Bajtek 1/1986
Bajtek Redux nr 1/86 v.09

I stało się. Skończywszy zeszytowe numery Bajtka, wreszcie usiadłem nad tymi, które znają zapewne wszyscy, którzy mieli to szczęście/nieszczęście urodzić się na tyle wcześnie aby odnotować pojawienie się czegoś zupełnie innego w kiosku ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:

JAK TO ROBIĄ INNI

Gorączka Krzemowej Doliny

Nakładem wydawnictwa Basic Books z Nowego Jorku ukazała się w 1984 r. książka Everetta M Rogersa i Judith K. Larsen pt. „Gorączka Krzemowej Doliny ". W żywej, lecz wnikliwej formie przedstawia ona proces kształtowania się specyficznej kultury środowiska „wysokiej technologii" (high technology), twórców półprzewodników, obwodów scalonych, komputerów i ich oprogramowania, a także ich sukcesy i niepowodzenia, wytężoną pracę i rozrywki. Poniżej rozpoczynamy druk wybranych fragmentów książki.

Między Frisco a San Jose

Podobnie jak ośrodkami postępu techniki były niegdyś Manchester, dolina Saary i Pittsburg, tak swój matecznik ma też i przemysł mikroelektroniczny. Krzemowa Dolina mieści się w Kalifornii, na długim na

30 i szerokim na 10 mil obszarze między San Francisco i San Jose. Dziś jest sławna, ale przez pierwsze 20 lat nawet nie miała nazwy. Mówiono o niej, nieco niezręcznie używając określeń: „przemysł elektroniczny zachodniego wybrzeża", „Palo Alto" lub „powiat Santa Clara". W owym czasie Krzemowa Dolina nie potrzebowała jednak nazwy, bowiem przemysł ten miał wówczas jeszcze małą skalę i był nieznany.

Nazwę „Krzemowa Dolina" ukuł w r. 1971 redaktor gazety piszącej o nowościach przemysłu półprzewodnikowego MICROELECTRONICS NEWS – Don C. Hoefler. Przemawiała ona do wyobraźni i miała sens. Podstawowym wyrobem miejscowych firm opierających się na zaawansowanych technikach są półprzewodnikowe kostki wykonywane z krzemu, a chociaż rejon ten nie stanowi doliny w ścisłym, geograficznym znaczeniu tego słowa, to większość firm ma siedziby na równinie ograniczonej z jednej strony wzgórzami z drugiej zaś – Zatoką San Francisco. Przy pewnej dozie wyobraźni można więc przyjąć, że jest to dolina.

Nazwa przyjęła się i zaczęto jej używać powszechnie. W środkach przekazu zaczęło pojawiać się coraz więcej wieści o Krzemowej Dolinie – o wspaniałych wyrobach elektronicznych, ludziach zostających z dnia na dzień milionerami, o nowo powstających gałęziach przemysłu, takich jak mikroelektronika i inżynieria biologiczna. Coraz więcej artykułów o Krzemowej Dolinie zaczęło pojawiać się w FORTUNE, TIME i BUSINESS WEEK.

Witajcie w Krzemowej Dolinie

Podróżując samochodem przez Krzemową Dolinę powinno się logicznie zaczynać od Uniwersytetu Stanford. Na terenie tej uczelni mieści się Park Badawczy Stanforda – siedziby Hewlett-Parkarda i dziesiątków innych firm, które były tu najwcześniejszymi przybyszami. Cały kompleks, jakim jest Krzemowa Dolina, wziął początek właśnie od Uniwersytetu Stanford (niektórzy twierdzą nawet, że to on właśnie jest odnoszącą największe sukcesy firmą w tym regionie). Jadąc na południe w kierunku San Jose postępuje się w zasadzie w ślad za procesem rozwoju Krzemowej Doliny, tak jak dokonywał się on z roku na rok. W Palo Alto można dostrzec kilka wysokościowców będących siedzibą firm inwestycyjnych, operujących kapitałem poszukującym. Dostarczają one funduszy inżynierom-przedsiębiorcom zakładającym setki „odpryskowych firm, eksploatujących innowacje techniczne opracowane w innym przedsiębiorstwie.

Następnie przybywamy do Mountain View – siedziby firmy Fairchild Semiconductors, która sama zrodziła wiele firm „odpryskowych". Parę mil dalej, natrafiamy na największą koncentrację firm przemysłu półprzewodnikowego w Sunnyvale, Cupertino i Santa Clara. Tu właśnie mieści się dziś serce Krzemowej Doliny. Intel ma siedzibę w Santa Clara, w pobliżu znajduje się AMD (Advanced Micro Devices) i Bar pod Kołem od Wozu, będący knajpą, do której zwykli wpadać inżynierowie z tutejszych firm. Na prawo, wśród niskich wzgórz, leży Los Atlos – ulubione miejsce na rezydencje nowo upieczonych milionerów. W pobliżu w Cupertino mieści się firma Apple i inne nowsze przedsiębiorstwa.

Na drugim końcu Krzemowej Doliny znajduje się San Jose – szybko rosnące miasto zamieszkiwane przez mniejszości etniczne, z których składa się większość wykwalifikowanych robotników fizycznych pracujących w firmach Krzemowej Doliny. Są wśród nich Meksykanie, Filipińczycy, Wietnamczycy. Uciekając przed niebotycznymi cenami domów w „powiecie północnym", gdzie zamieszkuje większość inżynierów i kierowników, skupiają się głównie w „powiecie południowym". Gdy jedzie się w Santa Clara, Sunnyvale i Cuppertino do San Jose, po przekroczeniu granic miasta dostrzega się wyraźny spadek statusu społeczno-ekonomicznego: większy ruch, gęstszy smog, większe przestępczość. Problemy społeczne istnieją nawet w raju.

Aczkolwiek San Jose jest głównie „sypialnią" Krzemowej Doliny, firmy mikroelektroni-czne lokują się ostatnio zarówno tam, jak i w pobliskich miasteczkach satelickich, jak np. Milpitas i Alviso. Tamtejsze zakłady są za-zwyczaj młodsze i mniejsze, niż ich odpowiedniki w sercu Doliny, parę mil na północ. Nowsze obiekty mieszczę się na południowym obrzeżu kompleksu „high technology", Krzemowej Doliny zabrakło bowiem gruntów. Wiele najnowszych zakładów produkcyjnych nie mieści się nawet w Kalifornii, ulokowano je w Teksasie, Colorado, w Oregonie lub – dzięki taniości tamtejszej siły roboczej i niskim cenom domów – nawet w Malezji, na Filipinach czy w Meksyku. A mimo to, nawet jeśli zakłady produkcyjne wznosi się gdzie indziej, laboratoria pozostaję w Krzemowiej Dolinie.

Niemal cała Krzemowa Dolina leży w powiecie Santa Clara, który w latach pięćdzie-siętych był zagłębiem śliwkowym Ameryki. W przemyśle przetwórczym w całym powiecie pracowało 800 osób, z czego połowa – w przetwórniach owocowych. Dziś po drzewach owocowych niemal nie ma śladu.

 
Społeczeństwo informacyjne

Krzemowa Dolina, to miejsce, w którym zrodziły się kieszonkowe kalkulatory, gry video, komputery domowe, telefony bezprzewodowe, technika laserowa, mikroprocesory i zegarki cyfrowe. Niemal wszystkie nowe wyroby przemysłu elektronicznego, jakie pojawiły się w ostatnich latach, wywodzę się z Krzemowej Doliny. Około 62% firm zrzeszonych w Amerykańskim Stowarzyszeniu Elektronicznym, czyli 1.111, mieści się w Kalifornii. Massachusetts znajduje się na drugim miejscu, majęc ich tylko 112. Siedziba główna stowarzyszenia mieści się w Pało Alto.

Krzemowa Dolina reprezentuje kapitalizm w stylu olimpijskim. O jej awansie ekonomicznym świadczy fakt, że stała się ona dziewie-tym co do wielkości ośrodkiem przemysłu w USA, a wartość sprzedaży tutejszych wyrobów wynosi ponad 40 mld dolarów rocznie. Co roku powstaje tu około 40 tys. nowych miejsc pracy, z których większość jest w jakiś sposób zwięzana z technikami informacyjnymi. Krzemowa Dolina jest niemal doskonałym przykładem „społeczeństwa informacyjnego", w którym większość pracowników zajmuje się zbieraniem i rozprowadzeniem informacji lub wytwarzaniem służęcych do tego urzędzeń. Miejscowa gospodarka rozwija się najszybciej w całej Ameryce, i prosperuje najlepiej ze wszystkich regionów Ameryki. W powiecie Santa Clara średnia dochodów rodziny wynosi ponad 30 tys. dolarów rocznie. Od r. 1970 do 1980 San Jose przeskoczyło na liście największych miast Ameryki z 29 miejsca na 18, jest więc najszybciej rosnącym miastem w całych Stanach Zjednoczonych. Kompleks zaawansowanej techniki, taki jak Krzemowa Dolina jest także skupiskiem elity intelektualnej. Na małym terenie mieszka ponad 6 tys. doktorów nauk, czyli co szósty doktor nauk w Kalifornii, będącej wszak stanem o największej koncentracji tak wysoko wykształconych osobników w Ameryce.

Jose Riley, były dyrektor firmy elektronicznej, który pomagał założyć lukratywny Klub Dziesięcioboju (gdzie roczna składka wynosi 1500 dolarów) powiada: „W promieniu 12 minut jazdy od tego klubu pracuje 220 tys. osób z czego 80 tys. ma wyższe wykształcenie a 75 tys. opija się pracę. Inny dyrektor powiedział nam: „Nasze credo brzmi – ciężko pracować, hucznie się bawić i nie dbać o różnicę między pracę a zabawę. Nie ma między nimi żadnej różnicy". W Krzemowej Dolinie panuje osobliwy styl pracy i życia. Inżynierowie pracuję przez 7 dni w tygodniu po 15 godzin dziennie, zaś wielu z nich zamierza za dziesięć lat zostać milionerem i wycofać się z interesu.

Firma inwestycyjna Thompson Tuckman Anderson Inc. z Palo Alto stwierdziła, że między wzgórzami Los Altos a Atherton (północna 1/3 Krzemowej Doliny) mieszka 15 280 milionerów. Nie wszyscy ci bogacze dorobili się na zaawansowanej technice, mimo to jednak Krzemowa Dolina jest miejscem największego skupienia noworyszy w Stanach Zjednoczonych.

Co dokładnie znaczę słowa „zaawansowana technika" (high technology?)

Przemysł zaawansowanej techniki cechuję:

  1. wysokie kwalifikacje pracowników, wśroo których jest wielu naukowców i inżynierów;
  2. szybkie tempo rozwoju;
  3. wysoka proporcja wydatków na badania i prace rozwojowe do wartości sprzedaży;
  4. istnienie globalnego rynku na jego wyroby.

Mamy tu nie tylko do czynienia z szybkim postępem techniki, lecz również z jej nieustannymi zmianami, dokonującymi się w tempie wiele szybszym niż gdzie indziej. Elektronika nie jest dziś jedyne dziedzinę przemysłu zaawansowanej techniki, inne jego gałęzie to inżynieria genetyczna, przełnysł lotniczny i kosmiczny, farmaceutyczny i aparaturowy. Wewnętrz przemysłu elektronicznego niekóre branże – przemysł komputerowy i półrzewodnikowy – opieraję się na najszybciej rozwijajęcych się technologiach. Mikroelektronika jest więc najbardziej zaawansowane ze wszystkich technik zaawansowanych.

Narodziny elektroniki w Pało Alto

Latem 1912 roku w małym domku pod numerem 913 przy ulicy Emersona w Pało Alto zaszło wydarzenia o niezwykłej wadze w dziejach elektroniki. Lee de Forest i dwaj koledzy, badacze z Federal Telegraph Company – firmy działajęcej w poczętkach przemysłu elektronicznego, pochylili się nad stołem obserwujęc muchę spacerujęcę po kartce papieru. Wsłuchiwali się we wzmocniony 120 razy dźwięk wydawany przez jej nogi; każdy jej krok brzmiał, jak na defiladzie. Wtedy właśnie pierwszy raz użyto do wzmocnienia sygnału – lampy próżniowej. Oznaczało to narodziny elektroniki i otworzyło drogę do rozwoju radia, telewizji, radaru, magnetofonów i komputerów. Dawny dom de Foresta przy ulicy Emersona, to dziś pusta parcela zarośnięta chwastami i zarzucona złomem, przy chodniku mieści się jednak pamiętkowa tablica, umieszczona przez władze miejskie. Napis na niej głosi, iż w tym miejscu Lee de Forest z Federal Telegragh Company wynalazł lampę próżniowe, która mogła funkcjonować jako wzmacniacz.

Zasadnicze role dla poczętków Krzemowej Doliny odegrał Uniwersytet Stanforda, a zwłaszcza przejęty wizję przyszłości jego wiceprezesa – Fryderick Terman. W r. 1920 Uniwersytet Stanforda był uczelnię trzecioli-gowę i prowincjonalne, funkcjonujęcę na zasadach zamiejskiego klubu. Już w r. 1960 znalazł się wśród najznakomitszych uniwersytetów kraju. Awans uczelni pomógł w starcie przemysłu mikroelektronicznego Krzemowej Doliny, zaś Krzemowa Dolina pomogła Uniwersytetowi Stanforda stać się tym, czy jest on dzisiaj.

Czytaj także w dziale JAK TO ROBIĄ INNI
„Bajtek na Syberii”
Waldemar Siwiński - Bajtek 1/1986

Słynny nowosybirski Akadiemgorodok. Koniec stycznia. Przez bajkowo ośnieżony sosnowo-brzozowy las idę do Centrum Obliczeniowego, na spotkanie z akademikiem Andriejem Jerszowem. Wśród różnojęzycznej literatury leżącej na biurku i krzesłach w gabinecie tego najwybitniejszego radzieckiego informatyka spostrzegam styczniowy numer amerykańskiego pisma „BYTE".

Bajtek na Syberii
„Gorączka Krzemowej Doliny”

Nakładem wydawnictwa Basic Books z Nowego Jorku ukazała się w 1984 r. książka Everetta M Rogersa i Judith K. Larsen pt. „Gorączka Krzemowej Doliny ". W żywej, lecz wnikliwej formie przedstawia ona proces kształtowania się specyficznej kultury środowiska „wysokiej technologii" (high technology), twórców półprzewodników, obwodów scalonych, komputerów i ich oprogramowania, a także ich sukcesy i niepowodzenia, wytężoną pracę i rozrywki. Poniżej rozpoczynamy druk wybranych fragmentów książki.

Gorączka Krzemowej Doliny
„Co słychać w Szwecji. Korespondencja ze Szwecji”
Klaudiusz Dybowski - Bajtek 11/1986

Przyjeżdżającemu do Malmö natychmiast rzuci się w oczy niezwykła czystość panująca w tym mieście i olbrzymia ilość sklepów, od których zawartości można dostać zawrotu głowy. Niestety znacznie częściej można też dostać zawrotu od cen tu panujących — Szwecja jest raczej drogim krajem.

„Komputerowa furia. Korespondencja z Bułgarii”
MAGDA RULSKA - Bajtek 3/1985

Komputer przestaje być nowością. Nowością staje się odkrywanie, jakim jeszcze celom może służyć” — z opinią Nikołaja Tomowa, naczelnego inżyniera sofijskiej „Elektroniki” nie sposób się nie zgodzić. Zawarta jest w niej fascynacja Bułgarów wyścigiem za światową czołówką, fascynacja elektroniką i jej wytworami.

„Bajtek na uniwersytecie. Korespondencja z Węgier”
Roman Poznański - Bajtek 8/1986

Na początku lipca tego roku. w Węgierskim mieście Salgotarian młodzi ludzie z wielu krajów spotkali się na Letnim Uniwersytecie. Tego rodzaju spot-kania były organizowane dla węgierskiej młodzieży już od wielu lat, po raz trzec i natomiast zaproszono młodzież z innych krajów. Temat-hasło tegorocznego Uniwersytetu to „Technologie przyszłości i młodzież”.

„Dlaczego IBM”
Andrzej Pilaszek - Bajtek 12/1986

Znaczna cześć reklam profesjonalnych, szesnastobitowych mikrokomputerów zawiera następujące sformułowanie: nasz produkt jest zgodny programowo z IBM PC. Praktycznie takie stwierdzenie oznacza zwykle, że pod względem funkcjonalnym produkt jest prawie idealna kopia IBMa.  

„Wejście na Mleczną Drogę”
Elżbieta Weggi, Wiktor Weggi - Bajtek 4/1985

Państwo Środka, które do niedawna kojarzyło nam się raczej tylko z armią odzianych w workowate drelichy robotników, wykonujących ręcznie nierzadko bardzo ciężkie prace, zmienia się w kraj pod wieloma względami nowoczesny. Nic jest tych dziedzin jeszcze wiele, ale w niektórych Chiny dzięki pracowitości swego narodu i taniej sile roboczej wyraźnie odrobiły straty, dzielące je od krajów wysokorozwiniętych.    

„W kolejce do kasy”
Andrzej Pilaszek - Bajtek 10/1988

O tym, że komputer jest przede wszystkim narzędziem pracy, nie zaś zabawką pisaliśmy w „Bajtku" już nie raz. Dziś tropiąc poważne zastosowania komputerów, spenetrujemy wnętrze nowoczesnego sklepu.

„Parkingowy na obwodach scalonych”
Wojciech Łuczak - Bajtek 9/1988

Tego upalnego sobotniego przedpołudnia spory parking w centrum Osnabrueck zakorkował się na amen.

„Komputery w szkołach USA”
Waldemar Siwiński - Bajtek 4/1989

W ubiegłym roku szkolnym 94,9 proc. amerykańskich szkół w większym lub mniejszym stopniu korzystało z komputerów w procesie nauczania.