Bajtek 6/1988
Bajtek 6/1988

No i jest... Mogę oficjalnie potwierdzić, że to najszybszy reduks w historii reduksów z wszystkimi plusami tej sytuacji i minusami... Z minusami, bo w sumie numer bazuje niestety na materiałach graficznych ze skanów ekipy gozdka, plusy bo chcąc ...

Zobacz stronę związaną z tym artykułem w Reduksach Try2emu
Spis treści:
Grzegorz Onichimowski

CIEN CeBITu

Reguła, znana każdemu miłośnikowi komputeryzacji mówi, że im mniejsza jest firma, tym dumniejszą nosi nazwę. Podobnie bywa i z targami. Poznański „Infosystem”, chociaż w założeniu miał być imprezą informatyczną numer jeden, i to nie tylko dla Polski, przynajmniej jeszcze w 1988 roku, potwierdził wspomnianą opinię.

 

Oczywiście przesadą byłoby mówić, że potencjalni wystawcy zlekceważyli targi. Wielu z nich zameldowało się w dużej sile. W porównaniu, chociażby do warszawskiej wystawy „Komputer 88” widać było znacznie większą aktywność dużych firm państwowych i producentów z krajów socjalistycznych. Zawiedli natomiast organizatorów wystawcy zachodni, z których tylko nieliczni przedstawiali jakieś naprawdę konkretne oferty.

Czy „Infosystem” oferta na nim zaprezentowana pozwala z nadzieją myśleć o dniu jutrzejszym? W dziedzinie hardwaru raczej nie. Wprawdzie „Elwro” pokazało nareszcie „Juniora” nie tylko na stoisku, ale również w akcji, podczas lekcji prowadzonych w pawilonie edukacji komputerowej, a także całkowicie „żółty” w środku model 801 AT lecz na tym oferta rodzima się kończyła, jeśli nie liczyć kilku drobnych producentów, takich jak choćby „Comtech”. Spółdzielnia ta rozpoczyna właśnie produkcję mi nikomputera CTCS 16/24, jak twierdzą jej prezesi, konstrukcji własnej zgodnej z linią PDP 11. Ten i kilka innych minikomputerów było jedynymi rodzynkami w „IBM-owym ciasteczku”. Monokultura mikrokomputerów opartych o linię Intela jest u nas niemal absolutna.

Co ciekawe, wielu bossów rodzimej komputeryzacji uważa tę monokulturę za szczególnie pożądaną i pożyteczną. Podczas swej konferencji prasowej szefowie „Elwro” przyznali, że wystąpili do ministra finansów o wprowadzenie cła na przywożone do Polski mikrokomputery niezgodne ze standardem IBM (!). Ciekawe, czy autorzy tego pomysłu robią to dlatego, bo darzą „Big Blue” platonicznym uczuciem, czy po prostu z głupoty? Chociaż bowiem IBM-y zdominowały rzeczywiście rynek światowy, nikt przecież nie wie, czy właśnie ta konstrukcja jest najbardziej przyszłościowa. Dlatego, chociażby Amiga, czy Atari ST cieszą się także powodzeniem. Nikt poza tym nie mógł nam wyjaśnić, co ma we wspomnianym wniosku znaczyć słowo „mikrokomputer”? Także domowy? A może, zdaniem „Elwro”, trzeba także wprowadzić cło na maszyny typu „Vax”, czy „Sun”, które tylko dzięki importowi prywatnemu prześlizgują się dziś do nas przez sito embarga, a bez których szczególnie w dużych przedsiębiorstwach, maszyny typu PC są jedynie zabawkami.

Rozpisałem się nieco o sprawie, która została jedynie zasygnalizowana podczas targów, ale to chyba dlatego, że uwidoczniły one kilka niezbyt pocieszających tendencji. Jedną z nich jest wspomniana monokultura sprzętowa. Komputery tylko PC, drukarki tylko Star, itp. Są to wprawdzie produkty bardzo nowoczesne, a przyjęcie standardu jest niezbędne dla komunikacji między systemami, ale zawsze trzeba, chociażby wiedzieć, co też dzieje się na innych kierunkach rozwoju.

Łatwizna, także finansowa (mało transakcji za to z jak najlepszym przebiciem) sprawiły, ża jak już pisaliśmy we wstępniaku do poprzedniego „Bajt- ka”, praktycznie nieobecna była na targach oferta dla indywidualnego nabywcy. Wprawdzie mają się ponoć pojawić w sklepach „Juniory”, ale cena 300 tys. lub więcej, za samą jednostkę centralną plus 700 tys. za stację dyskietek (ciekawe, dlaczego ma ona rozmiar nesesera?) nie wydaje się czynić go „komputerem dla mas”. Dlatego też z entuzjazmem niemal przyjęliśmy wiadomość o podpisaniu w Warszawie właśnie podczas trwania poznańskiej wystawy, kontraktu między „Pewexem” a dealerem koncernu Commodore. Wprawdzie wciąż jeszcze za bony, ale trafi do nas w dużych ilościach kolejny po Atari prawdziwy mikrokomputer domowy i to nawet z wersją de luxe, czyli Amigą 500 dla bardziej zasobnych. Commodore swoją polską premierę, będzie miał już w czerwcu, podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich. Na „Infosystemie” go nie było.

Wspomniałem już o dość poważnym potraktowaniu wystawy przez duże firmy ze wszystkich krajów socjalistycznych. Niewątpliwie najpoważniejszą spośród nich ofertą pochwalić się może NRD-owski „Robotron”. W jej skład wchodzą m.in. dwa mikrokomputery klasy PC- A 7150 i EC 1834 minikomputery, drukarki i elektroniczne maszyny do pisania. Najważniejsze jest jednak, że wszystkie te maszyny produkuje się w dużych seriach i przy sporym udziale rodzimych podzespołów. Oczywiście wiele jest w nich także podzespołów zachodnich i dalekowschodnich, ale jest to już produkcja, nie zaś tylko składanie.

Trudno natomiast mówić o wielkoseryjnej produkcji tego, co pokazał na Infosystemie „Polkolor”. Trzy prezentowane tam typy kolorowych telewizorów, a także magnetowid z nalepką „Polkolor- -Schneider” prezentowały się wprawdzie znakomicie, ale cóż z tego, skoro w sklepach nikt ich raczej nie oglądał i nieprędko pewnie zobaczy. Trzeba jednak przyznać, że wyglądały naprawdę nowocześnie, a wspomniany magnetowid na głowę bije konkurenta z „Kasprzaka”. Czy jednak rodzimej produkcji nie jest w nim jedynie naklejka — trudno powiedzieć.

Niewielka aktywność na „Infosystemie” firm zachodnich nie oznacza, że na ich stoiskach nie było co oglądać. U „Philipsa” dla przykładu szokował zupełnie nowy system składający się z mikrokomputera wyposażonego m.in. w stację CD-ROM (płyt kompaktowych) i gramowidu. Pozwala on na rejestrację na dwóch nośnikach — małej i dużej płytach optycznych programu edukacyjnego zawierającego dla przykładu całą encyklopedię z ilustracjami.

Pojawiły się także na naszym rynku firmy wprawdzie bardzo znane, lecz dotąd jakby omijające Polskę. Zdecydowaną supremację „Stara” w dziedzinie   drukarek   podważyć chcą m.in. Epson i Citizen. Pierwszy szykuje ponoć ofensywę w swoim, czyli wielkim stylu, drugi zdobywa teren powoli za sprawą zachodnioniemieckiego pośrednika- firmy Synelec. M.in. jego drukarki zobaczyliśmy na stoisku spółki „Mikrokomputery”. Dziwi tylko, że za profesjonalne uważa się u nas wyłącznie drukarki o szerokości wałka 15 cali. Tymczasem obok MSP 15E „Mikrokomputery” mogłyby dla swoich klientów zakupić, także, chociażby testowane przez nas Citizeny 120D. Jakoś w przypadku maszyn do pisania format A4 nam odpowiada. Dlaczego po zainstalowaniu komputerów potrzebne są od razu większe płachty papieru?

Na koniec o tym, co powinno stanowić chyba podstawę oferty targowej — o softwarze. Nie było tutaj także żadnych rewelacji. Swoją drogą ktoś mógłby, poza nami, zastanowić się, dlaczego tak się dzieje? Do dziś niewiele powstało u nas choćby tak podstawowych programów jak edytor tekstu (na „Infosystemie” były prezentowane na poważnie tylko dwa), nie ma żadnego systemu Desktop Publishing, brakuje najprostszych rodzimych programów narzędziwych. Trochę lepiej jest natomiast w dziedzinie specjalistycznego oprogramowania użytkowego, pojawiły się pierwsze systemy CAD CAM.

Potrzeba nam z pewnością więcej takich imprez jak „Infosystem”, czy „Komputer”. Przegląd własnych możliwości w cieniu CeBITu, czy choćby odbywającego się równolegle z imprezą poznańską paryskiego SICOBu pozwala nam, spróbować odpowiedzieć na pytanie, jak też ma się nasza komputeryzacja? Moja prywatna najkrótsza odpowiedź byłaby chyba jednak dość enigmatyczna: trochę dobrze, trochę źle.

Grzegorz Onichimowski