałych obiektów przed skutkami promieniowania kosmicznego. Bloki, utworzone z gruntu księżycowego, z powodzeniem mogą spełnić funkcję takiego ochronnego pokrycia. Obliczono, że dla przygotowania osłony o wiele racjonalniej jest wykorzystywać grunt dostarczany z Księżyca, niż wystrzeliwać z Ziemi moduły z gotowymi fragmentami osłony czy też sprowadzać z Ziemi materiały niezbędne dla przygotowania tej osłony już na orbicie.

Oczywiście, doprowadzenie do trwałego zamieszkania ludzi na innym ciele kosmicznym wymaga olbrzymich nakładów. Jednak stałe doskonalenie techniki kosmicznej, potanienie jej wytwarzania doprowadzi do tego, że w momencie gdy możliwe się już stanie rozpoczęcie realizacji tego projektu, faktyczne nakłady nie przekroczą tych, jakie zostały w swoim czasie wyłożone na pilotowane ekspedycje księżycowe z serii „Apollo”. Przy współpracy międzynarodowej nakłady każdego kraju będą oczywiście odpowiednio mniejsze. A – zapytajmy na koniec – czy można ocenić ten pożytek dla ludzkości, jaki odniosą wszystkie państwa z pokojowego zagospodarowania kosmosu? „Gwiezdny pokój” będzie służył wszystkim, gdy tymczasem – jako alternatywa – „gwiezdne wojny” mają prawie wszystkim, z wyjątkiem Amerykanów, szkodzić!

 

 

Waldemar Siwiński

Czytaj także w dziale NIE TYLKO KOMPUTERY
„Horyzonty Kosmosu”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1986

Komputer jest ważny ale... nie jest wszystkim. Dlatego uznaliśmy, że źle byłoby gdyby w pierwszym w Polsce piśmie określającym się "przepustką w XXI wiek" zabrakło miejsca na wielkie problemy PRZYSZŁOŚCI. A przyszłość to nie tylko komputery, ale również opanowanie kosmosu, zagospodarowanie oceanicznych głębin, automatyzacja i robotyzacja, energetyka termojądrowa, biotechnologie, klonowanie, edukacja. Postęp w tych wszystkich dziedzinach możliwy jest tylko dzięki rozwojowi techniki komputerowej — to oczywiste. Ale, z drugiej strony, rozwój wszystkich tych dziedzin, stawiając nowe wymagania, wpływa na rozwój informatyki. Warto zdawać sobie sprawę z tego sprzężenia zwrotnego.    

„W poszukiwaniu bliźniaka Ziemi”
Bajtek - Bajtek 2/1986

Któż z nas, patrząc w rozgwieżdżone niebo, nie zastanawiał się, czy gdzieś tam daleko, na jakiejś planecie żyją istoty podobne do nas. Proponujemy Ci wspólną wyprawę na poszukiwanie życia w Kosmosie.

„EXPO '86”
Wojciech Łuczak - Bajtek 11/1986

SĄ niesłychanie praktyczne. Nie miewają humorów, nie potrzebują modnych strojów, są bardzo, bardzo atrakcyjne, a posilają się jedynie kanadyjskim prądem o napięciu 110V.    

„Termojądrowy Obwarzanek”
Waldemar Siwiński - Bajtek 2/1987

Teoretycznie, po opanowaniu przez człowieka umiejętności stosowania syntezę termojądrową jeden litr wody może dać tyle energii co 300 litrów benzyny

Termojądrowy Obwarzanek
„Co Pan na to, Panie Bell?”
Wojciech Łuczak - Bajtek 7/1987

Z niezwykle prostym wynalazkiem Grahama Bella zrobiono już prawie wszystko. Zaczęło się wszak od dwóch tub połączonych przewodami. Dopiero później pojawiły się łącznice i panienki telefonistki. Właśnie wówczas po raz pierwszy użyto sformułowania, iż czarodziejska skrzyneczka z korbką najbardziej usatysfakcjonowała piękniejszą połowę społeczeństwa. Ale kiedy na scenę wkroczyły automatyczne centrale, podmorskie kable, zaprzestano dowcipów. Telefon stał się podstawowym narzędziem robienia interesów.

„FABRYKA PRZYSZŁOŚCI”
(AK) - Bajtek 9/1987

Jest rok 2087. Fabryki są w większości zautomatyzowane i zwykle ulokowane pod ziemią. Nad nimi rosną drzewa i kwiaty. W zautomatyzowanych fabrykach nawet prace konserwacyjne i naprawcze wykonywane są przez mobilne roboty. Jedynie nowe pomysły, projektowanie nowych fabryk, narzędzi i urządzeń, a także pro duktów finalnych pozostało domeną pracy ludzkiej. I to tylko dlatego, że człowiek potrafi marzyć, a maszyny tego się nie nauczyły.

„Mars po Fobosie”
Jurij Zajcew - Bajtek 12/1987

Czy człowiek poleci na Marsa? Amerykański uczony Carl Sagan uważa, że istnieją już wszystkie przesłanki do wykonania takiego lotu. Niedawno odbył się telemost specjalistów radzieckich i amerykańskich, podczas którego omawiano techniczne i polityczne aspekty takiego przedsięwzięcia. Być może już wkrótce dowiemy sie o konkretnych planach w tym zakresie...

„Talerzem w Niebo”
Wojciech Łuczak - Bajtek 1/1988

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do sympatycznej buzi pani Batista — prezenterki serwisu informacyjnego amerykańskiej sieci telewizyjnej CNN, która na naszych ekranach telewizyjnych pojawia się za sprawą Panoramy Dnia. To, iż nasza najmłodsza muza wyczarowała milionom Polaków, nie odbierającym jeszcze programu moskiewskiej telewizji, skrót dziennika „Wriemia”, nie budzi żadnych emocji. Czemu jednak do formuły — coś ze Wschodu i coś z Zachodu dobrano, spośród całej gamy telewizyjnych potentatów zza Atlantyku, właśnie CNN?

„Rewolucja przy Fleet Street”
Wojciech Markiewicz - Bajtek 5/1988

W piątek, 24 stycznia 1986 r. Rupert Murdoch, właściciel czterech czołowych angielskich tytułów prasowych — "The Times", "The Sunday Times", "The Sun" i gazety niedzielnej "News of the World" — zwolnił z pracy sześć z siedmiu tysięcy drukarzy, techników i urzędników, których dotąd zatrudniał przy redagowaniu i druku tych pism. Jak doszło do tego, że z dnia na dzień sześć siódmych personelu straciło pracę, a gazety ukazywały się w niezmienionej objętości i nakładzie? Uproszczeniem byłoby napisać, że 6 tys. ludzi straciło pracę za sprawą komputerów — nowych technologii składu i druku.

„Życie bez szkoły”
Roman Wojciechowski - Bajtek 3-4/1986

Inaugurując miesiąc temu rubrykę „Nie tylko komputery” pisaliśmy „Komputer jest ważny, ale nie jest... wszystkim”. Dlatego uznaliśmy, że źle byłoby, gdyby w pierwszym w Polsce określającym się jako „przepustka w XXI wiek” zabrakło miejsca na wielkie problemy przeszłości. W poprzednim numerze pisaliśmy o podboju Kosmosu. Dzisiaj proponujemy zastanowienie się nad PERSPEKTYWAMI EDUKACJI.

Życie bez szkoły
„Klucz do energii jutra”
Waldemar Siwiński - Bajtek 7/1986

Są takie idee i projekty naukowe, które w pewnych okresach czasu ogniskują uwagę i wysiłek najwybitniejszych uczonych świata. Do takich wyzwań stojących przed światową nauką należy obecnie kontrolowana synteza termojądrowa, która może zapewnić ludzkości dostatek energii na setki lat.

„Radioteleskopy — oczy i uszy Ziemii”
Waldemar Siwiński - Bajtek 8/1986

Cóż piękniejszego nad niebo, które ogarnia wszystko, co piękne — te słowa Mikołaja Kopernika zapisane w sławnym dziele „De Revolutionibus...” najlepiej wyrażają odwieczną tęsknotę człowieka do poznania tego wszystkiego co jest ponad nami, ponad Ziemią. Podstawowym — dziś i w przyszłości — instrumentem tego poznania są radioteleskopy, wspaniałe oczy i uszy Ziemi, których stworzenie możliwe było dzięki elektronice, komputerom i geniuszowi matematyków.    

„Homo intelligens”
(AK) - Bajtek 9/1986

Trwająca nieprzerwanie prawie 35 tys. lat epoka homo sapiens dobiega końca. Jesteśmy świadkami narodzin nowego typu człowieka, który nazwany został homo inteligens.  

„Kierunek: Księżyc!!!”
Waldemar Siwiński - Bajtek 12/1986

„Gwiezdny pokój” zamiast „Gwiezdnych Wojen” – tak można najkrócej określić propozycję Związku Radzieckiego wspólnego podjęcia przez wszystkie państwa wieloetapowego programu zagospodarowania kosmosu w perspektywie do 2000 roku. Proponuje się między innymi, aby w okresie tym stworzyć warunki umożliwiające już w pierwszych latach XXI wieku praktyczne zagospodarowanie i wykorzystanie Księżyca, jako bazy dla wysyłania ekspedycji do innych planet.

Kierunek: Księżyc!!!
„Bity z Lodówki”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 12/1988

Ciekawe ilu ludzi, zapalając wieczorem światło w swoim domu, zastanawia się, jaki procent energii wytworzonej przez spalający się w elektrowniach węgiel lub spadającą na turbiny wodę trafia do żarówki jego lampy? Z pewnością coraz więcej, w miarę jak wzrasta nasz niepokój związany z zagrożeniami ekologicznymi, z deficytem paliw, z coraz bardziej niepokojącymi perspektywami przyszłości rodzimej energetyki.

„Komputerowy Anioł Stróż”
{opr.} F.P. - Bajtek 11/1988

Kurczaki — tak nazywano tę grę w czasach mojego dzieciństwa: dwóch kierowców prowadziło swoje samochody pędzące naprzeciwko siebie. Pierwszy, który zrejterował skręcając w bok przegrywał; jeśli skręcili obaj, stawka przechodziła na następną parę ryzykantów.

„Leć po drucie”
Wojciech Łuczak - Bajtek 6/1988

Kiedy pochylając głowę wchodzimy do urządzonego ze smakiem i elegancją dwuosobowego kokpitu — wysuniętego w przód kadłuba miejsca pracy osób „powożących” samolotem, łapiemy w locie myśl, że ktoś z nas zakpił, że czegoś w tym wszystkim brakuje.

„Projekt KOLUMB”
Jurij Zajcew - Bajtek 10/1988

Wreszcie się zaczęło! 7 i 12 lipca z kosmodromu Bajkonur wystartowały w kierunku Marsa dwie radzieckie sondy kosmiczne „Fobos-1" i „Fobos-2". W połowie przyszłego roku przelecą one w odległości kilkudziesięciu metrów (!) nad powierzchnią Fobosa, tajemniczego księżyca Marsa, badając różnymi metodami jego powierzchnię':

Projekt KOLUMB
„Ptasim lotem”
Wojciech Łuczak - Bajtek 9/1988

Roy Hopkins — jeden z najlepszych oblatywaczy amerykańskiej firmy Bell należy do niewielkiego na razie grona wtajemniczonych. Poznał już doskonale sekrety pilotażu maszyny..., która nie wykonała jeszcze swego dziewiczego lotu zaplanowanego na koniec września 1988 roku. Było to możliwe dzięki coraz bardziej nieodzownej w świecie nowoczesnego lotnictwa, maksymalnie zbliżającej lotniska do rzeczywistości technice komputerowej symulacji. Nim Zupełna Nowość oznaczona numerem seryjnym 001 po raz pierwszy wypełznie z hangaru na beton lotniska, człowiek próbujący ją w powietrzu wie dobrze, dzięki elektronice, jakich zachowań sztucznego ptaka trzeba się spodziewać tam w górze.

„Gigabity Z Akceleratora”
Grzegorz Onichimowski - Bajtek 1/1989

Gdyby w dziedzinie motoryzacji postęp techniczny był równie szybki, jak w mikroelektronice Rolls-Royce byłby dziś samochodem o stuletniej trwałości, zużywającym pół litra paliwa na tysiąc kilometrów i kosztującym... 5 dolarów.

„Stąd do kosmosu”
Franciszek Penczek - Bajtek 2/1989

Start radzieckiego kosmolotu rozpoczął kolejny, nowy, międzynarodowy wyścig na orbitę. Tym razem mniejszej jakby znaczenie mają ambicje — bardziej liczy się biznes. Kto pierwszy opanuje technologię i potwierdzi wielokrotnymi startami zalety swoich statków, ten zdobędzie zamówienia na usługi kosmiczne.

„Inwazja wideofonów”
Wojciech Łuczak - Bajtek 2/1988

Żadna szanująca się rekwizytornia choćby najtańszego i realizowanego najprostszymi środkami filmu science fiction nie może się obyć bez tego jedynego specyficznego sprzętu. Jego obecność w kadrze symbolizuje to. że ludzkość pokonała już dawno pewien etap w historii komunikowania się na odległość i stał się on czymś zupełnie naturalnym w codziennym życiu przyszłych pokoleń.

„Słoneczna zupa”
Wojciech Łuczak - Bajtek 3/1987

Najpierw pół godziny lotu Boeingiem 737 Indian Airlines z Delhi do Lakhnau — jednego z głównych miast stanu Uttar Pradesz, a potem przesiadka do automobilu przypominającego konstrukcyjnie nasze dawne Warszawy. Ale tylko takie właśnie pojazdy, wytwarzane całkowicie w Indiach (Hindusi z dumą to podkreślają) wytrzymują dziesiątki tysięcy kilometrów wąskich, asfaltowych, ale niezwykle wyboistych dróg Półwyspu Dekan.