[Atari] AtariOnLine: SV 2019 - relacja subiektywna

[2] # AtariOnLine | Poniedziałek, 22 Czerwca 2020 21:14CET

[Atari] AtariOnLine: SV 2019 - relacja subiektywna

Plan na dojazd wyklarował się w ostatniej chwili. Musiałem ogarnąć rano logistykę rodzinną dlategoż umówiłem się z Blasphem o 07:55 w piątek pod jedną z Bierdonek we Wrocławiu. Nie wypaliło ze względu na zapomniane obuwie zmienne przez moją pierworodną przeto Blasph czekał na mnie jakieś 4 minuty na mrozie. Przecieki i kontrwywiad donosił, że Blasph brał udział w produkcji LMS na SV19. Jak zobaczyłem jego minę od razu wiedziałem, że to prawda. Pierwsze zdanie jakie powiedział brzmiało mniej więcej tak: "I jak tam, ekhm, agenda?". Ooooo - nie tylko LMS ma demo ale jest to demo w ch*j mocne! Taki wniosek wysnułem i był to wniosek oczywiście słuszny. Ale pokora przed drogą jest rzeczą dobrą. No nic - ruszyliśmy w trase.

Blasph od razu zasypał mnie tysiącem wątków bardziej lub luźniej powiązanych z demosceną, życiem, religią, polityką, ekonomią i filozofią - do najbliższego skrzyżowania poruszone zostały kwestie designu w demach na tle historii ostatnich 20 lat, życia po śmierci oraz wizji z tym związanych, wypadku na nartach i samodzielnego nastawiania złamań bez konsultacji z ratownikami TOPR, trollingu na forach, sposoby na utrzymanie się z muzyki w realiach polskiego showbiznesu i legalizacja niektórych rzeczy (między innymi, oczywiście - wymieniam rzeczy najważniejsze). W takiej atmosferze wyruszyliśmy po Piesia i Odyńca mających oczekiwać nas w punkcie zbiorczym czyli Agondowóz z elementami LMS (Legendowóz) miał przewagę grafików w proporcji 3:1.

Do wioski Piesia zwanej przez niego uparcie miastem dojechaliśmy dokładnie tak jak zaplanowałem i przekazałem dzień wcześniej - o godzinie 10:34. Ja byłe trochę przytłoczony i zmęczony ilością poruszanych tematów w samochodzie i starałem się tak konsturować pytania aby Blasph puścił farbę o kontencie jaki mają produkcje grupy NG i LMS. No tutaj udało mu się trzymać gardę dośc wysoko ale coś tam z farby poszło ;) W każdym razie niespodzianki pozostały niespodziankami. Dojechaliśmy do "miasta" i chwilę szukaliśmy adresu na jednej z 3 ulic do wyboru - ale w końcu znalazłem domostwo Piesia gdzie Odyniec już czekał od minut pięciu i zaparkował samochód uprzednio go maskując elementami fauny i flory. Pojawił się spontaniczny plan wypcia kawy u Piesia ale doszliśmy do wniosku, że nie będziemy naruszać spokoju jego domostwa przeto udaliśmy sie na pobliską stację celem zatankowania, wypicia gorącego płynu i zjedzeniu hoddoga. W tym ostatnim wyjątkowo byłem osamotniony - widać czasy się zmieniają - hoddogi są zastępowane przez seler naciowy, a piątkowe wypady na miasto badaniami prostaty.

Komplet osób w samochodzie całkowicie zdał się na nieomylność GPS i ruszyliśmy do Gdańska opuszczając lokalny sabat grafików. Rozmowy w aucie skupiły się znowu na tematach ogónoscenowych z przewagą perspektywy ludzi rysujących. Nie wiedziałem, że jest tyle rodzaju ditheringu i ze względu na ograniczenia pamięci nie jestem w stanie przytoczyć tychże poruszanych. Graficy jak to graficy - wymieniali się spostrzeżeniami iż nie mieli czasu na dopracowanie grafik przeto nie są one tak dobrej jakości jak być powinny. Do tego jestem przyzwyczajony i puszczam tego typu komentarze mimo uszu (dobra, dobra). W głowie zapadła mi dyskusja na temat zasadniczy - czyli ilość ludzi dających rady i "konstruktywną" krytykę vs ilość ludzi coś robiących i zależności motywacyjne pomiędzy obiema proporcjami. Był on poparty konkretnymi przykładami niezwykle istotnych rzeczy - czy książę Persji powinien nosić turban? Aaaaa - to jest pytanie klucz znacznie ważniejsze od powodzenia projektu jako całości. Co tam przeporotowanie kodu i uruchomienie go na A8 z bardzo pozytywną prędkością. Turban - liczy sie TURBAN lub kolor włosów. Bardzo spodobała mi się idea dorobienia konfiguracji i ustawiania wielu okryć głowy, być może jeżeli pozwolą na to technikalia razem z kolorystyką. Na pewno autor portu się ucieszy i zapozna się z takową "poradą". Po drodze nie zatrzymywaliśmy się za często bo chcieliśmy zdążyć na obiad już w Gdańsku. Poza rozmową na temat hobby cześć czasu zeszła na tematy przyziemne coraz mocniej nas dotykające takie jak zdrowie, prewencja i kolonoskopia. Oczywiście przeplot teorii spiskowych pojawiał się cały czas i Odyniec cały czas prowokował wplatając pomiędzy różnorakie myśli zdania typu "i tym sposobem przechodzimy do teorii o płaskiej ziemi". Oliwa do ognia!


Do Gdańska na party place dotarliśmy około godziny 14 omijając różne przeszkody terenowe o wilgotności 100% i remontowane odcinki. Zaparkowałem pod budynkiem na trawniku co miało swoje konsekwencje, ale miejsca nigdzie indziej już nie znalazłem. Na miejscu było trochę osób i pierwsze co mi się nasunęło to możliwości sali vs ilość partyznatów jako wyzwanie. Prawie od razu natknąłem się na Koalę i Ooza i przywitawszy się serdecznie próbowaliśmy namierzać Gorgha celem wybrania się na obiad poprzedzając to meldunkiem w hostelu. Gorgh był niedaleko w drodze przeto poczekaliśmy na niego i po uściskaniu ruszyliśmy w miasto. Natknęliśmy się na ekipę LMS, które badawczo zagadnęła nas zdaniem "jak tam ściemniacze". Był to efekt zasłony dymnej Koali który chciał abyśmy zrobili wrażenie partyzantów bez dowiezionych produkcji. Słyszałem jak Odyniec z aJckiem wymienili się uwagą "ściemniają" przeto plan legł praktycznie w gruzach (ale był ratowany!) ale działał do tego momentu. Dotarliśmy do pobliskiego hostelu i po załatwieniu formalności zostawiliśmy graty w pokoju. Trzeba przyznać że zapach na korytarzu w tymże lokum niesie za sobą OGROMNY bagaż doświadczeń. Co tam się wyrabiało to nawet filozofom się nie śniło. Odyniec przekonał nas aby udać się do zarąbistej pierogarni z przepysznymi specjałami więc tak zrobiliśmy. Kilkaset metrów zapowiadanych zamieniło się w spory spacer i po odnalezieniu lokalu Pani poinformowała nas iż wszelakie stoliki są zarezerwowane. Nie wiem czy była to prawda, czy zmylił ją nasz wygląd ale musieliśmy przyjąć to jako pewnik. Widać było na twarzy Odyńca presję jaką wziął na siebie vs głód w oczach innych, ale skoro wszystkie stoliki w pierogarni były zarezerwowane to ten lokal musi być niesamowity i uwierzyliśmy na słowo, że tak jest. Wróciliśmy z powrotem wykonując spory spacer do pizzerii gdzie zamówiliśmy pizze (a jakże) wykonując manewry rozliczeniowe o takim sposobie komplikacji, że nie wiem co komu i gdzie i za co jestem winien. Troszkę przygotowaliśmy Odyńca do nocy z Agendą gdzie dzieje się naprawdę sporo i Odyniec podchodził do tematu mega poważnie o czym świadczył kolor jego twarzy idealnie odzwierciedlający commodoreowskie fiolety i beże. Ja międzyczasie odebrałem korespondencję od pr0be n/t dokręcania niektórych efektów co miało duży wpływ na dzień następny.


Po pizzy udaliśmy się na party place i dałem znak Koali, że pr0be kombinuje na co tenże zareagował entuzjastycznie (duża większa odporność na stres od mojej). Na party place trochę pogadaliśmy o gadkach szmatkach, przywitania, uściski i pyk - parę godzin. Przeciskałem się pomiędzy stolikami co raz natrafiając na mocną ekipę NG w przejściach - wywołało to szereg scenek rodzajowych, ale o charakterze bardzo pozytywnym. Przytrolowałem, że Blasph puścił mi demko NG w samochodzie ale chłopaki nie uwierzyli - mają spore doświadczenie ;) Fizjologia dała o sobie znać więc udałem się do toytoya (nazwanego pieszczotliwie przez ludzi toyotą) na zewnątrz i po załatwieni swoich spraw zostałem na dworze (polu?) gdyż ekipa czekała na limuzynę do knajpy z oficjalnym otwarciem. Jakowoż nie miałem w poprzednich latach okazji skorzystać z tego dobrodziejstwa więc spontanicznie zdecydowaliśmy iż zobaczymy jak to jest w takim aucie. Czekając musieliśmy zmierzyć się ze Strażą Miejską analizującą skrupulatnie prawidłowość zaparkowania naszych pojazdów na elemencie ziemi poprzedzającej śmietniki nazwanej przez Panie "nowiutkim trawnikiem". No nic - z prawem się nie dyskutuje. Przyjąłem postawę max dyplomacji i pokory co było strategią jedyną i pozwoliło mi negocjacyjne zejść z 500 PLN kary do pouczenia. Nieco inny plan miał Rocky który próbował uciec od odpowiedzialności i prawie najechał na Panią przyjmując retorykę przez opuszczoną szybę dokładnie odwrotną do mojej. Jak sprawa się skończyła - nie wiem - ale Pani zadeklarowała iż "Pan to na pewno dostanie 500 PLN bo jest Pan niemiły". Międzyczasie udało się skrzyknąć pozostałych i "rozładować" nowiutki trawnik ze zbędnego samochodowego balastu.


Nadeszła nasza pora na podróż wypasionym samochodem - do środka weszło ZNACZNIE więcej osób niż planowano więc nasz odbiór doświadczenia może być nieco zaszumiony. Konsumując szampana pomiędzy nogami swoimi i innych dostaliśmy głupawki. W Pamięć zapadło mi zdanie Ooza: "ciekawe czy stoimy na światłach czy na torach" :D Ogólnie w dość wesołej atmosferze dotarliśmy do Miasta Aniołów gdzie większość czasu spędziliśmy na konsumpcji piwa i orzeszków i rozmowach egzystencjalno - życiowo - ekologicznych. Otwarcie przemknęło mi gdzieś po drodze ale w pamięci siedzi mi obraz Faraona sceny c64 grzecznie patrzącego na tancerkę (bez czynnego udziału jak drzewiej bywało) i dzierżącego kufel piwa w ręko tak mocno, że liczyłem sekundy do szkła pęknięcia. Szacunek za opanowanie!


Po prezentacji udaliśmy się, tym razem pieszo, na party place zahaczając po drodze o kebaba (ja, Ooz i Piesiu). Przy budce spotkaliśmy ekipę Altair z którą wymieniliśmy się paroma uwagami. Ja miałem uwaloną od sosu rękę nieco przeto KK z rozbrajającą szczerością oznajmił mi przy uścisku dłoni dlaczego nie zdjął rękawiczki. Podpytaliśmy się o losy Druidarium i są one takie, że autor nie widzi tam niczego do dorabiania już - z założenia jest to gra na chwilową popykankę bez głębszego scenariusza i najprawdopodobniej takową pozostanie.


Po zjedzeniu szybkiego jedzenia wróciliśmy na party place gdzie kontynuowaliśmy integrację z ludźmi oraz czekaliśmy na premierowe piątkowe kompoty (ich rozbicie). Udało mi się zarejestrować co nie było czynnością prostą gdyż każdy chciał zamienić parę słów z Greyem przez co kolejka szła mega, mega wolno. Dodatkowo zakupiłem grę od Dudiego, w kolejce przejrzałem książkę TDC który sprytnie rozłożył się z kramem tuż przy kolejce co pozwoliło na przyciągnięcie uwagi staczy. Zgodnie z planem pierwotnym pierwotny plan na wystartowanie kompo się obsunął, ale przy niesamowitej ilości osób na sali kompoty ruszyły - chyba pomiędzy 21 a 22. Jest to zaiście pomysł genialny aby przy tej ilości prac rozbić to nawet na więcej tur i dziękujemy iż nareszcie się udało! Poszły muzyczki, graficzki na szereg platform. Radochy było co niemiara, siedizliśmy w naszej kanapowej loży ściśnięci i szczęśliwi i komentowaliśmy prace (zwłaszcza łódż podwodna na ST wszystkim się podobała). Dodatkowo poszły WILDy i przy reakcji NITRO na pracę "Mokry sen masaża" popłakałem się ze śmiechu - dosłownie - dzięki. Ojk! Prawdziwe WILDY! W WILD była wystawiona też chyba pełnoprawna pracka na Falcona - muzyczka. Był to debiut i bardzo mi się podobał! Tak trzymać! Mega wesoły był również wieczór który cały czas przyjmował prace siedząc praktycznie koło nas i przy 3-4 promilach komentował ten fakt uzupełniając magiczne pozycje w bazach, excelach i rekalkulując sumy kontrolne czy wszystko się zgadza. Mega pozytyw. Mimo iż poszły muzay, grafy i Wildy kompoty skończyły się i tak chyba koło drugiej w nocy. Co by było bez rozbicia? :) Uffff...


Międzyczasie przy naszym stoliku ugościliśmy Nostego który poczęstował nas swą nalewką i zazgonił. Piątek rządzi się swoimi prawami. Jeżeli chodzi o głosowanie online wszystko w tym roku działało pięknie mimo iż partyzantów było chyba rekordowo (ja nie pamiętam aby było więcej). Totalnie zmęczeni po kompotach udaliśmy się do hostelu, miałem plan na kolejnego Kebaba ale trochę już nam się chyba nie chciało więc zrezygnowaliśmy z tego ruchu. Koala wspomógł się w pokoju kanapkami, ja stwierdziłem, że wytrzymam do śniadania które to zamówiliśmy na recepcji zgodnie i grupowo.

Obudziłem się w sumie wcześnie i pobudziłem ludzi. Po toalecie koło 08:00 udaliśmy się na śniadanie gdzie spotkaliśmy już paru partyzantów hostelowych i skonsumowaliśmy klasykę - czyli bułki z serem i / lub wędliną. Celem odświeżenia zrobiliśmy długi spacer po Gdańsku i udaliśmy się na party place gdzie czuć było zapaszek i widać było rozkrętkę typową dla soboty i czekaliśmy na energetyki gadając z ludźmi. Zapytałem Takrona27 czy nie zna Takrona27 gdyż go szukam, bo miałem długo do spłacenia i plan wykonałem w 100%. pr0be napisał kolejnego maila jak tam czasowo stoi ze zmianami więc Koala zabrał się za linkowanie jego dokrętek i wprowadzaniem kolejnych swoich w ostatniej chwili generując ryzyko na które nie jestem nigdy psychicznie przygotowany ale ja jestem miętki koleś. W proces zaangażowali się też Ooz i Piesiu zmieniając jakieś rzeczy rzutem na taśmę. Na to zeszło nam sporo czasu, stresu i nerwów. Około godziny 14:20 dostałem maila od pr0be że finalne zmiany podeśle do 14. Nooo - gość coś musi mocno mieszać czasem, ja w każdym razie z pełnymi gaciami starałem się zorganizować test na compo machine na wszelki wypadek nie wierząc emulatorom. Wszystko to działo się w akompaniamencie koncertu SV, Silly talks itp - bardzo przyjemnej części imprezy którą polecam. Po drodze Kaz i TDC opowiadali tez o książce, Kaz ujawnił w końcu prawdę, że TDC nie istnieje - osoba którą oglądamy jest podstawionym aktorem a całość jest jednym wielkim eksperymentem psychologicznym nastawionym na zdezorientowanie społeczności i wygenerowaniu za pomocą sztuczek propagandowych ruchu oporu przeciwko TDC. Tak to przynajmniej zrozumiałem i nie wiem czy czegoś nie pokręciłem - brzmi groźnie.


No nic - część ekipy nie chciała czekać już na mnie i Koalę i poszła na pizze (ostatecznie poczekali na nas Svoy z Gorghem), ja po ostatnich poprawkach na jakie mogliśmy sobie pozwolić zdecydowałem się na test na compo machine oplatając siebie wokół monitora za pomocą bluzy. Po takim teście rozbalowała mnie głowa, ale test wypadł pozytywnie. W tle słuchałem tylko jak Stryker narzeka na to, że lamerzy testują jakieś swoje wypociny i nic nie leci na big screenie przez to. "Co to jest?! Ja sobie nie życzę!" - krzyczał. "Płacę to wymagam!" No - zestresowałem się jeszcze bardziej. Chwilę przed obiadem był mega wypasiony tort na 30 Lynxa - pycha!


Druga tura obiadowa wybrała się w składzie ja, Svoy, Koala i Gorgh do pobliskiej pizzerii gdzie zamówiliśmy tę potrawę i gadaliśmy o tym co możemy i jak robić. Pan z obsługi miał pamieć dobrą ale krótką więc jak Gorgh poprosił o klucz do toalety Pan oznajmi mu że nic nie zamawiał więc się nie da :) Sprawa została wyjaśniona w mgnieniu oka, ale niesmak pozostał.

Zbliżała się nieubłagana pora rozpoczęcia kompo toteż udaliśmy się na miejsce przeznaczenia gdzie było bardzo, bardzo dużo osób.Na party dotarło sporo nowych osób, między innymi Carrion z którym przywitałem się serdecznie, ale okazało się, że mnie nie kojarzy więc później dopytywał kto żem ja jest. Nasza loża została przeorganizowana celem usunięcia stolików na poczet kilku miejsc dodatkowo. Szczęśliwe siedziało koło nas sporo osób z ekipy LMS więc mogliśmy kurtuazyjnie powymieniać się spostrzeżeniami przed, w trakcie i chwilę po kompo. Do nas dołączył też stRing z synem - siedzieliśmy więc w loży w agendowych koszulkach co była dla mnie osobiście niezapomnianym przeżyciem. Svoy poczęstował nas także wcześniej swoją nalewką więc była on stopniowo konsumowana w niebezpieczny sposób mieszana z piffkiem. Gadaliśmy o rożnych sprawach, zagadywaliśmy wieczora przez co kompoty były później także przez nas, między stolikami przewijali się ludzie - do nas dołączył też tradycyjnie Nitro; Irata (nazwany roboczo na party Irratą) puszczał jakieś samolociki. Nawet raz próbowałem odpuścić z powrotem ten szatański wynalazek ale widać wymaga to umiejętności większych od przeze mnie posiadanych więc spikowała ta maszyna latająca w partyzantów. Stało się to co miało się stać - kompoty ruszyły. Klimat był, komentarze Nitro jak zwykle bezcenne, sporo okazji do zasłużonych braw. Ogólnie jak co roku - czegoś było więcej, czegoś mniej. W tym roku, zgodnie z rocznicą - dopisał Lynx. Znakomite gry i dema na tę platformę fajnie ustawiły kompoty. W pozostałych kategoriach różnie, w niektórych nie mnie oceniać ale trzeba przyznać że ekipa LMS dobrze zna się na designie! Taką samą uwagę mam do trzech dem na Lynxa! Brawo chłopaki! Respekt! :) Podobały mi się też gry na malucha (handlówka w kosmosie została dźwięcznie ochrzczona przez kogoś z sali jako "symulator żyda"), Gra XXL, z grafiką Vidola i muzą Acemana również wyglądała fajnie. Zaprezentowano też Monty on the Run - bardzo kolorowo jak na hires, bardzo płynnie - chętnie zagram! Ogólnie działo się. Pomiędzy kompo Grey przedstawił też zdjęcia Pina jak prezentuje Numena na weselu Yerzmyeya co wywołało applaus. Gratulacje Yerzmyey! Samego przekroju prac nie będę dokładnie opisywał gdyż najlepiej samemu zobaczyć - jak to na party - czasem rzeczy MEGA, czasem solidne, czasem fillery. Jak to na SV - DUŻO! Same kompo skończyło się nie tak późno jak na realia tej imprezy - gdzieś tak w okolicach 00:30. Świetny wynik! Dzięki. Tuż przed kompo była video rozmowa na lini USA - PL z jednym z twórców Atari Lynxa - mega pozytywnie to wyszło (w sumie jakby to było o czasie to chyba w USA mogło by być deczko za wcześnie ;)

Fantastyczne historie w tle i świetny pomysł. Czy coś takiego było już na jakimś party w PL? Piwo lało się strumieniami co było błogosławieństwem o tyle, że przy dystrybutorze było tłoczno a samo ustrojstwo był położone w naszej loży więc to że szybko się kończyło nie było takie złe. No ale miejsca lepszego nie ma czego boję się pisać gdyż konkurencja o ten zakątek może być mocniejsza w przyszłym roku :) Przez to, że kompoty sobotnie trwały 40% tego czasu co zwykle frekwencja była niezła co zawsze jest fajne, zwłaszcza przy entuzjastycznych reakcjach publiczności.

Jak kompoty się skończyły poinformowałem Blaspha, że ruszamy rano i razem z ekipą udałem się na wypoczynek gdzie na gorąco dyskutowaliśmy o kompo oraz śledziliśmy reakcję ludzi bo ktoś udostępnił nagranie z komórki z kompotów. Troszkę wymęczeni udaliśmy się na spoczynek i rano ruszyliśmy w trasę odwiedzając jeszcze party place celem zgarnięcia Blaspha.

Podróż przebiegła spokojnie więc nie będę już przynudzał. Bardzo podobał mi się komentarz Blaspha n/t postawy niektórych osób na scenie, które robią niewiele poza pisaniem różnych dziwnych rzeczy na forach i wprowadzaniem niezdrowej atmosfery wynikającej z niewiedzy i kompleksów. "Żółć to słowo typowo polskie" - tak powiedział i w istocie każda litera tegoż jest dla nas własnie charakterystyczna.

Bawiłem się znakomicie, czas minął (niestety) błyskawicznie. Dziękuję za spotkanie, fajną imprezę i fajny klimat, bardzo dużo ludzi z wielu krajów. Międzynarodowy charakter nadaje imprezie bardzo pozytywny klimat i to jest coś co kocham w SV. Gdańsk o tej porze roku jest przepięknie wystrojony i czuć już trochę święta. Cieszę się, że udało się zrobić ustawkę w kompo na malucha - to był naprawdę duży wysiłek aby dowieźć te demka dlatego serdecznie dziękuję i gratuluję grupom / osobom którym się udało. Do zobaczenia na kolejnych zlotach (przynajmniej na tych na których jestem mile widziany :p)! Imprezę polecam każdemu, dzieje się bardzo bardzo dużo. Zawsze coś tam się wydarzy - a to złamie, a to opóźni, a to kabel się przetrze, ale nie wpływa to na całokształt i wspomnienia, które pozostaną w nas już na zawsze. Szkoda, że impreza jest taka krótka :) Dziękuję za spotkanie Wszystkim którym udało się dotrzeć i za wyrozumiałość do mojej osoby jako towarzysza kompotów :)

2020-06-22 21:14 by Xeen
komentarzy: 1
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Gra "Literally"
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Środa z prasą (cz.6)
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Nowy "Atari Font Creator"
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Nowa książka o Atari
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: "Atari Fan" po angielsku już jest!
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Nowy RECOIL, jego historia i język Ć
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Atari wieczorową porą
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Środa z prasą (cz.3)
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Narzędzie do tworzenia scrolli
→ NOWSZY [Atari] AtariOnLine: Żużelek dla czterech graczy

Tagi: Atari, Atarionline.pl, Atari Xe, Atari Xl, Retroserwisy, Ataionline, Fusik

wstecz22/06/2020 21:14
Inne treści związane z tematem
[ATARI] Altirra x86 i x64 4.00 test XVIII 22/10/2020 [ATARI] Altirra x86 i x64 4.00 test XVIII 22/10/2020
Nowe wersja testowa Altirry, emulatora ATARI XE/XL/5200.  Ostatnia pełna wersja tego emulatora, jaka publicznie została udostępniona to Alirra 3.90 z 14 czerwca 2020 r.
[Atari] AtariOnLine: Gra "Literally" [Atari] AtariOnLine: Gra "Literally"
W grze, toczącej się w latach osiemdziesiątych, wcielasz się w rolę motocyklisty Marka, posiadacza motocykla WSK 125, polskiej produkcji, którym przemierzasz kontynenty, w różnych krajach i odmiennych warunkach pogodowych ścigasz się, na zwykłych drogach, z innymi miłośnikami jednośladów. Masz możliwość przejechania aż ...
[Atari.Area] LiteDOS 3.06 [Atari.Area] LiteDOS 3.06
Ukazała się nowa wersja minimalistycznego w rozmiarze DOS dla ośmiobitowych komputerów Atari. Nowości w wersji 3.06: sterownik IDE dla wewnętrznych i zewnętrznych urządzeń zgodnych z MY-IDE, możliwość formatowania RAM-dysku, funkcje XIO 39 i 40 mogą ładować binarne pliki wykonywalne, pięciocyfrowa liczba podająca liczbę wolnego miejsca. Poza powyższymi LiteDOS charakteryzuje ...
[ATARI] Altirra x86 i x64 4.00 test XVII 10/10/2020 [ATARI] Altirra x86 i x64 4.00 test XVII 10/10/2020
Nowe wersja testowa Altirry, emulatora ATARI XE/XL/5200.  Ostatnia pełna wersja tego emulatora, jaka publicznie została udostępniona to Alirra 3.90 z 14 czerwca 2020 r.
[Atari] Steem Steven Seagal Edition (SSE) 4.0.2 R22 11/10/2020 [Atari] Steem Steven Seagal Edition (SSE) 4.0.2 R22 11/10/2020
Pojawiła się kolejna pełna wersja STEEM'a w mutacji o dźwięcznej nazwie Steaven Seagal Edition z całkiem pokaźną ilością zmian i poprawek.  Autor forku powrócił również do rozwoju wersji dla Linuxa - xSteem. Do pobrania pod "okienka" trzy wersje - "DD" (Dx7) i "D3D" (DirectDraw3D9), ta ostatnia powinna fajniej chodzić pod Windows 10. ...
Komentarze

T-shirt "Gooblins 2"

Retro T-Shirt Gooblins 2 - męski podkoszulek
Newsy Linkownia Emulatory na PC Wideoteka Screenshoty Bajtek Reduks Ready.Run

© Try2emu 1999 - 2020 | Krzysztof 'Faust' Karkosza Google+Kontakt