Zanim na serio zaczęto myśleć o komputerowym systemie obliczania i wypłacania rent oraz emerytur wydziały i oddziały ZUS zbierały cięgi za opieszałość.
Wdrożenie komputerowego systemu obliczania danych nie od razu przyniosło spodziewane efekty. Zawiniła m.in. struktura samej instytucji. Pięćdziesiąt pięć oddziałów terenowych robiło swoje, centrala w Warszawie usiłowała zgarnąć bractwo pod swoje skrzydła. W kilkudziesięciu oddziałach obowiązywał jeden z trzech programów obliczania wysokości świadczeń. Programy do dzisiaj są różne, ponieważ są dziełem tych, którzy oddziałom ZUS udostępniają swoje bazy komputerowe. Zgranie pracy 30 przedsiębiorstw Zakładu Elektronicznej Techniki Obliczeniowej z postępami we wprowadzaniu nowych danych w 55 oddziałach ZUS. Posługujących się trzema programami, jeszcze dzisiaj bardziej utrudnia, niż ułatwia przeprowadzenie akcji rewaloryzacji lub podwyższania rent i emerytur. Ale przed komputerami ZUS nie jest już w stanie uciec.
Powiało nadzieją
Początki tworzenia skomputeryzowanego systemu ZUS sięgają 1978 roku. Od tamtej pory, jak twierdzą informatycy z koordynującego pracę stołecznego Centrum informatyki Ubezpieczeniowej, wielu zrobiło wiele Narodziły się programy komputerowe: EMIR, MIREN i RENTIER, ale rozmnożyły się również ich mutacje: kielecka, koszalińska, warszawska i dwie bydgoskie. Jednak dopiero w br. przeprowadzono generalne porządki. Cztery oddziały ZUS pracują w systemie RENTIER /obliczenia wykonuje katowicka filia ZETO. Dwanaście ośrodków poddało się systemowi EMIR (bydgoskie ZETO), pozostałe 39 oddziałów ZUS przekonało się do nowego systemu WARENT.
Do 15 lipca musieliśmy wykonać oprogramowanie dla wykonania tegorocznej podwyżki rent i emerytur — tłumaczy mgr Marian Kacperski, wicedyrektor CiU ZUS. Mając do dyspozycji komputery: RIAD 32 oraz IBM 43 31 mogliśmy stworzyć własny program na użytek najpierw dwóch warszawskich oddziałów ZUS. Tak powstał WARENT, program pozwalający komputerowi wyszukiwać odpowiednie dane, mnożyć je przez dwa współczynniki i przekazywać drukarce do wypisania na kwicie dla odbiorcy. Dzięki temu wyeliminowaliśmy błędy, które powstają podczas ręcznego wypełniania formularzy, komputer nie pomyli się podczas mnożenia. Podwyżka trwa nie sześć miesięcy a sześć tygodni.
WARENT stworzono tylko dla wykonania tegorocznej podwyżki, nie można dzięki niemu wykonywać skomplikowanych obliczeń. Dlatego część oddziałów nadal pracuje w systemie EMIR lub RENTIER, które pozwalają obliczać wszystkie sytuacje zmiany danych, związane z rentami emeryturami. Niestety żaden z tych systemów nie pozwala w ogóle wyeliminować ręcznych obliczeń, wyszukiwania teczek w szafach, nanoszenia zmian na specjalne karty Systemy te „przyjmują” zmiany danych, ale w zamian „gubią” dane starsze, które mogą być potrzebne w innej sytuacji.
Zamiast szaf
Na zapamiętywanie danych, porównywanie zmiennych, wyszukiwanie w magnetycznej pamięci nowych i starych aktów prawnych, decyzji różnych urzędów może sobie pozwolić komputer zaprogramowany w systemie REM. Znikają szafy z dokumentami, nie potrzeba danych z pismami i zaświadczeniami, wzrasta nieomylność, kurczy się czas operacji obliczeniowych. System ten wymaga jednak komputerów dużej mocy. Stąd też próbnie zastosowano go do obsługi grupy emerytów i rencistów odbierających świadczenia w jednym terminie wysłane przez oddział ZUS w Siedlcach. Ośrodek ten, jako jedyny w kraju, uzyskał stałe łącze z komputerem IBM w Warszawskim Centrum Informatyki Ubezpieczeniowej.
Wszyscy zgadzają się, że najpełniejszym systemem byłby REM, ale sieć placówek ZETO dysponuje komputerami RIAD i MERA, które nie podołają takiej lawinie danych — mówi Krzysztof Lisicki, kierownik wydziału informatyki I Oddziału ZUS w Warszawie. Rozpowszechniamy więc WARENT, którego koncepcja narodziła się w CIU ZUS, a oprogramowanie powstało w katowickim ZETO. Staramy się objąć tym systemem oba stołeczne oddziały, Siedlce i większość podwarszawskich placówek ZUS. Jesteśmy jednak ograniczeni skąpymi przydziałami łączy do teletransmisji.
Komputer i dziewczyny
W stołecznym I Oddziale ZUS jest już zainstalowane stałe łącze, są wydzielone pomieszczenia do ustawienia monitorów współpracujących z IBM w Centrum Informacji Ubezpieczeniowej. Przygotowania zostały spowodowane planami przechodzenia na system REM. Przygotowano już prawie wszystko — najdłużej trwa remont samych pomieszczeń.
Tymczasem pokoje na parterze okupuje czternaście ślicznych dziewcząt. Tworzą tzw. wydział uzupełniania danych na zdjęciu. Z kartonowych formularzy odczytują datę urodzenia i płeć emeryta lub rencisty oraz rok przyznania świadczenia. Jednocześnie, nie patrząc na klawiaturę, wystukują dane, które natychmiast pojawiają się na niebieskim kineskopie monitora.
Dziennie „wystukuję” ok. 21 600 znaków, ale to wcale nie jest męczące — uśmiecha się Mariola Motak. Trafiłam tutaj przypadkowo, po skończeniu Technikum Mechaniczno-Precyzyjnego. Po zastosowaniu teletransmisji — mówi Sławomir Załęski, naczelnik wydziału wprowadzania danych, nie trzeba będzie wozić taśm magnetycznych do centrali z IBM. A jeśli zostanie wdrożony system REM, wszelkie zmiany będą przeprowadzone w łączności z komputerem. Po wywołaniu informacji, naniesieniu zmian i sprawdzeniu, dane zostaną automatycznie wprowadzone do pamięci komputera.
Na razie takie obrazki to jeszcze przyszłość. ZUS raczej nie może liczyć na przydziały dużych profesjonalnych mikrokomputerów z pamięcią o pojemności rzędu 100 megabajtów. Być może urządzenia także trafią do filii ZETO. Wtedy dopiero w ZUS znikną szafy wypchane papierami, a dwóch urzędników będzie mogło wykonywać dzisiejszą pracę 20 osób. Podstawowe formularze lub dyskietki nie będą „podwożone” samochodami do komputerów.
Pozostaje więc nam czekać, udoskonalać to, co już mamy i nie zapominać, co chcemy mieć.
Wojciech Gładykowski


