Co to jest CeBIT? Odbywające się co roku w Hanowerze (RFN) wielkie targi. Czy komputerowe? Popatrzmy na jakie grupy organizatorzy podzielili ekspozycję:
- Office and Information systems.
- Banking and Security systems.
- Software and Consulting.
- DP Perpherals.
- Office and Organizational Technology.
- Applications Center for Small to Midsized Companies and Professionals.
- Telecommunication, Research and Development.
- C-Technologies, Production Data Aquisition.*)
Podaję w wersji oryginalnej zachowując nawet szczegóły pisowni, aby uniknąć posądzenia o tendencyjne tłumaczenie. A trzeba mieć argument, gdy chce się powiedzieć coś sprzecznego z obiegowym poglądem. CeBIT to nie są targi komputerów. Organizatorzy używają nazwy: „The World Center for Office, Information and Telecommunication”. Oferowane na nich jest wszystko, co może służyć sprawnemu przetwarzaniu informacji, ułatwieniu pracy w biurze, sklepie czy banku, organizacji łączności. Rzeczywiście; bardzo wielu wystawców przywiozło ze sobą komputery. Często nie są one jednak towarem samym w sobie, lecz elementem systemu przeznaczonego do wykonywania jakiegoś zadania, np. prowadzenia korespondencji, gromadzenia danych.
Podkreślam, elementem. Typowy wystawca nie oferuje sprzętu na zasadzie: kup Pan komputer bo to bardzo pożyteczna maszyna, na pewno Pan wymyśli dla niego jakieś zastosowanie. Oferowane są zestawy realizujące jakąś funkcję, rozwiązanie konkretnego problemu. Np.: „nasz system zastępuje karty zegarowe przy rejestracji czasu pracy, automatycznie rozlicza pracowników, itd...”, a nie: „nasz system zbudowany jest w oparciu o 32-bitowy mikrokomputer”. Rozsądny dyrektor, który ma problem rozliczania czasu pracy dla trzech tysięcy pracowników, kupi system działający nawet na komputerze 14-i-pół-bi- towym, pod warunkiem, że będzie dobrze robił to co powinien. Natomiast nawet najwspanialszy komputer, tysiącbitowy, pełen megabajtów, megahercy i do tego jeszcze turbo do kwadratu, jest dla niego zupełnie nic nie wart jako urządzenie samo w sobie.
Komputery też były
Żeby uniknąć nieporozumień dodaję, że oczywiście, wystawiają się także producenci sprzętu. I ci wielcy, znani w całym świecie, i wielu takich, których pierwszy raz widziałem na oczy. Jednak szukają oni przede wszystkim klientów innego rodzaju. Choćby właśnie wspomniani przed chwilą producenci systemów użytkowych muszą gdzieś kupować komputery do tych systemów. Hurtownicy, właściciele sklepów to są partnerzy dla poważnych producentów. Oczywiście wielkie stoiska rekinów urządzane są także z myślą o zwykłych użytkownikach, którzy chcą zobaczyć nowości mające pojawić się w handlu w najbliższej przyszłości. Wszyscy goście są witani uprzejmie — reklama jest dźwignią handlu. Każdy chce zrobić najlepsze wrażenie, jeśli jego komputery spodobają mi się, to właśnie o nie będę później pytał swoich lokalnych dostawców sprzętu.
Bardzo wielu dostawców techniki biurowej, handlowej czy jeszcze innej oferowało rozwiązania bazujące na ogromnych możliwościach współczesnych komputerów, a przede wszystkim mikrokomputerów. Stąd wrażenie dominacji sprzętu liczącego w wielu stoiskach. Jednak wystawiane jest również wiele urządzeń zupełnie nic nie mających wspólnego z komputerem. Podręczne maszynki do szybkiego oprawiania dokumentów z pełną gamą kolorowych okładek do wyboru, a z drugiej strony niszczarki, zamieniające wkładane do nich papiery na drobniutką sieczkę. Wielkie szafy z obracanymi silnikami pojemnikami na tradycyjne papierowe dokumenty, i malutkie dyktafony. Całe systemy przygotowywania i wykorzystywania mikrofilmów oraz maszyny do otwierania kopert. A także cała gama zwykłych (czyli elektrycznych!) maszyn do pisania, także takich dość inteligentnych, oraz spora oferta elektronicznych kalkulatorów.
Nie tylko biuro
Także inne dziedziny działalności człowieka miały swoje tematyczne ekspozycje. Oczywiście znalazła odbicie ogromna rola pieniądza w naszym życiu. Sprzęt dla banków miał odrębną ekspozycję. Oprócz dużych skomputeryzowanych systemów obsługujących operacje banku były też i maszyny liczące bilon, czy wymieniające pieniądze (np. funty, franki i dolary na marki). Specjalizowane terminale kasowe i rachunkowe, systemy elektronicznych zabezpieczeń.
Pawilony łączności zawierały pełną gamę propozycji: od malutkich przenośnych radiotelefonów, do anten satelitarnych i systemów zapewniających łączność na całej kuli ziemskiej. Dla poważnych ludzi interesu oferowano wbudowane w biurko systemy wielokanało-wej łączności z całym światem, sprzężone z komputerem i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Nie tylko dla nich są natomiast telefaksy — urządzenia do przesyłania na odległość kopii dokumentów. Wykorzystują zwykłą linię telefoniczną i są chyba bardzo użyteczne, gdyż wszystkie firmy z którymi miałem do czynienia oprócz telefonu i teleksu podają numer telefaksu.
Także handlowcy, hotelarze i właściciele restauracji nie mogli narzekać na brak zainteresowania swoimi potrzebami. Elektroniczne kasy rejestracyjne, samodzielne i współpracujące z komputerami, wagi elektroniczne, kompletne stanowiska kasowe dla domów towarowych. Wszystko to oferowano na przynajmniej kilkudziesięciu stoiskach.
I wreszcie sprzęt chyba głównie biurowy, ale zasługujący na oddzielną wzmiankę: kopiarki. Najwięksi, np. Canon czy Minolta wystawili ich po kilkanaście typów. Duże i małe, potrafią robić powiększenia i zmniejszenia, pracować w kilku kolorach, sortować kopie jeśli robimy kilka egzemplarzy. Są nawet egzemplarze przenośne, na baterie.
Do długotrwałej, właściwe} pracy komputer potrzebuje nie tylko odpowiedniej jakości zasilania z sieci elektrycznej, ale i wielu dodatkowych materiałów. Dyskietek, taśmy barwiącej do drukarki, pisaków do plotera. Różnych rodzajów papieru do drukarki, pojedynczego lub wielowarstwowego, najlepiej z kalką która nie brudzi wszystkiego dookoła na czarno. Wreszcie potrzebne są materiały do konserwacji: czyszczenia głowic, klawiatury, antystatyczne ściereczki i aerozole. Przy braku tego wszystkiego, w zaopatrzeniowej próżni komputery długo nie pociągną. Na całym świecie jest to oczywiste i zrozumiałe, prawda?
Kilku wystawców oferowało też siatki ochronne, zakładane na ekran. Mają one chronić organizm operatora (przede wszystkim wzrok) przed szkodliwymi skutkami pracy przy monitorze. Są one mało znane w Polsce, a być może warto się nimi zainteresować.
Szklana ściana
Na targach zainstalowany był komputerowy system informacyjny. Korzystać można było z niego bezpłatnie, ale za pośrednictwem operatorów, obsługujących terminale. Ci właśnie operatorzy dostarczyli mi (zupełnie niechcący) nieoficjalnej listy najczęściej szukanych firm. Żeby ułatwić sobie pra cę przykleili na szybach przed sobą adresy firm, o które najczęściej pytano Oto lista, którą dla Was przepisałem: Commodore, Apple, Atari, Schneider, Mi crosoft, Data Becker, Markt und Technik, Hewlett Packard, NEC, Toshiba, Casio, Sharp, Epson, Zenith. Jeśli ktoś nie wie kto to jest Markt und Technik proponuję, żeby się nie martwił, ja też nie wiem.
Część firm starafa się zwracać uwagę publiczności nie tylko swoją podstawową ofertą. Pisaliśmy już o pokazach ruchomych, trójwymiarowych obrazów. Zdarzały się też rzeczy mniej techniczne, np. występy mistrza magii lub koncert egzotycznych instrumentów przed stoiskiem firmy. Koncert składał się między innymi z pięknej gry na pile, ale nie był chyba tak atrakcyjny jak urodzinowe przyjęcie (piętnaste urodziny) firmy „Obra” robiącej oprogramowanie, gdyż tam, oprócz zespołu muzycznego występowała jeszcze wielka beczka piwa i trzej barmani wręczający gościom pełne kufle.
Na koniec chciałbym jeszcze wrócić do rzeczy poważniejszych. Targi były niemieckojęzyczne, jednak sporo materiałów można było uzyskać po angielsku. Prawie wszystkie osoby, do których zwracałem się po angielsku, płynnie odpowiadały w tym języku. Prawdziwym powodem, dla którego podałem „spis treści” wystawy w oryginale jest chęć zwrócenia Waszej uwagi na ten problem. Osoby nie znające żadnego języka poza polskim mogą sobie próbować wyobrazić targi tak: kilkanaście tysięcy komputerów i innych urządzeń, przy nich jakieś napisy, stoją uśmiechnięci ludzie, którzy chętnie wszystko wyjaśniają. A my stoimy wśród nich, ale to nieprawda, że jesteśmy partnerami. Nie mamy żadnej możliwości porozumienia się, tak, jakby dzieliła nas gruba szyba. Nie piszę tego, aby komuś dokuczyć, ale raczej, aby zmobilizować wszystkich do nauki języków. Tak przy okazji, znajomość angielskiego rozwiązuje wiele problemów, np. nie trzeba czekać, aż ktoś przetłumaczy interesującą nas książkę. No i oczywiście, za'kilka lat pojedziemy razem na CeBIT. Zapewniam Was, że warto.
*) C — technologie, to wszystkie nowe techniki pracy mające w nazwie „computer”: CAD — Computer Aided Design, CAE — Computer Aided Engineering, CIM — Computer Integrated Manufacturing, czyli, ogólnie mówiąc, wspomagane komputerem projektowanie i produkcja.
Jonasz Mayer
